Mail o zwrocie kosztów z NFZ to ściema. Na to trzeba uważać
Nowy wariant oszustwa na NFZ. Nie daj się nabrać na maile ze zwrotem kosztów za leki Fot. Katarzyna Ledwon / Shutterstock

Oszuści znów podszywają się pod NFZ. Już w zeszłym roku proponowali w wiadomościach e-mail zwrot kosztów, ale w 2026 roku działają wyjątkowo bezczelnie. Oferują szybkie przelewy za leki czy okulary, ale tak naprawdę nie dostaniemy żadnych pieniędzy, a wręcz możemy stracić nasze oszczędności.

REKLAMA

W ubiegłym roku w naTemat przestrzegaliśmy przed podobnymi próbami wyłudzeń, jednak cyberprzestępcy właśnie powracają. Moment nie jest przypadkowy, bo trwa sezon rozliczeń podatkowych, a Polacy szukają informacji o ulgach na leki. To idealna okazja dla złodziei, by pod płaszczykiem rzekomego zwrotu dobrać się do naszych wrażliwych danych i oszczędności.

Jak wygląda oszustwo na zwrot kosztów z NFZ?

Oszuści rozsyłają maile, że NFZ niby chce oddać pieniądze za wizyty u lekarza, zakup okularów korekcyjnych, leczenie za granicą czy leki kupione w aptece. Prawdziwy Narodowy Fundusz Zdrowia w komunikacie na stronie ostrzega, że to próba wyłudzenia danych. Na co musisz zwrócić uwagę?

  • Maile o tytułach typu "NFZ zwraca koszty za..." lub "Zwrot kosztów...".
  • Adresy nadawców, które kończą się w podejrzany sposób, np. info@tehrad.io.
  • Obietnica pieniędzy za wyroby medyczne lub leczenie za granicą.
  • Obecność linków do formularzy lub załączników, które mają rzekomo przyspieszyć wypłatę.
  • Przestępcy dbają o detale i umieszczają w mailu logo NFZ czy numery "infolinii", by uśpić czujność nawet najbardziej ostrożnych osób. Jeśli dasz się nabrać i wypełnisz podstawiony formularz, twoje środki z konta mogą zniknąć w kilka sekund.

    "Narodowy Fundusz Zdrowia ostrzega przed nową falą fałszywych wiadomości e-mail. Oszuści podszywają się pod pracowników Funduszu, wykorzystując bezprawnie logo NFZ i obiecują rzekomą refundację świadczeń medycznych. To próba wyłudzenia danych Twojej karty płatniczej oraz kradzieży pieniędzy!".

    Komunikat NFZ

    NFZ nigdy nie wysyła takich maili. Na co jeszcze trzeba uważać?

    Najważniejszą zasadą jest świadomość, że państwowe instytucje mają ściśle określone procedury komunikacji. NFZ nigdy nie kontaktuje się z pacjentami, by uzyskać ich dane z karty płatniczej. Jeśli więc widzimy formularz lub stronę z prośbą o wpisanie numeru, natychmiast zamknijmy stronę.

    NFZ przypomina, że ich pracownicy nigdy nie proszą o podanie:

  • pełnego numeru karty płatniczej i daty jej ważności,
  • trzycyfrowego kodu CVV znajdującego się na odwrocie karty,
  • danych do logowania w bankowości internetowej,
  • kodów autoryzacyjnych przychodzących w wiadomościach SMS.
  • Jeśli w twojej skrzynce wyląduje taki e-mail, pod żadnym pozorem nie klikaj w odnośniki ani nie otwieraj załącznika (samo otworzenie maila jeszcze nic nie robi złego).

    Jeśli jednak zdarzyło nam się już udostępnić informacje na fałszywej stronie, to jedynym ratunkiem jest błyskawiczny kontakt z bankiem i zablokowanie karty (można to też zrobić szybko w mObywatelu). Incydent warto też zgłosić do CERT Polska oraz na policję, aby utrudnić życie naciągaczom, a możliwe, że nawet pomożemy w ich złapaniu.

    Oszuści działają też "analogowo". Fałszywi urzędnicy chodzą po domach

    Przestępcy w ostatnim czasie działają też jak domokrążcy. Odwiedzają mieszkania, podając się za przedstawicieli administracji lub urzędów. Jedni oferują dotacje w ramach programu Czyste Powietrze. Drudzy z kolei twierdzą, że przeprowadzają kontrole pod kątem zgodności z Poradnikiem Bezpieczeństwa.

    To często tylko przykrywka, by rozejrzeć się po wnętrzu i sprawdzić, gdzie trzymamy cenne przedmioty. Mamy prawo nie wpuszczać nikogo do domu i zawsze możemy zażądać okazania legitymacji służbowej. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości, po prostu zamknij drzwi i zadzwoń na policję.