
Prawo i Sprawiedliwość już niedługo ma przedstawić swojego kandydata na premiera. Zgodnie z medialnymi przekazami nie będzie nim Mateusz Morawiecki. Giełda nazwisk trwa, a wymienia się głównie cztery postacie. Morawiecki za to podobno pogodził się z sytuacją, ale ma już nowy plan.
Do planowego terminu wyborów parlamentarnych (2027 rok) jest co prawda jeszcze trochę czasu, ale Prawo i Sprawiedliwość już wiosną tego roku ma zaprezentować swojego kandydata na premiera. W naTemat pisaliśmy niedawno, że Jarosław Kaczyński przekazał, iż decyzja jest już podjęta. Personalia potencjalnego przyszłego premiera PiS wciąż jednak nie są znane. Jak podają media, nie będzie nim Mateusz Morawiecki. Podobno na liście są czterej politycy związani z kierownictwem partii, a były premier realizuje inny plan.
Mateusz Morawiecki ma pomysł na swoją przyszłość w PiS? "Buduje pozycję"
Jeszcze niedawno opinia publiczna zastanawiała się, czy Mateusz Morawiecki zostanie kandydatem PiS na premiera. Polityk pełnił tę funkcję w latach 2017-2023. Jak wynika ze styczniowego sondażu zaufania do polityków zrealizowanego przez IBRiS, wciąż cieszy się dużą wiarygodnością (34,7 proc. głosów). Nieoficjalnie mówi się jednak, że nawet jeśli był w ogóle brany pod uwagę, to obecnie tak już nie jest.
W kuluarach pojawiały się plotki, jakoby Morawiecki szykował się do odejścia z PiS. Według aktualnych, nieoficjalnych informacji, były premier nie zamierza jednak rozstawać się z partią. Terenowe spotkania polityka mają pomóc mu w umocnieniu wewnętrznej pozycji. Mateusz Morawiecki ma uczestniczyć także w marcowej konwencji gospodarczej partii.
– Nie dopatruję się, że ktoś liczy jakieś swoje szable. To po prostu zadanie wyznaczone nam przez pana prezesa – WP cytuje wypowiedź dla PAP, w której jeden z polityków mówi o ich wyjazdach i spotkaniach w całej Polsce.
– Morawiecki jest pogodzony z tym, że nie będzie kandydatem na premiera. Nie sądzę, żeby nasi przyszli koalicjanci entuzjastycznie poparli kogoś, kto od pół roku chodził i mówił, że będzie premierem. Na pewno będą stawiane warunki, będą ostre negocjacje. Morawiecki buduje teraz swoją pozycję na przyszłość, nie na wybór Kaczyńskiego w sprawie premiera – dodaje.
Kandydat PiS na premiera. Mówi się o czterech nazwiskach
Jak podaje WP, powołując się na źródła PAP, lista potencjalnych kandydatów Prawa i Sprawiedliwości na premiera zawiera cztery nazwiska. Są to: szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, poseł Przemysław Czarnek, posłanka Anna Krupka i europoseł Tobiasz Bocheński.
Zapytano innego polityka PiS związanego z Mateuszem Morawieckim, czy gdy Jarosław Kaczyński oficjalnie wybierze kandydata na premiera, w partii mogą wzrosnąć napięcia.
– Te napięcia mogą wzrosnąć, zwłaszcza jeżeli prezes wybierze kogoś, kto będzie dzielił, czyli na przykład Tobiasza Bocheńskiego. Jeżeli prezes chce spokoju, to nie może wybierać Bocheńskiego, chyba że chce zaognić sytuację, a Kaczyński czasami tak lubi – przekazał, dodając, że w obecnej sytuacji Jarosławowi Kaczyńskiemu raczej nie zależy na zaostrzeniu konfliktów.
Zobacz także
Dziennikarze zapytali swojego rozmówcę, co sądzi o ewentualnym wyborze Zbigniewa Boguckiego. W ocenie polityka to mógłby być dobry pomysł, ale jednocześnie uważa on taki scenariusz za mało realny.
– Bogucki budzi powszechną sympatię, dobrze sobie radzi, ale on jest potrzebny prezydentowi. Jakby odszedł z kancelarii prezydenta, to byłby bezrobotnym kandydatem na premiera, bo on nie jest już przecież posłem – przypomina.
Co dzieje się w środowisku PiS? Oto źródła napięć
Media podają, że od końca listopada ubiegłego roku w PiS trwa konflikt między frakcjami. Jedną ze stron mają być "harcerze" związani z Mateuszem Morawieckim, a drugą "maślarze", skupieni wokół Przemysława Czarnka, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego. Cytowany polityk twierdzi jednak, że większość członków klubu PiS nie jest związana z żadną z nich.
– Te frakcje są absolutnie demonizowane, a już szczególnie "maślarze" i jakiś wielki wpływ Jacka Sasina. To jest po prostu jego spin w mediach – twierdzi rozmówca PAP w wypowiedzi cytowanej przez serwis Bankier.pl.
Następnie polityk przypomniał o wynikach sondaży, w których ankietowani wskazują potencjalnego przyszłego lidera PiS. – Znacząco wygrywa Morawiecki. Suma głosów Czarnka, Jakiego i Bocheńskiego nie równa się głosom na Morawieckiego, więc to skutkuje rezultatem pożądanym przez byłego premiera.
Warto przypomnieć, że obecnie w partii tłumi się konflikty. Niedawno prezes partii Jarosław Kaczyński publicznie zbeształ członków PiS i poinformował, że "każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS, co będzie miało oczywisty wpływ także na jego polityczną przyszłość".
