Malta
Cyklon Harry sprawił ogromne problemy na ulubionej wyspie Polaków Fot. Shutterstock

Cyklon Harry, który nagle i niespodziewanie uderzył w basenie Morza Śródziemnego, sprowadził ulewne deszcze i burze, a także huraganowy wiatr. Najbardziej ucierpiały Sycylia, Sardynia, Kalabria oraz Malta, a więc najbardziej popularne kierunki wakacyjne Polaków. Na tej ostatniej wyspie życie wróciło już do normalności, choć straty materialne są ogromne.

REKLAMA

W ubiegłym tygodniu region Morza Śródziemnego zmierzył się z cyklonem Harry – zjawiskiem o skali niespotykanej w tej części Europy od 60 lat. Jak pisaliśmy w naTemat.pl, żywioł uderzył m.in. w Sycylię i Tunezję. Silny wiatr i obfite opady deszczu doprowadziły do utrudnień na drogach, kolei i w lotnictwie. Ewakuowano wielu mieszkańców i turystów.

Cyklon Harry siał spustoszenie w basenie Morza Śródziemnego

Na 20 stycznia prognozowano szczytową aktywność cyklonu Harry. Z tego powodu na Sycylii zapadły decyzje o zamknięciu szkół i ewakuacji turystów oraz mieszkańców, którzy przebywali w pobliżu wybrzeża. Na lotnisku w Katanii nie dział jeden z terminali. Na skutek ataku żywiołu doszło do zatopienia łodzi rybackiej w porcie, a także do uszkodzenia wielu innych jednostek. Według danych włoskiej agencji ANSA straty na samej Sycylii przekroczyły miliard euro.

Cyklon uderzył także w Tunezję, a bilans w kraju znanym z all inclusive jest tragiczny. Do sieci trafiły nagrania obrazujące, z jak poważnym żywiołem musieli zmierzyć się mieszkańcy popularnych kurortów. W chętnie wybieranym przez Polaków Sousse wzburzone morze zalało całą plażę. W Monastirze droga w pobliżu promenady zmieniła się w rwącą rzekę. Poważne straty dotknęły także Hammamet.

W powodzi zginęły cztery osoby. Służby podały jednak, że ostateczna liczba ofiar może być znacznie wyższa. W akcji ratunkowej brało udział nawet wojsko.

Malta wraca do normalności po przejściu cyklonu Harry

W wyniku cyklonu Harry ucierpiała także popularna wśród polskich turystów Malta. Główne uderzenie objęło północno-wschodnią część wyspy. O sile żywiołu świadczył nie tylko wiatr osiągający 120 km/h, ale przede wszystkim potężne fale, które w skrajnych momentach sięgały 16 metrów wysokości.

Choć cyklon spowodował widoczne szkody w infrastrukturze nadmorskiej – uszkadzając budynki, lokale usługowe i sieci komunalne – kluczowe znaczenie ma fakt, że na Malcie odnotowano wyłącznie straty materialne.

"Dzięki sprawnej organizacji nikt nie odniósł obrażeń. Ogromną rolę odegrało tu wzorowe zaangażowanie służb ratunkowych, w tym Obrony Cywilnej, oraz odpowiedzialna postawa samych mieszkańców i turystów" – informuje biuro MTA Warsaw w komunikacie przysłanym redakcji naTemat.pl.

"Większość osób stosowała się do oficjalnych instrukcji, unikając zbliżania się do wybrzeża, co pozwoliło służbom skupić się na zabezpieczaniu mienia i infrastruktury".

MTA Warsaw

fragment komunikatu

Reakcja rządu w Valletcie również była natychmiastowa. I podjęto już działania mające na celu ocenę strat oraz uruchomienie pomocy finansowej dla najbardziej poszkodowanych sektorów, w tym rolnictwa i rybołówstwa, przy wsparciu funduszy unijnych. Co jednak najważniejsze, Malta wykazała się ogromną odpornością – codzienne życie wróciło do normy zaledwie po dwóch dniach od przejścia cyklonu.