Nawrocki mówił o wnuczkach Tuska. Kilka słów, które zirytowały premiera
Te słowa Karola Nawrockiego oburzyły Donalda Tuska Fot. Flickr / Kancelaria Premiera; Facebook / Karol Nawrocki. Montaż: naTemat

Donald Tusk nie powstrzymywał się przed użyciem ostrych słów, gdy Karol Nawrocki wspomniał na antenie stacji Polsat News o jego rodzinie. Z ust prezydenta padły bowiem słowa o wnuczkach premiera. A wszystko zaczęło się od rozmowy na temat zagranicznych podróży głowy państwa.

REKLAMA

W niedzielę (15 lutego) Karol Nawrocki był gościem w programie "Śniadanie Rymanowskiego". Prowadzący zadał prezydentowi pytanie o to, czy weźmie udział w zaplanowanym na czwartek spotkaniu Rady Pokoju w Waszyngtonie, które zainicjował Donald Trump. Głowa państwa wyjaśniła, że nie podjęła jeszcze decyzji w tej sprawie.

– Dobrze byłoby mieć w Radzie Pokoju głos całego regionu. Tutaj jak Piłat zachowuje się pan premier i rząd – stwierdził Nawrocki, po czym Bogdan Rymanowski przypomniał mu słowa Donalda Tuska, który mówił, że "jeżeli prezydent chce, to niech leci".

Te słowa Karola Nawrockiego rozzłościły Donalda Tuska

– My jesteśmy w tym kontekście od początku do końca z panem premierem swoimi zakładnikami. (...) Premier nie będzie mówił, gdzie ja mam latać. Panie redaktorze, co to w ogóle są za słowa? Pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć, czy swoim wnuczkom – powiedział prezydent RP.

Na reakcję ze strony Tuska nie trzeba było długo czekać. Premierowi ewidentnie nie spodobało się wprowadzenie do dyskusji tematu rodziny. "Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara" – napisał wprost szef rządu na portalu X (dawnym Twitterze).

Przypomnijmy, że w kwestii Rady Pokoju prezydent i premier mają zupełnie inne zdanie. Na krótko przed ostatnim posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego Tusk obwieścił, że Polska nie dołączy w najbliższym czasie do prac Rady Pokoju.

– Nasze relacje ze Stanami Zjednoczonymi były, są i będą naszym priorytetem z oczywistych względów, więc jeśli zmienią się okoliczności przystąpienia do prac w tej Radzie Pokoju, to nie wykluczamy żadnego scenariusza – oznajmił dyplomatycznie, dodając, że jeśli prezydent uda się w tej sprawie do USA, to "otrzyma od rządu pełne dossier, jak postępować".