pożar w Polkowicach
W styczniu w Polkowicach doszło do aż dwóch pożarów supermarketów Fot. mł. kpt. Adrian Ziemiański Oficer Prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Polkowicach // 112 Polkowice

Zaledwie dwa i pół tygodnia temu w Polkowicach palił się supermarket Dino. W niedzielę ogień pojawił się w kolejnym dużym sklepie – tym razem w Biedronce. Zapytaliśmy więc straż pożarną, czy oba zdarzenia mogą być ze sobą powiązane.

REKLAMA

Jak pisaliśmy w naTemat, do pożaru sklepu sieci Biedronka w Polkowicach (woj. dolnośląskie) doszło w niedzielę przed południem. Gdy na miejscu pojawiły się pierwsze zastępy Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej, budynek nie był jeszcze całkowicie objęty ogniem. Sytuacja bardzo szybko jednak się pogorszyła – po około 10 minutach od rozpoczęcia akcji gaśniczej zawalił się dach sklepu.

W działaniach brały udział 22 zastępy straży pożarnej. Jak przekazał w rozmowie w naTemat dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Polkowicach, w trakcie akcji poszkodowanych zostało dwóch strażaków – doznali stłuczeń po poślizgnięciu się na śliskiej nawierzchni.

Przyczyny pożaru Biedronki przy ulicy Ogrodowej nie są jeszcze znane. To jednak już drugi pożar dużego sklepu w tej miejscowości w krótkim odstępie czasu.

Pożar Biedronki w Polkowicach nie był pierwszy. 2,5 tygodni paliło się Dino w tym samym mieście

15 stycznia po godzinie 4:20 na Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Polkowicach wpłynęło zgłoszenie o pożarze w rejonie ul. Kolejowej. Po przybyciu pierwszych zastępów stwierdzono pożar elewacji supermarketu Dino, który objął również część magazynową oraz fragment dachu, czytamy na stronie internetowej straży w Pokowicach.

W działaniach uczestniczyła również policja. Dzięki szybkiej i sprawnej reakcji strażaków w początkowej fazie pożaru udało się ograniczyć straty do minimum. W zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń.

W związku z kolejnym pożarem w Polkowicach zapytaliśmy miejscowową straż pożarną, czy oba zdarzenia mogą być ze sobą powiązane. Mł. kpt. Adrian Ziemiański podkreślił jednak, że obecnie nie ma podstaw, by łączyć oba incydenty.

Obecnie nie można stwierdzić, że oba pożary są w jakikolwiek sposób powiązane. Musi ustalić to policja – zaznaczył rzecznik PSP. Dodał jednak, że jego zdaniem to najprawdopodobniej "nieszczęśliwy zbieg okoliczności".