George Clooney i Donald Trump
Donald Trump zaatakował George'a Clooneya, a ten pokazał klasę Fot. X / The White House // YouTube / CBS Sunday Morning // Pexels // montaż: naTemat

Donald Trump obrał kolejny cel. Tym razem padło na George'a Clooneya – aktora-aktywistę, który od lat nie gryzie się w język, gdy chodzi o politykę, i który właśnie wraz z żoną Amal uzyskał francuskie obywatelstwo. Były prezydent USA nie tylko zakpił z tej decyzji, ale przy okazji rozpętał osobisty atak, na który Clooney odpowiedział jednym, krótkim zdaniem. I trafił w punkt.

REKLAMA

Donald Trump regularnie publikuje tyrady pod adresem osób, który nacisnęły mu na odcisk albo których po prostu nie znosi (nawet jego świąteczne życzenia były pełne wyzwisk). W sylwestrowy wieczór, gdy prezydent USA bawił się na noworocznym balu w swoim klubie Mar-a-Lago na Florydzie, zamieścił kolejny długi wpis na Truth Social – tym razem uderzył w George'a Clooneya i jego żonę Amal Clooney.

Donald Trump atakuje George'a Clooneya. "Przeciętny facet"

"Dobra wiadomość! George i Amal Clooneyowie – dwoje najgorszych politycznych proroków w historii – oficjalnie zostali obywatelami Francji" – napisał Trump, dodając, że europejski kraj zmaga się dziś z ogromnym problemem przestępczości z powodu "absolutnie fatalnego podejścia do imigracji", podobnego – jak stwierdził – do tego, jakie panowało w USA za prezydentury Joe Bidena.

Skąd ci "najgorsi prorocy"? Trump przypomniał, że Clooney publicznie apelował do prezydenta Joe Bidena, by ten wycofał się z walki o drugą kadencję. Jak ironizował, aktor "porzucił Joe podczas zbiórki funduszy", by następnie poprzeć kolejną "wybitną" kandydatkę Demokratów (co zresztą sam Clooney nazwał potem błędem).

"Pamiętacie, jak Clooney, po tej teraz już niesławnej debacie, porzucił Joe (...), tylko po to, żeby poprzeć kolejną gwiazdę – Jamalę(K!)?" – drwił Trump, celowo przekręcając imię Kamali Harris. W jego narracji historia miała jednak jasne zakończenie: Harris przegrała, on wygrał, a Demokraci – jego zdaniem – pogrążyli się w chaosie.

Trump, który ma zwyczaj dyskredytowania talentu i osiągnięć swoich "wrogów", oczywiście nie szczędził też uszczypliwości pod adresem filmowej kariery Clooneya.

Według niego aktor "zyskał więcej rozgłosu dzięki polityce niż dzięki swoim nielicznym i całkowicie przeciętnym filmom". Jak podsumował, Clooney "nigdy nie był gwiazdą filmową", a jedynie "przeciętnym facetem, który nieustannie narzekał na zdrowy rozsądek w polityce", z czym każdy fan amerykańskiego kina raczej się nie zgodzi.

George Clooney odpowiada Trumpowi i wygrywa tę bitwę

Odpowiedź Clooneya przyszła dzień później i była dokładnym przeciwieństwem emocjonalnego wywodu byłego prezydenta.

W oświadczeniu przekazanym "The Hollywood Reporter" aktor zareagował krótko i z ironią: "Całkowicie zgadzam się z obecnym prezydentem. Musimy uczynić Amerykę znowu wielką. Zaczniemy w listopadzie" – stwierdził aktor, nawiązując wprost do nadchodzących wyborów połówkowych (midterms) w 2026 roku.

To właśnie wtedy Amerykanie ponownie pójdą do urn, by wybrać cały, 435-osobowy skład Izby Reprezentantów oraz jedną trzecią Senatu – 33 lub 34 senatorów.

Midterms tradycyjnie traktowane są jako polityczny barometr i pierwszy poważny sprawdzian dla urzędującego prezydenta: pokazują, czy społeczeństwo faktycznie popiera kierunek, w jakim zmierza administracja, czy też chce ją wyraźnie skorygować. W tym kontekście riposta Clooneya brzmi jak chłodna, ale czytelna zapowiedź politycznego rewanżu przy urnach.

Przypomnijmy, że to nie pierwszy raz, gdy Clooney – będący w środku kampanii promującej swój nowy film "Jay Kelly" w sezonie nagród – otwarcie krytykuje Trumpa. Jakiś czas temu w rozmowie z CBS aktor przypomniał, że zna go od lat – jeszcze z czasów, gdy obecny polityk był stałym bywalcem salonów.

Moją pracą nie jest zadowalanie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Moją pracą jest próba mówienia prawdy, kiedy mogę i kiedy mam ku temu okazję. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ludziom może się to nie podobać. (…) Ludzie będą to krytykować – powiedział wtedy.

George Clooney i Amal Clooney z francuskim obywatelstwem. Nie wszystkim w Paryżu się to podoba

Decyzja o uzyskaniu francuskiego obywatelstwa przez George'a i Amal Clooneyów zapadła wcześniej w grudniu. Aktor tłumaczył, że jednym z kluczowych powodów były europejskie przepisy dotyczące prywatności oraz chęć wychowywania dzieci z dala od presji Hollywood. Jak podkreślał, życie we francuskim gospodarstwie pozwala jego rodzinie funkcjonować spokojniej, z mniejszym wpływem ekranów i medialnego zgiełku.

Co ciekawe, krytyczne głosy wobec nowego obywatelstwa Clooneyów pojawiły się także we Francji. Część polityków – w tym Marie-Pierre Vedrenne, ministra delegowana w ministerstwie spraw wewnętrznych – sugerowała, że przyznanie obywatelstwa aktorowi, który jej zdaniem bardzo słabo mówi po francusku, wysyła zły sygnał.

W rozmowie z France Info polityczka stwierdziła wprost, że nie uważa tej decyzji za sprawiedliwą. Francuskie media zwracają jednak uwagę, że stanowisko rządu jest inne: Clooneyowie mieli otrzymać obywatelstwo ze względu na swój wkład w życie publiczne, działalność społeczną i kulturę.