
Rzecznik prezydenta zabrał głos po kontrowersjach wokół pielgrzymki kibiców na Jasnej Górze. Pałac Prezydencki przekonuje, że Karol Nawrocki nie znał przeszłości Tomasza P. ps. "Dragon", z którym przywitał się "jak starzy znajomi". Sprawa wywołała burzę po publikacji jednego z portali.
W sobotę 10 stycznia Karol Nawrocki wziął udział w XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców na Jasnej Górze. Prezydent pojawił się w Częstochowie na czele licznej grupy kibiców z całej Polski, a jego wystąpienie było jednym z głównych punktów wydarzenia.
Jak opisywał jednak Szymon Jadczak w Wirtualnej Polsce, poza oficjalną częścią pielgrzymki doszło także do spotkania w węższym gronie w jednej z sal jasnogórskiego klasztoru. To właśnie tam Karol Nawrocki przywitał się z Tomaszem P. ps. "Dragon", postacią znaną w środowisku kibiców Jagiellonii Białystok.
"[Karol Nawrocki – red.] szeroko uśmiechnięty podszedł do stojącego na przodzie grupy mężczyzny w czarnej bluzie i dżinsowych spodniach. Przywitali się jak starzy znajomi i uścisnęli. 'Jagiellonia' – mówi Nawrocki. I zaczyna witać się z kolejnym kibicem" – czytamy w WP.
Rzecznik Karola Nawrockiego o spotkaniu z "Dragonem". "Okoliczności nie były znane"
W sieci i mediach zawrzało, a w poniedziałek do sprawy odniósł się rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Pytany przez PAP podkreślił, że głowa państwa nie miała wiedzy na temat przeszłości Tomasza P.
– Okoliczności związane ze skazaniem jednego z uczestników sobotniego spotkania na Jasnej Górze nie były panu prezydentowi znane – przekazał Leśkiewicz.
Kontrowersje wynikają z faktu, że na Tomaszu "Dragonie" P. ciążą zarzuty karne. W 2024 roku został on nieprawomocnie skazany na sześc lat pozbawienia wolności w sprawie dotyczącej kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, udziału w bójkach, pozbawienia wolności innych osób oraz propagowania faszyzmu.
"Dragon" odwołał się od wyroku Sądu Okręgowego w Białymstoku i aktualnie czeka na orzeczenie w drugiej instancji. Reprezentujący go mecenas Rafał Gulko podkreślił w rozmowie z Wirtualną Polską, że jego klient występuje jako osoba niekarana.
– Poprzednie wyroki uległy zatarciu, a wyrok z 2024 r. jest nieprawomocny, złożyliśmy apelację i wciąż czekamy na wyznaczenie terminu rozprawy w sądzie drugiej instancji – powiedział Gulko.
Zobacz także
