Dlaczego nie kupować kwiatów z marketu na walentynki? To pójście na łatwiznę i obciach
Kwiaty z marketu na walentynki to zły pomysł. W ten jeden dzień w roku można zaszaleć Fot. naTemat

W dyskontach i marketach już na wejściu można znaleźć bukiety na walentynki za 10-15 zł. Pytanie tylko, czy twoja druga połówka naprawdę zasługuje na taki prezent i czy na tyle wyceniasz swoją miłość. Dobrze się zastanów, gdy będziesz chciał przyoszczędzić na różach. Wybór kwiaciarni to najlepsza inwestycja w twój związek i zaraz wyjaśnię dlaczego.

REKLAMA

Cięte kwiaty z marketu to miły gest, ale jeśli są kupione bez okazji. Nikt nie spodziewa się wiązanki tulipanów w zwykły wtorek po powrocie z pracy. Jednak walentynki rządzą się zupełnie innymi prawami. Czy tego chcemy, czy nie, to jedyny moment w roku, gdy oprawa ma znaczenie. Powinniśmy zaszaleć, szczególnie jeśli na co dzień nie jesteśmy zbyt wylewni uczuciowo.

Wzięcie bukietu z Biedronki czy Lidla to pójście na łatwiznę. I nie jest to kwestia snobizmu, ale zwykłego szacunku do osoby, którą (podobno) kochasz. Prawdziwy romantyzm wymaga odrobiny wysiłku, a nie tylko wrzucenia czegoś do koszyka między piwem a mrożonką.

Miłości nie da się kupić, ale zaangażowanie ma swoją cenę

To trochę jak z oświadczynami. Zamiast pójść do jubilera, chcesz pokazać, jaki jesteś odważny i dowcipny, więc wyciągasz plastikowy pierścionek z nadmorskiego automatu. Liczysz na wzruszenie i uśmiech, a na 99 proc. otrzymasz konsternację i gwarancję, że ta chwila zostanie zapamiętana do końca życia, ale zupełnie nie tak, jak tego chciałeś.

Dla wielu kobiet kwiaty z marketu na walentynki to ten sam poziom zaangażowania. To cios wymierzony prosto w poczucie wyjątkowości. Jasne, liczy się pamięć, ale w tym konkretnym dniu ważny jest też wysiłek. Już samo pójście do profesjonalnej kwiaciarni pokazuje, że się starasz. Wrzucić gotowca do koszyka w dyskoncie potrafi przecież każdy.

Dlaczego profesjonalna kwiaciarnia to lepszy wybór?

Prawdziwa kwiaciarnia oferuje coś, czego nie znajdziesz w markecie: jakość i niepowtarzalność. Wydanie większej kwoty na specjalnie skomponowany bukiet to forma poświęcenia. Oddajesz swój czas i pieniądze, by stworzyć coś unikalnego. Wybierając opcję budżetową z pomarańczową cenówką, dajesz sygnał, że twoje uczucie jest tanie i masowe, jak towar na półkach w sieciówkach.

Kwiaty z dyskontów są często trzymane w fatalnych warunkach i mogą błyskawicznie zwiędnąć. Wie to każdy, kto kiedykolwiek skusił się na roślinkę z marketu, która po tygodniu nagle umarła. W dobrej kwiaciarni płacisz za lepsze gatunkowo kwiaty oraz wiedzę ekspertów. Oni wiedzą, jak przygotować rośliny, by wyglądały świeżo i pięknie przez wiele dni.

Walentynki to test z uważności w związku

Święto zakochanych to test tego, jak bardzo zależy ci na relacji. Kupując bukiet w miejscu, które sprzedaje piwa w promocji 12+12, pokazujesz brak finezji. Dopłacenie do wypasionej wiązanki to inwestycja w atmosferę, która zawsze procentuje. To dowód na to, że w imię waszego szczęścia nie idziesz na skróty.

Jeśli chcesz zaoszczędzić, zrób to na czymś innym. Nie oszczędzaj na bukiecie, który jest symbolem twojego oddania. Żyjemy w zabieganych czasach, w których ciągle skupiamy się na sobie. Sprawienie autentycznej radości osobie, którą kochamy, jest bezcenne i wymaga wyjścia poza schemat najniższej ceny.

Komercyjne święto, ale tradycji musi stać się zadość

Owszem, można powiedzieć, że walentynki to święto komerchy i wytwór kapitalizmu. Prawda jest jednak inna. Tradycja ta korzeniami sięga starożytnego Rzymu i Luperkaliów. Ma znacznie głębszy fundament, niż nam się wydaje. Nie powstała tylko po to, by nabić kabzę producentom słodyczy... i kwiatów.

Bojkotowanie tego dnia w imię walki z korporacjami może wydawać się słuszne, ale ryzykujesz wiele w sferze emocjonalnej. Żyjemy w społeczeństwie opartym na kodach kulturowych i rytuałach. One budują nasze poczucie przynależności, które jest fundamentalną potrzebą każdego człowieka.

Olanie walentynek nie musi być odebrane jako bunt, ale jako brak empatii. Druga połówka niemal na pewno oczekuje gestu, bo tak zostaliśmy wychowani. Uszanowanie tego zwyczaju to nie bycie niewolnikiem systemu. To posługiwanie się uniwersalnym językiem miłości, który na pewno zostanie doceniony przez twoją wybrankę.