Karol Nawrocki i Radosław Sikorski na tle Pałacu Prezydenckiego
Radosław Sikorski spotka się dziś z Karolem Nawrockim Fot. Shutterstock; montaż: naTemat.pl

Prezydent Karol Nawrocki przyjmie dziś u siebie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Główny temat to spór o ambasadorów, który może wreszcie zostać choć częściowo zażegnany. Ale to spotkanie z silną otoczką towarzyszącą. Sikorski bardzo chciałby za 4 lata wyprowadzić Nawrockiego z Pałacu Prezydenckiego. Czemu już teraz daje wyraz na każdym kroku.

REKLAMA

Od samego początku prezydentury Karola Nawrockiego widać, że Radosław Sikorski poświęca głowie państwa wyjątkowo dużą uwagę. Szef MSZ – znany z tego, że nie lubi gryźć się w język – korzysta z każdej okazji, by Nawrockiemu dopiec. Czuć w tym ducha rywalizacji. Rywalizacji, wbrew pozorom, dosyć zdrowej. Obaj panowie są świadomi, że za kilka lat może ich czekać bezpośrednie starcie, dlatego wzajemnie mobilizują się do działania.

Radosław Sikorski potrafi zmusić Pałac Prezydencki do reakcji

Wyrazisty przykład tego mieliśmy przed weekendem. Kiedy Donald Trump wypowiedział szokujące cały świat słowa o sojusznikach z NATO i o tym, że podczas wspólnych misji wojskowych europejscy żołnierze stali "trochę z boku", Sikorski zareagował błyskawicznie. "Zwierzchnik sił zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy" – napisał w piątek na X szef polskiego MSZ. Szybko zareagował na to rzecznik prezydenta. Rafał Leśkiewicz, komentując słowa Sikorskiego, powiedział, że wykorzystuje on polskich żołnierzy do bieżącej walki politycznej.

Ale słowa rzecznika prezydenta szybko się zdezawuowały. W piątkowy wieczór szef prezydenckiego biura polityki międzynarodowej Marcin Przydacz wydał enigmatyczne stanowisko, pisząc, że "Trump podczas ostatniej rozmowy z Prezydentem Nawrockim mówił pięknie o duchu, odwadze, sprawności i determinacji polskich żołnierzy". A niedługo potem sam prezydent zabrał głos, oświadczając, iż "nie ma wątpliwości, że Polscy żołnierze to Bohaterowie, zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę". Karol Nawrocki przypomniał, że w Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków – 43 żołnierzy i cywil.

Ta sytuacja pokazuje, że Sikorski potrafi zmusić Pałac Prezydencki do reakcji, w tym wypadku pokonując ekipę Nawrockiego politycznym i dyplomatycznym doświadczeniem. Spory na tej linii towarzyszą nam od dłuższego czasu. Ten najgłośniejszy dotyczy nierozwiązanego sporu o obsadę placówek dyplomatycznych (centralnym jego punktem jest Waszyngton i niechęć Nawrockiego wobec Bogdana Klicha), ale są też sprawy pozornie błahe, jak przyznanie medali dla pracowników za długoletnią pracę w MSZ. W listopadzie Sikorski złożył na ręce Nawrockiego 95 wniosków o takie odznaczenia, z których zaakceptowana została jedynie połowa, co wywołało kolejną burzliwą dyskusję na internetowe wpisy.

Dziś głównym rywalem Karola Nawrockiego w politycznej walce o narracyjne zwycięstwo jest jednak Donald Tusk. Premier zresztą nieźle na tym polu wypada, bo mimo porażki jego kandydata w czerwcowych wyborach, szefowi rządu właśnie na staniu w kontrze do prezydenta udało się odbudować zaufanie wyborców do Koalicji Obywatelskiej.

Ale Tusk prezydentem najprawdopodobniej nigdy nie będzie chciał zostać. Za to jego środowisko nie będzie chciało po raz kolejny popełnić tego samego błędu i, jeśli żadna obiektywna przyczyna nie stanie na przeszkodzie, w 2030 roku wreszcie wystawi Radosława Sikorskiego do walki o pałac. A jego rywalem będzie ubiegający się o reelekcję Nawrocki.

Sikorski nieoficjalną kampanię prezydencką prowadzi już teraz

Sikorski podczas wywiadu u Patrycjusza Wyżgi w Didaskaliach powiedział, że czuje do Nawrockiego swego rodzaju sympatię. Przekonywał, że prezydent, jeśli nie słucha akurat podszeptów radykałów, jest politykiem, z którym można normalnie porozmawiać. – Obydwaj jesteśmy spoza Warszawy. I obydwaj mieliśmy takie quasi-rycerskie epizody. Ja tam, w Afganistanie, a pan prezydent to bardziej na ustawkach – powiedział z uśmiechem Radosław Sikorski.

Rywalizacja obu tych polityków jest czymś, do czego powinniśmy zacząć się przyzwyczajać. Sikorski nieoficjalną kampanię prezydencką prowadzi już teraz, wiedząc, że nie powinien odstawiać nogi nawet na moment, by przyzwyczajać opinię publiczną, że to on za kilka lat stanie do rywalizacji z Nawrockim.

W 2030 roku będzie miał 65 lat, różnica wieku między nim a urzędującym prezydentem to równo dwie dekady, ale energią i wolą walki zapewne obaj będą sobie wciąż dorównywać. Spór Nawrocki-Sikorski może na długo zastąpić jałowy – i powoli wygasający, sięgający początku lat 90-tych – spór Tusk-Kaczyński. I to wydaje się być dobrą wiadomością dla Polski.