
Nowy sondaż IBRiS dla Radia ZET pokazuje, że Polacy są wyraźnie podzieleni, jeśli chodzi o pozyskanie broni jądrowej, a linia sporu biegnie nie tylko przez emocje, ale też przez preferencje partyjne.
Czy Polska powinna pozyskać broń jądrową? Takie pytanie zadano w sondażu IBRiS dla Radia ZET. Odpowiedzi rozkładają się tak, że trudno mówić o jednoznacznym konsensusie.
"Zdecydowanie tak" wskazało 20,9 proc. ankietowanych, a "raczej tak" 30 proc. To razem 50,9 proc. "za". Po drugiej stronie jest 23,5 proc. "raczej nie" i 15,1 proc. "zdecydowanie nie", czyli łącznie 38,6 proc. Sprzeciw nie jest więc marginalny. Niezdecydowani stanowią natomiast 10,5 proc.
Co ciekawe, pomysł pozyskania broni jądrowej popiera identyczny odsetek kobiet i mężczyzn. W obu grupach to 51 proc. Różnica wychodzi przy odpowiedziach negatywnych: przeciw jest 35 proc. kobiet i 42 proc. mężczyzn. Reszta w obu grupach to niezdecydowani. Ten rozkład pokazuje, że spór nie przebiega prostą linią "kobiety kontra mężczyźni", ale różni się intensywnością sprzeciwu.
Największą różnicę robią elektoraty
Najbardziej widoczny podział w sondażu jest polityczny. Poparcie dla "atomowego dozbrojenia" jest najwyższe po prawej stronie sceny.
Wśród wyborców Konfederacji "za" bronią atomową dla Polski jest 79 proc., przeciw 17 proc. Wśród wyborców PiS: 65 proc. za i 29 proc. przeciw. W danych widać też ciekawy wynik Nowej Lewicy: 54 proc. za i 41 proc. przeciw. Dalej poparcie wyraźnie spada. Wśród wyborców PSL i Polski 2050 (w sondażu jako Trzecia Droga) 40 proc. jest "za", 56 proc. przeciw.
Najniższe poparcie widać w elektoracie Koalicji Obywatelskiej: 35 proc. "za" i 51 proc. przeciw. Ten rozkład mówi, że temat broni jądrowej nie jest "ponadpartyjny". Jest mocno zszyty z tym, kto jak widzi bezpieczeństwo i relacje Polski z Zachodem.
Zobacz także
Tusk, Macron i "zaawansowany program odstraszania"
Przypomnijmy, że Donald Tusk napisał w poniedziałek na platformie X, iż Polska prowadzi rozmowy z Francją i "grupą najbliższych europejskich sojuszników" w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. To była odpowiedź na deklaracje Emmanuela Macrona, który mówił o rozszerzaniu francuskiego odstraszania na europejskich partnerów.
Istotne jest, co w tej dyskusji pojawia się obok siebie, choć nie jest tym samym: "pozyskanie broni jądrowej" i "udział w programie odstraszania", czyli współpraca w ramach parasola, ćwiczeń, planowania, potencjalnie czasowego rozmieszczenia elementów sił strategicznych. Sondaż pyta o to pierwsze zagadnienie, a polityczna debata dotyczy głównie drugiego.
NATO, parasol USA i europejska "druga noga"
W tle wciąż działa obecny model odstraszania. Bezpieczeństwo NATO tak naprawdę opiera się głównie na amerykańskim parasolu nuklearnym, a dodatkowo swoje arsenały mają Francja i Wielka Brytania. W samej strukturze NATO istnieje też program "Nuclear Sharing", w ramach którego amerykańskie głowice są składowane w pięciu państwach Sojuszu: w Niemczech, we Włoszech, w Belgii, Holandii i Turcji.
