
Chaos na Bliskim Wschodzie szybko odbił się na cenach paliw w Polsce, a niektórzy zaczęli martwić się także o jego dostawy. Orlen wystosował komunikat, który miał stonować emocje. Teraz cen paliw i dostaw do Polski podjął też premier Donald Tusk. Wspomniał o próbach "destabilizowania sytuacji" w kraju.
Po ataku Izraela i USA na Iran podwyżki cen paliw na stacjach w Polsce stały się faktem. Ponadto w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie część rodaków zaczęła niepokoić się o ewentualne problemy w dostawach. Najpierw komunikat wydał Orlen, a we wtorek premier Donald Tusk postawił sprawę jasno. Zapowiedział działania spółek państwowych i wyjaśnił, na czym stoi Polska, jeśli chodzi o dostawy paliw i ceny na stacjach.
Donald Tusk o dostawach paliw. Na drożyznę na stacjach też chce znaleźć sposób
Polityk przed wtorkowym posiedzeniem Rady Ministrów uspokoił Polaków, odnosząc się do sytuacji na rynku paliw. Jak tłumaczył premier, nie ma powodów do obaw o problemy z dostępnością surowców.
– Pojawiły się sygnały ze strony niektórych polityków dotycząca paliwa, że za chwilę [go] zabraknie, próba wywołania paniki (...). Nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o zapasy paliwa w Polsce – przekazał.
Polityk podkreślił, że wojna w Iranie nie wpływa na dostawy ropy lub innych paliw do Polski. Donald Tusk przypomniał, że wyraźnie zaakcentowano to w poniedziałkowym komunikacie Orlenu. Wprost przekazał, że dostawy są niezagrożone.
– Komunikat Orlenu jest absolutnie jednoznaczny. Dotyczy zarówno bezpieczeństwa szlaków, jakimi do Polski, do Orlenu płynie ropa – i nie jest to Cieśnina Ormuz, więc akurat w tym przypadku nie ma problemu. Orlen nie sprowadzał i nie sprowadza żadnej ilości ropy przez Cieśninę Ormuz, nie sprowadza także ropy z Iranu. Cała struktura dostaw ropy do Orlenu, do Polski jest całkowicie w tej chwili bezpieczna – mówił jednoznacznie.
Zobacz także
Dla stonowania nastrojów premier zapewnił, że poziom wypełnienia systemu paliw wynosi ponad 73 proc., czyli 3 miliony metrów sześciennych ropy naftowej "z tendencją rosnącą".
– Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, żeby w sytuacji potężnego kryzysu geopolitycznego, wojny w kilku miejscach (...) próbować destabilizować sytuację zupełnie bez żadnego powodu w naszym kraju. Zgodnie z tymi komunikatami, jakie od firm paliwowych, szczególnie od Orlenu, otrzymaliśmy – dotyczy to też zapasów gazu ziemnego – sytuacja jest absolutnie stabilna. Nie ma żadnego najmniejszego powodu do niepokoju, jeśli chodzi o dostawy i zapasy – przekazał.
Donald Tusk zapewnił także, że Orlen jest "w pełni świadomy" sytuacji paliwowej na giełdach światowych.
– Orlen użyje narzędzi dostępnych dla niego, też narzędzi, powiedziałbym finansowych, na pewno żadnych z marżą, tak aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny, bardzo dokuczliwy na ceny paliwa w Polsce – zadeklarował.
Sytuacja na rynku paliw. Dostawy będą, ale kwestia cen jest skomplikowana
Jak opisywaliśmy w naTemat.pl, premier Donald Tusk i minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska skrytykowali przekazy PiS sugerujące potrzebę tankowania na zapas. Politycy uspokajają, że dostawy do Polski, jak zresztą wielokrotnie powtarzano, są niezagrożone. Jednocześnie Hennig-Kloska mówi, że "ruchy na cenach będą na rynku jak zawsze".
Na grafiki udostępniane przez PiS w social mediach zareagowało nawet Biuro Prasowe Orlenu. "Niczego bardziej rosyjsko-propagandowego nie zobaczycie w tym tygodniu. A jest dopiero poniedziałek" – brzmiała część odpowiedzi na jeden z wpisów.
We wtorkowym przemówieniu Donald Tusk również nie ukrywał, że rząd nienaruszalności cen nie zapewni, ale w Polsce podjęte będą starania, by ewentualne skoki łagodzić.
– Wojna ma swoje konsekwencje na rynkach globalnych i Polska nie będzie izolowana od tego, co będzie się działo, ale spółki, które są w tym czy innym stopniu pod kontrolą państwa, będą miały na uwadze, aby łagodzić ewentualne skutki podwyżki cen ropy na rynkach światowych i to mogę też państwu zagwarantować – podsumował.
Szlaki dostaw paliw do Polski są niezagrożone, a nasz kraj ma także zapasy, które stanowią zabezpieczenie w przypadku kryzysu. Ale ceny paliw zależą m.in. od kursu dolara oraz cen ropy na rynku światowym. A zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie spowodowało podwyżki cen dla przeciętnego Kowalskiego.
"Sytuacja geopolityczna jest jednym z wielu czynników wpływających na notowania ropy naftowej oraz produktów paliwowych na światowych giełdach. Rynki reagują także na decyzje producentów zrzeszonych w OPEC+, poziom globalnych zapasów, dane makroekonomiczne oraz kursy walut. Ewentualne zmiany cen paliw w Polsce są wypadkową tych wszystkich elementów, a także czynników lokalnych, takich jak koszty produkcji, logistyki, obciążenia fiskalne czy otoczenie konkurencyjne" – opisywał Orlen w poniedziałkowym komunikacie, tłumacząc wahania.
