
Atak Izraela i USA na Iran doprowadził do natychmiastowej reakcji łańcuchowej w całym regionie. Z powodu odwetu Iranu tysiące polskich turystów utknęły m.in. w Dubaju, Szardży, Abu Zabi, Dosze, a także w Tajlandii. Na podbramkową sytuację zareagowało nasze MSZ.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie w sobotę pogarszała się z każdą godziną. Niedziela była już stabilniejsza, ale nie oznacza to, że było bezpiecznie. Resztki uzbrojenia wysłanego przez Iran doprowadziły do uszkodzeń na lotniskach w Abu Zabi i Dubaju. Wiele krajów w regionie utrzymało zamknięcie przestrzeni powietrznej, a linie masowo odwoływały w loty. W sumie tylko 1 marca nie wystartowało ok. 3,4 tys. samolotów. Na tę kryzysową sytuację reaguje polskie MSZ.
MSZ uruchamia specjalną linię dla Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie
W niedzielę sytuacja polskich podróżnych nie była aż tak fatalna, jak w sobotę, bo lokalnym władzom udało się zapanować nad sytuacją. Najwięcej naszych podróżnych utknęło w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tam jednak władze państwowe zapewniły miejsca noclegowe dla wszystkich podróżnych, którzy nie mogli wsiąść do samolotów.
Wiele osób nie wie jednak, co robić w obecnej sytuacji. Pomocą może być dla nich specjalna infolinia, którą w niedzielę 1 marca od godziny 17:00 uruchomiło polskie MSZ. Aby uzyskać najnowsze informacje, podróżni mogą dzwonić pod numer +48 22 523 88 80.
Zobacz także
Rzecznik MSZ apeluje do Polaków na Bliskim Wschodzie. Wspomniał o jedynej drodze wyjazdu
Podczas specjalnego briefingu rzecznik polskiego MSZ zaapelował do Polaków na Bliskim Wschodzie, aby zostali tam, gdzie są. – Z założenia prosiłbym o pozostanie w miejscu, w którym się jest. Są dwa hasła, które powinny przyświecać każdemu Polakowi, który znajduje się na miejscu: spokój i bezpieczeństwo – zaznaczył rzecznik Maciej Wewiór.
Przedstawiciel resortu w mediach społecznościowych poinformował także, że MSZ nie ma informacji o Polakach rannych w wyniku ataków. Dodał też, że jeżeli ktoś będzie próbował opuścić zagrożony teren na własną rękę, to powinien robić to drogą lądową. Tylko gdzie warto wyjechać?
Na grupach dotyczących podróży do Dubaju zdecydowana większość osób pyta o możliwość transportu do Omanu. Kraj ten znajduje się blisko Zjednoczonych Emiratów Arabskich i w odróżnieniu od nich nie zamknął swojej przestrzeni lotniczej.
Inna opcja to przejazd do Arabii Saudyjskiej, skąd również można wsiąść w samolot do Polski lub dowolnego kraju w Europie. Najtrudniejszym scenariuszem jest przejazd do Jordanii i tam złapanie promu płynącego do Egiptu, a następnie lot z Egiptu do Europy. Podkreślmy jednak, że Arabia Saudyjska i Jordania są na liście krajów "zakazanych" przez polskie MSZ. Nasze władze zdecydowanie odradzają tam podróżować.
