
Zdumiewająca scena rozegrała się w środę na sejmowych korytarzach. Prezes PiS próbował uciekać przed pytaniami reporterki o tzw. ruskomisję. Choć pod koniec listopada Sejm odwołał członków Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich, przedstawiono jednak tzw. raport cząstkowy z trzech miesięcy jej pracy. Mimo to Jarosław Kaczyński utrzymywał, że "nic o tym nie wie".
W czasie ośmioletnich rządów PiS opinia publiczna zdążyła już przywyknąć do widoku uciekających przed mediami polityków. Niezmiennie bawi jednak fakt, gdy robią to osoby tak wpływowe, jak Jarosław Kaczyński.
Pogoń dziennikarki za prezesem PiS
Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego miesiąca Sejm odwołał członków Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich. Przedstawiono jednak tzw. raport cząstkowy z trzech miesięcy prac wątpliwego organu.
O wynikach prac poinformował przewodniczący komisji Sławomir Cenckiewicz. Kilka dni potem do "raportu" odnieśli się oficerowie rezerwy polskich służb specjalnych ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW). Okazało się wówczas, że komisja pomyliła sojuszników NATO z...Rosjanami.
"Informując o 107 spotkaniach kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego z przedstawicielami FSB, autorzy raportu o rosyjskich wpływach w Polsce dołączyli listę gości, wśród których obok Rosjan i Białorusina są m.in. nasi sojusznicy ze Słowacji, Chorwacji i Ukrainy" – napisał "Newsweek".
Justyna Dobrosz-Oracz z "Gazety Wyborczej" próbowała zapytać prezesa PiS o szczegóły związane z tą sprawą.
Dziennikarka zapytała Kaczyńskiego, czy jest rozczarowany, że prezydent Andrzej Duda nie weźmie pod uwagę wspomnianego "raportu" podczas formowania nowego rządu. Prezes PiS odpowiedział lakonicznie, że "nie ocenia pana prezydenta".
Kaczyński parł dziarsko przez sejmowe schody, nie przejmując się, że reporterka niemalże za nim biegła. Dobrosz-Oracz nie dawała jednak za wygraną. Reporterka nawiązała do pomyłki nazwisk oficerów w "raporcie" opracowanym przez komisję Cenckiewicza.
– Proszę wybaczyć, ale nic o tym nie wiem – powiedział lider prawicy, po czym zniknął za sejmowymi drzwiami.
Co dalej z "ruskomisją"?
Podsumujmy, w zeszłą środę (29.11) Sejm zajął się komisją ds. wpływów rosyjskich. Izba niższa zdecydowała, że zostanie odwołany z niej szef tego gremium Sławomir Cenckiewicz. Później taką samą decyzję podjęto wobec pozostałych członków.
Cenckiewicz jest dyrektorem Wojskowego Biura Historycznego. Był również doradcą Antoniego Macierewicza, wiceministra obrony narodowej za pierwszych rządów PiS. Bardziej znany stał się jednak jako przewodniczący Komisji ds. Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.
Zobacz także
