Trik w kasach samoobsługowych.  Przez niego wydajemy więcej pieniędzy
Trik w terminalach samoobsługowych. Dlaczego wydajemy przy nich więcej pieniędzy niż przy zwykłej kasie? Fot. GKlps / Shutterstock

Kasy i kioski samoobsługowe sprawiają, że wydajemy przy nich więcej pieniędzy. To żadne oszustwo, ale sprytny trik psychologiczny. Dlaczego? Bo nie są ludźmi, przed którymi jest nam czasem wstyd zamówić więcej dodatków czy dorzucić coś jeszcze do zakupów.

REKLAMA

Kasy samoobsługowe bywają irytujące, często pokazują błędy i wymagają proszenia obsługi przy zakupie energetyków czy alkoholu. Mimo tego mają jedną cechę, której nie posiada człowiek. Nie oceniają, co kupujemy i w jakiej ilości. Podobnie sprawa wygląda w przypadku kiosków zakupowych w fast-foodach czy restauracjach. Nikt nie patrzy nam w zamówienie, więc dokładamy sobie więcej dodatków.

Samoobsługowe terminale nie oceniają. Dlatego wydajemy zamawiamy o 40 proc. więcej

Z danych zebranych przez dostawcę terminali samoobsługowych dla fast-foodów, Vita Mojo, wynika, że takie urządzenia to prawdziwa żyła złota dla handlu i gastronomii. W artykule BBC przeczytamy, że aż 61 proc. klientów wydaje więcej, gdy korzysta z ekranu dotykowego, zamiast tradycyjnej lady.

Do tego wartość pojedynczego zamówienia potrafi wzrosnąć nawet o 40 proc. To nie jest przypadek, ale starannie zaprojektowany proces. Urządzenia potrafią kilka razy zaproponować dodatki (np. frytki, sos, napój) i pokazują apetyczne zdjęcia. I nie patrzą na nas oceniająco.

"Na każdym etapie ścieżki zakupowej w terminalu pojawia się pytanie, czy chcesz coś dodać lub zmienić" – wyjaśnia na łamach BBC Dean Ward, założyciel Evoke Creative (producent terminali samoobsługowych). Przedsiębiorca że, mając więcej czasu i nie czując presji otoczenia, jesteśmy bardziej skłonni na sugestie.

Wstyd i lęk jest mniejszy przy kasach samoobsługowych. Więc kupujemy więcej

Głównym powodem, dla którego wydajemy więcej przy maszynach samoobsługowych, jest brak poczucia wstydu. Oprogramowanie (póki co) nie spojrzy na nas krzywo, nie skomentuje naszej diety czy tego, ile wydajemy. To daje nam pełną swobodę w dogadzaniu sobie bez żadnych barier psychologicznych.

"Eliminujemy psychologię rozmowy z kimś i strach przed byciem ocenianym. Uważamy, że to kluczowy czynnik" – podkreśla Dean Ward w rozmowie z BBC. Według eksperta wiele osób instynktownie odmawia dokupienia większej porcji przy kasjerze, by nie wyjść na kogoś łapczywego.

Przed ekranem te opory całkowicie znikają. Statystyki dotyczą kiosków w fast-foodach, to niemal ten sam mechanizm działa też przy kasach samoobsługowych, przy których zawsze są półki z np. słodyczami, które możemy dorzucić do koszyka, choć tego wcześniej nie planowaliśmy.

Jak sklepy i restauracje wpływają na nasze wybory zakupowe?

Trik z terminalami samoobsługowymi to tylko jedna z wielu technik behawioralnych, które giganci handlu stosują w restauracjach i sklepach. Eksperci wskazują chociażby na mechanizm ustawień domyślnych, które pozornie ułatwiają nam życie i przyspieszają wybór (wykorzystuje naszą tendencję do nie zmieniania ustawień). W rzeczywistości często prowadzą nas one prosto do decyzji korzystnych dla sprzedawcy.

Nawet muzyka płynąca z głośników potrafi podświadomie nakłonić nas do zakupu konkretnych produktów. Portal BBC podaje, że badania przeprowadzone w marketach to udowodniły: gdy z głośników płynęły francuskie piosenki, sprzedaż win z tego kraju rosła (analogicznie było z niemiecką muzyką). Warto o tym pamiętać i przy każdym potwierdzeniu transakcji zadać sobie pytanie, czy to nasz własny wybór, czy efekt subtelnej sugestii.