
Bangkok to jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miast świata. Każdego roku docierają tam dziesiątki milionów podróżnych. Atrakcje są przepełnione, a odwiedzający walczą choć o skrawek przestrzeni, żeby zrobić idealne zdjęcie. Jednak w najsłynniejszej świątyni są regularnie przepędzani przez fotografów.
Bangkok jest pełen niespodzianek i ciekawych atrakcji. Obok Pałacu Królewskiego ze słynnym Szmaragdowym Buddą, najsłynniejszym miejscem jest tam Wat Arun, czyli Świątynia Świtu. To miejsce z tradycyjnymi buddyjskimi figurami i architekturą, które stanowi wymarzony plener do zdjęć. Wiem to, bo sama spędziłam tam długie godziny. Problem w tym, że turystów zaczęli tam przeganiać fotografowie. W awanturę wmieszała się nawet policja turystyczna.
Przegonili turystów w Bangkoku. Afera rozpętana w internecie
Popularnym sposobem na zwiedzanie Wat Arun jest robienie tego w tradycyjnym tajskim stroju. W pobliżu wejścia do świątyni znajdują się dziesiątki sklepów i namiotów, w których można wypożyczyć odzież damską lub męską. W pakiecie jest nie tylko pełna pomoc w nałożeniu ubioru. Usługa często obejmuje także wypożyczenie biżuterii, dodatków (np. parasolki), makijaż, a nawet sesję z fotografem. Taki pakiet chętnie kupują turyści z całego świata. W przeliczeniu na złotówki to naprawdę nieduży koszt. Przed rokiem zapłaciłam za to z koleżanką 150 zł od osoby, a w cenie było już wejście do świątyni.
Pamiątka z takiej sesji i wspomnienia są niesamowite. My zrobiłyśmy to dla żartów i śmiechu było co niemiara. Pozycji, które przyjmował pan fotograf (oczywiście kobiecych), nie zapomnę nigdy. Dodatkowo zdjęcia, które od niego dostałyśmy, są wysokiej jakości i bardzo kreatywne. Problem polega jednak w tym, że tacy fotografowie zaczęli przeganiać turystów po to, żeby zrobić lepsze zdjęcia swoim klientom.
Wiadomo, że obcy ludzie w kadrze nie są mile widziani. Nasz fotograf cierpliwie czekał, że sobie pójdą. Jednak jak piszą ludzie w sieci, coraz częściej turystów po prostu przegania się z najlepszych miejsc. "Nieustannie wyganiali innych turystów z kadru, żeby móc robić zdjęcia swoim klientom. I nie zdarzyło się to tylko raz; robili to wielokrotnie" – napisała w mediach społecznościowych Krisda "Pond" Witthayakhajorndet, prezes Be On Cloud Entertainment i rozpętała aferę.
Policja turystyczna reaguje na doniesienia. Będą zmiany w Bangkoku
Jak podaje "Bangkok Post" sieć zalewana jest regularnie podobnymi wpisami. Stąd natychmiastowa reakcja policji turystycznej, a także władz świątyni. Odbyło się już specjalne spotkanie przedstawicieli obu instytucji, aby ustalić nowe zasady.
O celach spotkania policja turystyczna poinformowała w oficjalnym oświadczeniu. Podkreślono w nim, że funkcjonariusze i władze Wat Arun muszą omówić strategie zapobiegawcze i działania naprawcze mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa turystom i dobrego wizerunku kraju. Ich efektem może być np. wytyczenie stref do robienia zdjęć, choć na ostateczne decyzje trzeba zaczekać.
Zobacz także
