
Nie ma wielu państw, które byłyby tak bliskie sercom Polaków, jak Chorwacja. Kraj ten każdego lata przeżywa dosłowny najazd turystów znad Wisły. Ci jednak po ubiegłorocznych zmianach przepisów mają do dyspozycji coraz mniej miejsc noclegowych. Jednak największy problem tamtejszej turystyki leży gdzie indziej.
Wakacje w Chorwacji to dla wielu Polaków wręcz punkt obowiązkowy, bez którego nie ma lata. Kraj ten, co roku cieszy się ogromną popularnością i odwiedza go ponad milion naszych rodaków. Czy i sezon 2026 przyniesie kolejny rekord? Tamtejszy minister turystyki wskazał, co może być przeszkodą.
Mniej miejsc noclegowych w Chorwacji. O to im chodziło
Chorwacja zdecydowanie woli przeciwdziałać masowej turystyce niż po czasie próbować mierzyć się z jej konsekwencjami. Z tego powodu doszło do zmian w tamtejszym prawie, a w konsekwencji do usunięcia aż 10 tys. miejsc noclegowych. Poinformował o tym Tonci Glavina, chorwacki minister turystyki i sportu w rozmowie z telewizją RTL Danas.
Dodał on, że sytuacja ta nie jest przypadkiem, a zamierzonym działaniem. Władzom Chorwacji zależy, aby jak największa liczba mieszkań wróciła z najmu krótkoterminowego na rynek wynajmu długoterminowego. Dzięki temu miasta takie jak np. Zadar czy Split nie będą miastami widmo, w których po sezonie mieszkają nieliczni mieszkańcy, bo większość budynków to mieszkania dla turystów.
Efekty tego działania widać już teraz. "O 14 procent wzrosła liczba podatników zarejestrowanych jako osoby wynajmujące lokale na dłuższy okres, a ponad 3600 właścicieli nieruchomości częściowo lub całkowicie przeszło z najmu krótkoterminowego na długoterminowy" – informuje "Croatia Week".
Jednak mniejsza liczna mieszkań na wynajem krótkoterminowy na razie nie doprowadziła do spadku cen nieruchomości. Minister ma jednak nadzieję, że jest to tylko kwestią czasu, ponieważ sprzedaż już teraz spadła tam o ok. 30 proc. Deweloperzy i właściciele będą musieli zejść z ceny, żeby cokolwiek zarobić, zamiast trzymać dom czy mieszkanie puste.
Problemem Chorwacji mogą być ceny. Minister ostrzega
Równocześnie Glavina zwrócił uwagę na to, że jeżeli Chorwacja będzie chciała utrzymać zainteresowanie turystów na wysokim poziomie, będzie musiała bardzo ostrożnie podchodzić do tematu cen. Nie chodzi tu o hotele i campingi, które przed rokiem podrożały o ok. 2 proc.
Problemem mogą być w handlu detalicznym, transporcie i ogólnych kosztach, które ponoszą turyści. Minister wyraźnie zwrócił uwagę, że podróżni, wybierając wakacyjny kierunek, w dużej mierze kierują się właśnie ceną. Dodał, że Chorwacja może przegrać walkę z Włochami i Hiszpanią, jeżeli nie będzie atrakcyjna finansowo. Dlatego wezwał do ustabilizowania cen.
– Jeśli tego nie zrobimy, konsekwencje odczujemy bardzo szybko – być może już w tym roku – podkreślił Glavina.
Zobacz także
