Marek Kubik, wójt gminy Niedźwiada
Wójt gminy Niedźwiady złapany z prawie 1,1 promila za kierownicą, 10 dni później dostaje maksymalną podwyżkę Fot. Gmina Niedźwiada, Facebook

Z jednej strony policyjna kontrola, prawie 1,1 promila alkoholu w wydychanym powietrzu i zatrzymane prawo jazdy. Z drugiej wójt tłumaczący, że "jechał jako rolnik, a nie jako wójt" oraz jednomyślna decyzja radnych o maksymalnej podwyżce pensji. O Marku Kubiku, wójcie gminy Niedźwiada, jest dziś bardzo głośno.

REKLAMA

Do zdarzenia doszło 20 grudnia 2025 r. w Tyśmienicy w powiecie parczewskim (województwo lubelskie). Patrol policji zatrzymał forda S-max, którym kierował 49-letni mieszkaniec Lubartowa – wójt gminy Niedźwiada Marek Kubik. Funkcjonariusze uznali, że jedzie zbyt szybko i zdecydowali o kontroli drogowej.

Badanie alkomatem nie pozostawiło wątpliwości. Pierwszy pomiar wykazał 0,53 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, drugi jeszcze więcej – 0,56 mg. To wartość odpowiadająca mniej więcej 1,1 promila alkoholu we krwi, a więc klasycznemu stanowi nietrzeźwości, który Kodeks karny traktuje jako przestępstwo, a nie wykroczenie.

Brak zgody na umorzenie postępowania. Proces ruszy już za miesiąc

Policjanci zatrzymali wójtowi prawo jazdy. Samochód, którym jechał, odebrała wskazana przez niego osoba. Sprawa szybko trafiła z komendy w Parczewie do Prokuratury Rejonowej, a następnie do sądu w Radzyniu Podlaskim w postaci aktu oskarżenia.

Choć obrońca Marka Kubika próbował zamknąć sprawę możliwie łagodnie, wnioskując o warunkowe umorzenie postępowania w zamian za roczny zakaz prowadzenia pojazdów i 5 tys. zł świadczenia pieniężnego, prokurator nie przystał na tę propozycję. Akt oskarżenia przeciwko wójtowi Niedźwiady trafił już do Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim.

Jak przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Andrzej Mikołajewski, proces ruszy 10 marca. To wtedy zapadnie decyzja, czy samorządowiec poniesie konsekwencje znacznie poważniejsze niż te, na które gotów był przystać jego obrońca.

"Jechałem jako rolnik po tlen dla ryb"

Mimo że chodzi o osobę publiczną, wójt Niedźwiady nie kwapi się do szerokich wyjaśnień. Zapytany o grudniową jazdę po alkoholu, zastrzegł, że w jego ocenie "nie ma jeszcze faktycznie postawionych zarzutów". To o tyle zaskakujące, że prokuratura informuje już o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu.

W rozmowie z dziennikarzami portalu Jawny Lublin Marek Kubik przedstawił też własną, dość osobliwą linię obrony. Podkreślał, że feralnego dnia nie jechał "jako wójt", tylko jako rolnik, który przed świętami miał odebrać tlen dla ryb. W jego narracji rola prywatnego gospodarza i pełniona od lat funkcja wójta zdają się być szczelnie oddzielone – jakby prawo jazdy i trzeźwość za kierownicą były sprawą wyłącznie prywatną.

– Ja nie chcę się odnosić, bo ja jeszcze nie mam postawionych faktycznie zarzutów. Nie jechałem tam jako wójt, tylko jako rolnik po tlen dla ryb przed świętami i tyle – mówi dziennikarzom wójt.

Na uwagę, że jest osobą publiczną, zareagował lakonicznie. Przyznał, że pełni taką funkcję, ale odmówił dalszego komentowania sprawy. Zamiast gestu skruchy czy choćby deklaracji wyciągnięcia konsekwencji wobec samego siebie, wyborcy usłyszeli więc komunikat: nie mam obowiązku się tłumaczyć.

10 dni po wpadce rekordowa podwyżka

Kiedy emocje po doniesieniach o kontroli drogowej jeszcze nie zdążyły opaść, w gminie Niedźwiada odbyła się zaplanowana wcześniej sesja rady. Był 30 grudnia, zaledwie 10 dni po tym, jak wójt wpadł na jeździe po alkoholu.

Jednym z punktów obrad była uchwała dotycząca zmiany wynagrodzenia wójta. Radni nie zdecydowali się na gest dystansu czy choćby wstrzymanie decyzji do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Zrobili coś dokładnie odwrotnego: jednogłośnie – 15 głosami "za" – przyznali Markowi Kubikowi maksymalną podwyżkę, na jaką pozwala ustawa w gminach do 15 tys. mieszkańców.

Oznacza to, że od nowego roku wójt otrzymuje ponad 20,4 tys. zł brutto miesięcznie. Wypłata składa się z wynagrodzenia zasadniczego wynoszącego 10 770 zł brutto, dodatku funkcyjnego sięgającego 3 300 zł, dodatku specjalnego w wysokości 4 221 zł oraz dodatku stażowego wynoszącego 2 154 zł. Ostatnia podwyżka, która weszła w życie w maju 2024 r., już wtedy windowała zarobki włodarza gminy do około 19,3 tys. zł brutto.

Teraz gdy nad głową wójta wisi groźba utraty mandatu, rada gminy postanowiła docenić go finansowo jeszcze mocniej. Formalnie oczywiście wszystko jest zgodne z prawem. Niesmak jednak pozostaje.