Podróż śladami Bridgertonów na Walentynki
Wiele miejsc z Bridgertonów naprawdę istnieje. Mam dla was idealny plan zwiedzania na walentynki Fot. Netflix/Screen

14 lutego w 2026 roku przypada wręcz idealnie, bo w sobotę. To wymarzona okazja, żeby wyskoczyć gdzieś na weekend i wspólnie spędzić czas. A czy istnieje romantyczniejsza podróż niż ta śladami Bridgertonów? Autorka tych słów właśnie zebrała dla was solidną porcję porad, gdzie warto zajrzeć.

REKLAMA

Drogi czytelniku, do Lady Whistledown jest mi bardzo daleko, a plotki nie leżą w zakresie moich zainteresowań. Jednak kocham podróże i serial "Bridgertonowie" (przeczytałam też 7/8 książek). Ponieważ wyjazdy filmowe stają się modne, a produkcja Netflixa ma wielu fanów, przygotowałam dla was idealny plan zwiedzania śladami Bridgertonów. Dobra wiadomość jest taka, że punktem wypadowym będzie dla was Londyn. Nie musicie być więc majętnymi szlachcicami, żeby pozwolić sobie na taki wypad.

Walentynki śladami Bridgertonów. Zacznij od zwiedzania Londynu

Zacznijmy od najprostszej rzeczy, czyli biletów lotniczych. Kiedy sprawdzałam ceny we wtorek 3 lutego późnym popołudniem, do Londynu w dwie strony na weekend walentynkowy dało się polecieć za 150-200 zł. I to z Warszawy. Wybrałabym opcję przedłużonego weekendu od czwartku do niedzieli (12-15 lutego), żeby był czas na zwiedzanie. Nocleg w hotelu Marriott w dzielnicy Mayfair, gdzie żyją Bridgertonowie kosztuje 10 tys. zł, za to w Greenwich hotel dla dwojga w pobliżu parku znajdziecie już za ok. 1,5-2 tys. zł za cały pobyt. A to ważne z jednego powodu.

Słynna rezydencja Bridgertonów, którą znamy z serialu wcale nie znajduje się w Mayfair. W rzeczywistości fasadę rodzinnego domu bohaterów serialu zagrał Ranger’s House znajdujący się niedaleko parku Greenwich. Budynek jest dostępny do zwiedzania, ale w jego murach nie znajdziecie wnętrz tak dobrze znanych z serialu. Te w wielu przypadkach powstały w studiu filmowym. Dodatkowo budynek jest otwarty dla zwiedzających tylko w wybrane dni. Nie zrażajcie się jednak, bo bryła (mimo braku bujnej wisterii) i tak może być miłym punktem waszej wycieczki.

Niedaleko domu Bridgertonów znajduje się także Old Royal Naval College. To tam kręcono wiele scen pokazujących "miejskie życie". Bonus – miejsce to było tłem dla wydarzeń z "The Crown", a także "Piratów z Karaibów". A gdybyście chcieli wrócić pamięcią do pierwszego balu u Lady Danbury, odwiedźcie Syon House (Zachodni Londyn – Brentford). Posiadłość będzie można zwiedzać dopiero w marcu, ale ogrody w których nagrywano sceny balu, są dostępne przez cały rok.

Bridgertonowie poza Londynem. Musicie pojechać do Bath

Żeby zagłębić się bardziej w życie Bridgertonów, będziecie musieli (albo mogli) opuścić Londyn i zwiedzić inne miejsca. Osobiście jestem ogromną fanką spin-offu o królowej Charlotcie. Siedzibę zamku królewskiego w serialach zagrał Hampton Court Palace. Co ważne jest to prawdziwa posiadłość królewska, którą można zwiedzać. Kręcono tam nawet część scen do serialu.

Jednak prawdziwą gratką dla fanów produkcji Netflixa będzie wizyta w miasteczku Bath. Niektórzy twierdzą, że to serce romantycznej Anglii. Dojedziecie tam z Londynu pociągiem w ok. 1,5 godziny.

Punkt obowiązkowy to No. 1 Royal Crescent. Fasada tego budynku zagrała dom Featheringtonów. Tak, to z jego okna Penelopy wypatrywała Collina. Wnętrze jest zupełnie inne niż w serialu, ale i tak warto je zobaczyć. Znajduje się tam bowiem muzeum życia w epoce georgiańskiej. Tak, to dosłownie podróż do czasów Bridgertonów.

O ogrodach domu Lady Danbury już wspominałam. Jednak jej dom nie znajduje się w Londynie, a właśnie w Bath. W rzeczywistości jest to The Holburne Museum. Wnętrza znów są różne od tych z serialu, ale jeśli je zwiedzicie, traficie do muzeum sztuki.

Ostatnim punktem w Bath, którego nie możecie przegapić, jest miejsce, gdzie rodziło się wiele plotek, a panny wraz z matkami bywały tam stałymi bywalczyniami. Chodzi oczywiście o sklep modystki, w którym zamawiano kolejne suknie, rękawiczki i wszystkie dodatki. Fasadę tego budynku zagrał Abbey Deli. Choć fasada w serialu jest identyczna, to wewnątrz znajdziecie uroczą kawiarnię, a nie salon mody i warsztat krawiecki.

Porada na koniec – jeżeli bardziej zależy wam na zwiedzaniu wnętrz budynków znanych z serialu niż fasad, odwiedźcie wspomniany wcześniej Hampton Court Palace, a także Castle Howard. Drugi z nich to bridgertonowy zamek rodowy Księcia Hastings. Budynek znajduje się w Yorkshire i kręcono w nim m.in. sceny nocy poślubnej, a także ogólnie miesiąc miodowy Daphne i Simona. Do tego naoglądacie się sal pełnych przepychu, w którym serca fanek i fanów serialu zabiją mocniej.