
Na poniedziałek zaplanowano posiedzenie klubu Prawa i Sprawiedliwości w partyjnej centrali przy ul. Nowogrodzkiej. Na spotkaniu omawiana ma być m.in. sprawa wniosku opozycji o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry. Ale nie tylko – politycy mają zacząć przymiarki do tworzenia list wyborczych. Tymczasem w szeregach Zjednoczonej Prawicy tarć przybywa. Wirtualna Polska rozmawiała z politykami PiS o spięciach, do jakich dochodzi wśród rządzących.
To już wiadomo od paru dni: nazywany "brukselskim uchem Kaczyńskiego" europoseł Tomasz Poręba stanie na czele sztabu wyborczego Zjednoczonej Prawicy. Poręba odpowiadał już za zwycięskie kampanie PiS w 2018 i w 2019 r. W sztabie znaleźli się też m.in. kontrowersyjni doradcy Beaty Szydło, para od wizerunku, czyli Anna Plakwicz i Piotr Matczuk.
Obserwatorzy politycznej sceny błyskawicznie zauważyli, że w sztabie zaleźli się ludzie bezpośrednio związani z Nowogrodzką, z byłą premier Szydło oraz z wicepremierem Jackiem Sasinem. Nie ma natomiast nikogo od Mateusza Morawieckiego. Z nieoficjalnych wypowiedzi wynika, że jest to rezultat braku zaufania władz partii do premiera i jego ludzi.
PiS gra o wszystko
Michał Wróblewski z Wirtualnej Polski rozmawiał z politykami PiS, którzy chcą zachować anonimowość. A ci przyznają, że wykluczenie otoczenia Morawieckiego "może doprowadzić do sytuacji, w której w ramach obozu rządzącego będą działać dwa sztaby: jeden skupiony wokół centrali PiS i drugi pracujący na rzecz szefa rządu".
W takiej sytuacji konflikty w trakcie kampanii są bardzo prawdopodobne. Jednak, jak twierdzą rozmówcy, nie będą tolerowane.
Informator portalu przyznaje, iż w partii ludzie zdają sobie sprawę, że dla PiS to gra o wszystko. – Jeśli ktoś będzie próbował grać w kampanii po swojemu, to zostanie to odebrane jako jawne szkodzenie partii. Zabawa się skończyła – uprzedza rozmówca.
Inny informator uprzedza: "Sztab ma być jeden. Na Nowogrodzkiej. Reszta machiny ma wypełniać zadania. W tym kancelaria premiera. Jeśli otoczenie Morawieckiego będzie próbowało wcielać w życie plany poza wiedzą partii, to centrala tym razem nie przymknie na to oczu".
Politycy PiS przyznają, że konflikty przy układaniu list wyborczych są nieuniknione. – Morawiecki, Sasin, Ziobro - każdy z nich będzie chciał zbudować jak najsilniejszą frakcję swoich ludzi w kolejnym Sejmie. A miejsc będzie mniej niż w poprzednich wyborach – zauważa rozmówca.
Konflikty w PiS, krytyka Kaczyńskiego
O możliwych tarciach przy tej układance mówił ostatnio w Radiu Wnet były minister rolnictwa Krzysztof Ardanowski. Nie szczędził przy tym krytyki wobec Jarosława Kaczyńskiego. Jego zdaniem prezes PiS powinien przeprosić rolników za "piątkę dla zwierząt".
Ujawnił też kuluarową rozmowę z Kaczyńskim. – Chłopi są pazerni, daje im się parę złotych przed wyborami i na nas zagłosują. To słyszałem z ust najważniejszego polityka PiS-u – mówił były minister rolnictwa i rozwoju wsi.
Ardanowski przyznał, że nie obawia się, iż za tę krytykę nie znajdzie się dla niego dobre miejsce na liście wyborczej Zjednoczonej Prawicy. Wskazywał przy tym na swój wynik z poprzednich wyborów.
– Otrzymałem prawie 80 tysięcy głosów. To jest, sprawdzałem, najlepszy wynik ze wszystkich partii politycznych w 30 latach wolnej Polski. Zrezygnowanie byłoby niezrozumiałe dla elektoratu, dałoby bardzo zły sygnał, ale ja się z tym liczę. Nie uzależniam się od polityki – podsumował były minister.
Zobacz także
