Kolejny cel Trumpa to nie Bliski Wschód. "Widzi potencjalną górę złota"
Wciąż nie wiadomo, jak rozwinie się konflikt na Bliskim Wschodzie. Tymczasem Donald Trump rzucił kilka zdań, którymi dość niejasno zapowiedział możliwość "przyjaznego przejęcia". Tym razem chodzi o interwencję bliżej Stanów Zjednoczonych. – On widzi Kubę jak potencjalną górę złota – mówi w Rozmowie naTemat prof. Tomasz Płudowski, amerykanista.
– Donald Trump nie ukrywa swojej interesowności. Zależy mu na tym, żeby Stany Zjednoczone bogaciły się, zdobywały dostęp do surowców innych krajów. Żeby cenę płacili na przykład Europejczycy, za pomoc Ukrainie, a Stany Zjednoczone będą zarabiały sprzedając własną broń – komentuje rozmówca naTemat.
Trump widzi na Kubie szansę na biznes
Przypomnijmy, Donald Trump twierdzi, że Waszyngton może dążyć do "przyjaznego przejęcia" Kuby. W żaden sposób nie doprecyzował jednak, na czym miałoby to polegać i gdzie jest granica w kontekście presji gospodarczej czy interwencji z powodu napięć dyplomatycznych.
Zobacz także
Prof. Tomasz Płudowski podkreśla, że możemy się domyślać, że Trumpowi chodzi o "powrót do sytuacji sprzed rewolucji Castro, czyli bardzo dawnych czasów, kiedy Kuba była w różny sposób nazywana jako wyspa zależna od Stanów Zjednoczonych" – Do tego dąży Trump. Żeby to było "przyjazne przejęcie", druga strona musiałaby oficjalnie oddać władzę. Musiałyby zostać wprowadzone inne zasady – zaznacza.
Kuba jest dla Trumpa jak "góra złota"
– Język, którym Trump opisuje zjawiska, jest bezwzględny, skupiony na interesach, nie na wspólnych wartościach. On zamydla sytuację, odciąga uwagę od problemów, jak afera Epsteina. Ostatnio zapytano go, jak w skali od 0 do 10 Stany Zjednoczone radzą sobie na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem na 15. Tak naprawdę sprawa jest bardziej skomplikowana – dodaje w Rozmowie naTemat prof. Płudowski.
Prof. Tomasz Płudowski
Ta sytuacja przypomina niedawną fascynację Trumpa w kontekście Grenlandii. Prezydent USA odgrażał się, że zdobędzie tę wyspę wszelkimi możliwymi sposobami. W ten sposób sugerował, że dojdzie po prostu do... aneksji Grenlandii. – To byłoby potencjalnie bardzo niebezpieczne dla relacji transatlantyckich. USA jako sojusznik Danii w NATO ratowałyby Grenlandię przed samymi sobą – stwierdza amerykanista.
A co dalej z konfliktem na Bliskim Wschodzie? Nasz rozmówca zauważa, że jeśli nawet Trump już żałuje decyzji o zaangażowaniu w Iranie, to nie daje poznać tego po sobie. – Mówi, że wszystko idzie znakomicie, ale Iran był przygotowany na taki konflikt bardziej niż sądzono – dodaje prof. Płudowski.
Więcej dowiesz się z naszego wideo na kanale naTemat na YouTube.
