
Polacy podróżują w coraz dalsze zakątki świata. Jednak zanim udacie się na taki wyjazd, sprawdźcie, czego posiewać się na miejscu. Kultura bywa tam zupełnie inna niż w Europie. Sprawę z tego zdawała sobie polska turystka, która i tak padła ofiarą oszustwa w Maroku.
Afryka Północna staje się coraz popularniejszym kierunkiem wśród Europejczyków a także Polaków. W ferie zimowe najchętniej wybieramy Egipt, ale kraj faraonów w walce o podróżnych przegrywa z Marokiem. To właśnie ten kierunek przyciąga najwięcej podróżnych w Afryce, ale przed wyjazdem do niego ostrzega polska turystka.
Polka trafiła na popularne oszustwo w Maroku. Wiedziała, że może się to stać
Na styczniowy wyjazd do Marrakeszu, najpopularniejszego wśród turystów miasta w Maroku, zdecydowała się Polka, Maja Kopczyńska. Turystka przed podróżą sprawdziła, czego może się spodziewać, bo kierunek ten znany jest z wielu przekrętów i sztuczek, których celem jest naciąganie turystów.
Jednym z powszechniejszych naciągactw w ostatnich miesiącach są rysunki z henny. Panie robiące zdobienia łapią turystki za ręce i zaczynają malować na dłoniach. Kiedy protestujesz, że nie chcesz, tłumaczą, że to "prezent", albo talizman "na szczęście". Problem w tym, że na koniec każą sobie zapłacić za wykonaną pracę. I to często niemało.
Kopczyńska doskonale zdawała sobie z tego sprawę, ale i tak nie zdołała uchronić się przed tym scamem. – Wzięła moją rękę i nie chciała jej po prostu puścić. Wyrwałam ją i powiedziałam, że za to nie zapłacę – opowiedziała turystka na TikToku. Później pani od henny ją uspokajała, przytaknęła i poprosiła, żeby Polka pozwoliła jej dokończyć. Kiedy do akcji wkroczyła kolejna kobieta z brokatem, sytuacja szybko się zmieniła.
– W pewnym momencie wyrwałam tę rękę i odeszliśmy. Zaczęła za nami krzyczeć, że mamy zapłacić i nagle po prostu o 180 stopni zmieniła nastawienie i była mega niemiła – opowiedziała Polka. Do nagrania dodała jeszcze krótki, ale wymowny opis. "To nie jest kraj dla słabych ludzi…" – podsumowała.
Maroko może być turystyczną pułapką. Trzeba wiedzieć, jak się tam zachować
Maroko to bez wątpienia jedna z ciekawszych opcji na urlop, podczas którego chcemy zmierzyć się z kulturą odmienną od europejskiej, a równocześnie mieć tam dość blisko. Kraj zachwyca kolorową architekturą, a także atrakcjami. Tylko w Marrakeszu spacerowanie po ciasnej i tłocznej Medynie to prawdziwa szkoła życia i doświadczenie na całe życie.
Polscy turyści doceniają także Agadir. To popularny kurort nad Oceanem Atlantyckim, w którym nawet w listopadzie można cieszyć się słońcem i wysoką temperaturą. Popularne są także wycieczki na pustynię, czy do "marokańskiego Hollywood". Jednak, żeby się tym wszystkim cieszyć, trzeba wiedzieć, na co uważać.
Prawdziwym poligonem doświadczalnym jest Marrakesz, a w zasadzie jego główny plac – Jemaa el-Fnaa. To właśnie tam zastaniecie to, co w tym mieście najgorsze. Zaklinacze kobr będą chcieli wyłudzić pieniądze za zdjęcie, człowiek z małpą zarzuci ją wam niespodziewanie na ramię i też zażąda opłaty. Miejscowi restauratorzy będą natomiast łapać za ręce i ciągnąć was do swojego stoiska. Z tych wszystkich powodów przebywanie w tym miejscu może być trudne.
Uważajcie też na przewodników, którzy zaczną opowiadać wam o mieście za darmo i pokażą ciekawe miejsca. Na koniec najpewniej będą domagać się za to zapłaty. Jednak mimo tych wad, Marrakesz, jak i całe Maroko stanowią ciekawą alternatywę urlopową dla europejskich miast. Mnie nie zawiódł, więc może i wam przypadnie do gustu. Choć pamiętajmy, że to nie kierunek dla każdego.
Zobacz także
