"Ksiądz" z osiedla wystąpi w TVN.
"Ksiądz" z osiedla wystąpi w TVN. Fot. Instagram / thetraitorstvn

Niebawem rusza nowa edycja programu "The Traitors. Zdrajcy". Produkcja stopniowo ogłosza uczestników show. Okazuje się, że wśród nich znalazł się ksiądz Rafał Główczyński, znany w sieci jako "ksiądz z osiedla". Te wieści wywołały poruszenie. Spodziewaliście się oburzenia? A tu nic bardziej mylnego. Komentarze fanów mocno mnie zaskoczyły.

REKLAMA

"The Traitors. Zdrajcy" stał się wielkim hitem TVN. Widzowie chętnie śledzili losy uczestników, którzy grali w grę opartą na manipulacji, zaufaniu i strategii, czyli słynną "Mafię", a w dodatku sceny rozgrywały się w mrocznym zamku. Wyszły już dwa sezony programu, a teraz zapowiadają trzeci.

Ksiądz w "The Traitors"

Na ekranach zobaczymy studentkę, wykładowcę, policjantkę, barmana, DJ-kę, negocjatora, zawodowego pokerzystę, strażaka, striptizerkę i... księdza. Produkcja na oficjalnym profilu na Instagramie ogłosiła nazwisko duchownego. To ks. Rafał Główczyński, który aktywnie prowadzi swój profil na Tik-Toku pod nazwą "ksiądz z osiedla".

Kapłan nigdy nie obawiał się poruszać kontrowersyjnych tematów na swoim profilu. Otwarcie mówił m.in. o zarobkach księży czy świętowaniu Halloween. Co więcej, ostatnio było głośno o tym, że otworzył klubokawiarnię "Cyrkl Motyli" w miejscu dawnej agencji towarzyskiej.

"9 lat w konfesjonale – wie, jak chronić cudze sekrety. Czy tajemnice w 'The Traitors. Zdrajcy' będą u niego bezpieczne?" – zastanawia się produkcja w opisie. Skomentował to też sam zainteresowany. "Oficjalnie będę w "The Traitors". Czemu? Bo mnie zaprosili. Po co? Żeby dotrzeć do tych, co nie chodzą do Kościoła, ale oglądają telewizję. Co ksiądz tam robił? Ewangelizował. Jak? Obejrzyjcie i zobaczcie. Premiera 22.02 o godz. 19:45" – zachęcał na swoim profilu.

A jak zareagowali na to internauci i fani formatu? O dziwo większość komentarzy jest pozytywna. Ludzie są ciekawi, jak w "The Traitors" wypadnie znany ksiądz. Nie obyło się też bez żartów. "No to ciekawie, będzie się działo"; "To może być mocny zawodnik" – pisali. Oczywiście byli też tacy, którzy byli nieco sceptycznie nastawieni do tej decyzji, ale to pojedyncze wiadomości.