
Tegoroczny sezon narciarski zaczął się wcześniej niż zwykle, a ostatnie dni w naszym regionie rozpieszczają narciarzy warunkami. Świeżego naturalnego śniegu na pewno nie brakuje. Tak samo nie brakuje miłośników tego sportu, którzy w obleganym ośrodku Jasna na Słowacji zrobili sobie rezerwację… z nart. Jedno zdjęcie podzieliło sieć.
Jasna i możliwość jazdy na Chopoku to jeden z najlepiej znanych Polakom ośrodków narciarskich za naszą południową granicą. Długie i dobrze przygotowane trasy w połączeniu z ich liczbą sprawiają, że każdego roku szusują tam tłumy. To sprawiło, że na miejscu zaczęło dochodzić do scen jak na all inclusive w Turcji czy Egipcie. Ludzie zaczęli rezerwować sobie miejsca.
"Narciarze widmo" na Słowacji. W Jasnej w kolejce zamiast ludzi stały tylko narty
Na jednej z facebookowych grup dotyczących jazdy na Chopoku pojawiło się zdjęcie z poniedziałkowego poranka. Ujęcie pokazuje, jak o godzinie 8:00 rano dziesiątki par nart są ustawione przed bramkami umożliwiającymi wejście na wyciąg. Na próżno szukać tam jednak ich właścicieli.
Jak się okazało, to nowy system "rezerwacji", który wprowadzili sami narciarze. Na miejsce przyjeżdżają na ok. godzinę przed otwarciem wyciągu (ten rusza o godzinie 8:30), ustawiają narty, a sami zmykają na kawę lub gorącą czekoladę do pobliskiej restauracji. Raczenie trunkiem kończą na chwilę przed otwarciem stoku, dzięki czemu punkt 8:30 jako jedni z pierwszych wjeżdżają na szczyt.
Dlaczego przyjeżdżają tak wcześnie? Odpowiedź jest prosta – rano warunki do jazdy są najlepsze. Na trasach jest wtedy uwielbiany przez narciarzy "sztruks" po ratrakowaniu, a jazda jest po prostu przyjemniejsza. Natomiast nikt nie chce stać w kolejce przy -10 st. C. Stąd rezerwacje. Tylko że te rozwścieczyły część internautów. Niektórzy porównują je do leżaków na all inclusive albo parawanów z Bałtyku.
Narty w Jasnej podzieliły sieć. Dla niektórych to zimowa wersja all inclusive
Sposobów na rezerwacje sobie najlepszych miejsc podczas wakacji all inclusive turyści mają przynajmniej kilka. Najpopularniejsze są jednak "wojny" leżakowe, czyli poranne wyścigi, podczas których ludzie rzucają ręcznik na leżak przy basenie, w ten sposób go rezerwując.
Nie inaczej jest też nad Bałtykiem. Tam rezerwacji miejsca dokonuje się porannym rozbiciem parawanu. Natomiast o krok dalej poszli turyści w Chorwacji. Po prostu przestali zbierać swoje materace, leżaki i ręczniki na noc. Na szczęście z tym zachowaniem coraz częściej walczą miejskie służby.
Czy zatem zachowanie narciarzy z Jasnej można porównać do praktyk z all inclusive? Nie do końca. Cały problem w rezerwacji leżaków, czy w parawanach polega na tym, że ludzie potrafią skorzystać z tych miejsc dopiero po kilku godzinach, albo i wcale, bo akurat pojadą na wycieczkę. W przypadku nart na chwilę przed otwarciem wyciągu wszyscy wpinają swój sprzęt i nie blikują nikomu możliwości korzystania z tego miejsca. Ostatecznie jest to więc nieco lepsze rozwiązanie.
Zobacz także
