Finał "Stranger Things" nagrywano na Islandii
Miejsce z finału "Stranger Things" naprawdę istnieje. Netflix znalazł je na Islandii i prawie nie poprawił Fot. Kadr z serialu "Stranger Things"/Netflix

10 lat serialu "Stranger Things" właśnie dobiegło końca. Ostatni odcinek został opublikowany w Nowy Rok, a jedna z jego końcowych scen robiła wielkie wrażenie. Rajskie wodospady, do których dotarła Nastka, naprawdę istnieją. I są w zasięgu Polaków.

REKLAMA

Ostatni sezon "Stranger Things" wzbudził wiele emocji. Jego pierwsza część była świetnie oceniana, podczas gdy do drugiej wielu krytyków miało niejedno zastrzeżenie. Finał, przynajmniej moim zdaniem, okazał się godnym zwieńczeniem serii Netflixa. Kiedy zobaczyłam końcową scenę z Nastką, od razu chciałam wiedzieć, gdzie ją nakręcono. I była to bardzo miła niespodzianka.

Końcowa scena ze "Stranger Things" Netflixa nagrana na Islandii

Końcowa opowieść Mike'a na temat tego, co stało się z Nastką, to jeden z większych wyciskaczy łez, jaki Netflix zaserwował nam w ostatnim czasie. Scena pokazuje, jak grana przez Millie Bobby Brown postać dociera nad przepaść, po której drugiej stronie widać miasteczko położone nad dwoma wodospadami. Widok naprawdę zapiera dech w piersi.

To też piękne zamknięcie historii, bo przecież Mike obiecywał jej, że wyjadą gdzieś daleko i zamieszkają właśnie w pobliżu miejsca z kilkoma wodospadami. I patrząc na współczesne kino, można by przypuszczać, że tak piękna scena została stworzona komputerowo, ale nie. Pokazane w serialu miejsce naprawdę istnieje i znajduje się na bliskiej sercom Polaków Islandii.

Finałową scenę z Nastką nakręcono nad wodospadem Háifoss w dolinie Þjórsárdalur w południowej części Islandii, ok. 120 kilometrów na wschód od Rejkiawiku. To trzeci najwyższy wodospad na wyspie. Jednak między realnym miejscem a sceną z filmu jest jedna istotna różnica. W prawdziwym świecie na szczycie wodospadów nie ma miasteczka. Dzięki temu widoki są jeszcze lepsze niż w filmie.

Islandia będzie pełna turystów. "Stranger Things" na pewno ich przyciągnie

Biorąc pod uwagę, że namierzenie miejsca z serialowego ujęcia nie było trudne, najpewniej lada moment ruszą tam tłumy turystów. Islandia już w ostatnich latach (m.in. sprawą "Gry o Tron") była bardzo popularnym kierunkiem. Po finale "Stranger Things" pewnie będzie pod tym względem podobnie.

Warto bowiem pamiętać, że podróże filmowe są jednym z największych trendów podróżniczych na świecie. Fani wielu serii podążają śladami ulubionych bohaterów, chcąc odwiedzić kultowe lokacje, a nawet zjeść te same posiłki czy napić się kawy w konkretnej kawiarence.

O odwiedzenie pięknego wodospadu docenionego przez Netflixa łatwo będzie Polakom. Na Islandii to właśnie my stanowimy najliczniejszą mniejszość narodową. Dodatkowo lubimy latać tam na wakacje pełne kontaktu z naturą i niesamowitych widoków.