
Mentalność tłumu doprowadzi ludzkość do zguby. Na razie sprawia, że jedno głupie zachowanie jest naśladowane przez kolejnych nierozgarniętych turystów. Idealny przykład mamy w Tatrach. Tym razem park nie wytrzymał i pokazał, co robią ludzie.
Tatry są popularne latem, ale coraz więcej ludzi wędruje tam też zimą. Skala jest na tyle duża, że Tatrzański Park Narodowy rozważa wprowadzenie zakazu nocnego poruszania się po szlakach przez cały rok. I szczerze, ma to bardzo duży sens. Zwłaszcza że turyści nie potrafią się tam zachować nawet w ciągu dnia.
Turyści narobili syfu w Tatrach. Pomylili automat kaucyjny ze śmietnikiem
Problem zaśmiecania szlaków w górach wraca co roku w okresie letnim. Ale okazuje się, że znoszenie opakowań po napojach i przekąskach przerasta turystów także zimą. W Kuźnicach, które formalnie są częścią parku narodowego, turyści usypali całą górkę ze śmieci. Tylko że tam nie było kosza.
Stosik wstydu powstał obok maszyny kaucyjnej, do której należy wrzucać plastikowe i aluminiowe opakowania po napojach. Tylko co z tego, skoro jeden geniusz postanowił wyrzucić tam śmieci, a za nim zrobiła to cała rzesza kolejnych leniuchów, którym nie chciało się dalej nieść pustych puszek po piwie, energetykach, szklanych butelek, czy plastików.
Jednak ta hałda wstydu nie wystarczyła. Ktoś wpadł bowiem na "genialny" pomysł i obok tej sterty zostawił jeszcze rozrzucone kabanosy. Bo czemu mają się zmarnować, skoro dzikie zwierzątka mogą je ze smakiem schrupać? I w tym tkwi właśnie cały problem.
Tatrzański Park Narodowy miał dość. Jaśniej o koszach na śmieci nie dało się powiedzieć
Zdjęcie tego pokazu bezmyślności i lenistwa turystów pokazał Tatrzański Park Narodowy. "To, że ktoś wcześniej zostawił śmieci, nie usprawiedliwia dokładania kolejnych" – przypomnieli jego przedstawiciele. W komunikacie wyjaśnili też, dlaczego w górach nie ma i nie będzie koszy na śmieci.
Powodem są oczywiście dzikie zwierzęta. Te bywają dokarmiane przez ludzi, a zapach śmieci kojarzy im się z jedzeniem. "Śmieci przywabiają dzikie zwierzęta, co ma fatalne skutki. Mniejsze z nich zwabione zapachem niejednokrotnie dostają się do wnętrza butelek, skąd nie potrafią się wydostać i giną. Większe – jak lisy, łanie czy niedźwiedzie – uczą się kojarzyć zapach śmieci z jedzeniem! Z czasem tracą lęk przed ludźmi i zaczynają szukać łatwego pokarmu w pobliżu szlaków i domów" – wyjaśnił TPN.
Przedstawiciele parku dodali, że oczywiście altany na szlakach można byłoby zabezpieczyć tak, żeby zwierzęta się do nich nie dostały. Problem w tym, że nawet przy częstym opróżnianiu, i przy dobrym zachowaniu turystów (co jest nierealne), którzy nie rzucaliby śmieci obok wiat, ich zapach i tak byłby obecny w okolicy. A to wabiłoby zwierzęta najpierw do śmietników na szlakach, a później przy prywatnych domach i w centrach miast.
Dlatego pamiętajcie, że w górach i w pobliżu wejścia do parku nie ma koszy na śmieci i ich nie będzie. Wszystko, co wniesiecie na górę, musicie znieść na dół i wyrzucić z dala od terenu parku narodowego. Inaczej narażacie na niebezpieczeństwo dzikie zwierzęta, a także mieszkańców okolicy i innych turystów. Bo spotkanie z niedźwiedziem zwabionym zapachem odpadów może być bardzo niebezpieczne dla każdej ze stron.
Zobacz także
