Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Rośnie liczba ofiar
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Kolejne ciała mogą nadal znajdować się we wrakach pociągów Fot. Álvaro Fernández Heredia/X

W Hiszpanii cały czas trwa akcja ratunkowo-poszukiwawcza po niedzielnej katastrofie kolejowej w Adamuz. Niestety potwierdziły się najgorsze scenariusze. Liczba ofiar wyraźnie wzrosła, a we wraku mogą być kolejne ciała. Natomiast prezes kolei przedstawił szczegóły niedzielnych wydarzeń.

REKLAMA

Do wypadku w Adamuz w Hiszpanii doszło w niedzielę 18 stycznia ok. godziny 19:40. Wiadomo już, że wykolejeniu uległy tam trzy wagony pociągu Iryo. Te przesunęły się na drugi tor, a następnie wjechał w nie pociąg Alvia. Maszyny jechały z prędkością 210 i 205 km/h. Drugi z nich na skutek zderzenia spadł z wysokości ok. 4 metrów.

Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Coraz więcej ofiar

Jeszcze wczesnym rankiem w poniedziałek 19 stycznia lokalne władze w Hiszpanii informowały, że w wypadku zginęły 24 osoby. Niestety przed godziną 10:00 było wiadomo, że bilans ofiar katastrofy kolejowej jest znacznie większy. Z najnowszych informacji wynika, że w Adamuz zginęło 39 osób, a liczba ta może być wyższa.

W wypadku rannych zostało co najmniej 158 osób. 48 z nich pozostaje w szpitalu. 13 jest hospitalizowanych na oddziale intensywnej terapii. W tym ostatnim gronie jest dwoje dzieci. Dodatkowo lokalne władze nie wykluczają, że bilans ofiar może być wyższy. Kolejne ciała mogą nadal znajdować się w zniszczonych wagonach.

– Całą noc trwały prace mające na celu ewakuację ludzi żywych, wszyscy zostali ewakuowani, ale bardzo trudno stwierdzić, czy pozostały jeszcze jakieś ciała, być może tak jest – przekazał prezes Renfe (hiszpańskiego narodowego przewoźnika) Álvaro Fernández Heredia cytowany przez "El Pais". Przedstawił on także kulisy niedzielnego wypadku.

Prezes kolei w Hiszpanii mówi o "dziwnym wypadku"

Álvaro Fernández Heredia jest kolejną osobą, która zwróciła uwagę na dziwne okoliczności niedzielnego wypadku. Wcześniej mówił o nich minister transportu Hiszpanii. Do wykolejenia i zderzenia doszło na prostym odcinku torów, które zostały oddane do użytku w maju 2025 roku.

– Do zdarzenia doszło na prostym odcinku torów, na odcinku z ograniczeniem prędkości do 250 km/h. Jeden pociąg jechał z prędkością 205 km/h, a drugi 210 km/h, więc nie było to przekroczenie prędkości. Okoliczności są dziwne – podkreślił szef hiszpańskich kolei. Dodał on, że tor wyposażony jest w najnowszy system bezpieczeństwa, który "zapobiega błędom ludzkim".

– To wypadek w dziwnych okolicznościach. Najgorsze, co możemy zrobić, to spekulować. Będziemy musieli pozwolić niezależnej komisji śledczej wykonać swoją pracę – wyjaśnił prezes Renfe. Dodał też, że ruch kolejowy na tym odcinku zostanie wznowiony najwcześniej za kilka dni. Usuwanie zniszczonych pociągów nie będzie łatwe z powodu niewielkiej ilości miejsca na ustawienie dźwigów.