
Donald Tusk właśnie poinformował o rozmowach prowadzonych przez Polskę z Francją i "grupą najbliższych europejskich sojuszników". Premier potwierdził tym samym, że nasz kraj jest gotowy wziąć udział w programie odstraszania nuklearnego, który zaproponowała Francja.
"Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować" – poinformował Donald Tusk za pośrednictwem X.
Program odstraszania nuklearnego
Dla przypomnienia: w poniedziałek Emmanuel Macron, francuski prezydent, podczas wystąpienia w bazie wojskowej Ile Longue w Bretanii poinformował, że osiem krajów zgodziło się wziąć udział w zaawansowanym odstraszaniu nuklearnym, które zaproponowała Francja. Jednym z tych krajów według Macrona jest Polska. Potwierdza to powyższy wpis premiera.
Zobacz także
Podczas swojego wystąpienia prezydent Francji podkreślił, że ostateczna decyzja o użyciu francuskiego arsenału nuklearnego leży w wyłącznej gestii prezydenta. – Nie będzie żadnego dzielenia się ostateczną decyzją – serwis WP cytuje słowa Emmanuela Macrona, powołując się na PAP.
Polityk wspominał, że Francja jest gotowa na wejście w zaawansowane odstraszanie nuklearne o wymiarze europejskim. Europejscy sojusznicy mogą uczestniczyć w ćwiczeniach strategicznych, a jak przekazał Macron, po raz pierwszy w jednym z nich udział brali przedstawiciele Wielkiej Brytanii.
Odstraszanie nuklearne, które proponuje Francja, jest działaniem zgodnym ze strategią NATO. Ma ono wzmocnić bezpieczeństwo kontynentu. Co ważne, Emmanuel Macron zaznaczył, że działania nad projektem Francji z krajami europejskimi odbywają się przy pełnej przejrzystości z USA i we współpracy z Wielką Brytanią.
Na czym miałaby polegać współpraca z Francją? Tamtejszy prezydent poinformował, że jego kraj będzie mógł tymczasowo rozmieszczać elementy sił strategicznych u sojuszników z Europy. To z kolei oznacza, że taj jak w przypadku strategicznych okrętów podwodnych, tak "francuskie samoloty przenoszące będą mogły być rozmieszczone na kontynencie europejskim".
O odstraszaniu nuklearnym już słyszeliśmy. Niemcy nie chciały rozmawiać z Francją, ale zmieniły zdanie
Już w 2025 roku media uważniej przyglądały się tematowi odstraszania nuklearnego w Europie. Wtedy podawano, że Niemcy po kilkukrotnych odmowach wyraziły gotowość do rozmów dotyczących projektu, który miałby zakładać korzystanie z francuskiej broni jądrowej. Tamtejsze media przypominały, że Niemcy od dziesięcioleci znajdują się pod amerykańskim parasolem nuklearnym. To właśnie za naszą zachodnią granicą przechowuje się broń nuklearną należącą do Stanów Zjednoczonych, a kody do jej użycia zna tylko prezydent USA.
W ubiegłym roku "Deutsche Welle" donosiło, że "nawet jeśli amerykańskie bomby atomowe pozostaną na razie w Europie, istnieją wątpliwości co do tego, na ile NATO może liczyć na wsparcie zza oceanu". Dla Niemiec zadbanie o bezpieczeństwo wymagało więc reorganizacji polityki bezpieczeństwa. Nasz zachodni sąsiad nie może posiadać własnej broni jądrowej (w Europie mają ją tylko Francja i Wielka Brytania).
Tymczasem w poniedziałek, 2 marca, prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Friedrich Merz wydali wspólne oświadczenie. Jak opisuje serwis TVN24, poinformowano w nim, że Francja i Niemcy pogłębią "współpracę w zakresie odstraszania poprzez utworzenie grupy sterującej nuklearnej z wysokiego szczebla" i "rozpoczną wspólne działania w tym roku".
Ponadto oświadczenie zawierało informacje, że zgodnie z porozumieniem Niemcy będą uczestniczyć we francuskich ćwiczeniach nuklearnych i koordynować zdolności w zakresie obrony konwencjonalnej i przeciwrakietowej. Co ważne, podjęte działania mają uzupełnić, a nie zastąpić odstraszanie nuklearne NATO, a także być zgodne ze zobowiązaniami międzynarodowymi.
