
Niegdyś supertajny ośrodek badań nad bronią jądrową, dziś "cywilna" placówka badawcza. Baza nuklearna na pustyni Negew może wkrótce stać się celem irańskich dronów i bomb. Wojna na Bliskim Wschodzie od samego początku toczy się o najpotężniejszą broń masowego rażenia. Teraz Iran mówi "sprawdzam" i grozi atakiem, który może zaboleć Izrael.
Strażnicy Rewolucji znaleźli okazję do odwetu za amerykańsko-izraelskie bombardowania systematycznie likwidujące irański program jądrowy. Ośrodek nuklearny w Dimonie to pierwszy i prawdopodobnie najważniejszy tego typu obiekt w Izraelu. To tutaj w 1958 roku uruchomiony został izraelski program nuklearny. Teraz, według częściowo finansowanej przez irański rząd agencji ISNA, obiekt ten może stać się celem zmasowanego ataku, mającego na celu ograniczenie nuklearnych możliwości Izraela.
Izraelskie wojsko z pewnością przystąpi do silnej obrony swojego terytorium. Nawet w czasach pokoju baza ta objęta jest specjalnymi procedurami bezpieczeństwa – ośrodek jest ogrodzony, chroniony przez wojsko, a ruch lotniczy w jego okolicy jest ściśle zabroniony. W przeszłości miało miejsce zestrzelenie własnego myśliwca sił izraelskich, gdy ten przypadkowo zbyt blisko zbliżył się do ośrodka.
Szantaż, który może przeważyć o wojnie atomowej
Komunikat dla USA i Izraela jest jasny – zaprzestańcie prób obalenia aktualnej władzy w Iranie albo zaatakujemy bazę nuklearną w Dimonie.
Dla Iranu mogłaby to być nie tylko operacja militarna, ale także szansa na odwet za zniszczenie ich własnego programu atomowego przez amerykańskie bombowce w zeszłym roku.
To element presji związanej z atomową rywalizacją na płaszczyźnie Izrael–Iran. Obydwa te kraje rozwijają broń atomową bez międzynarodowego porozumienia. Izrael wciąż nie potwierdza dysponowania bronią nuklearną, odmawia też zaprzeczenia posiadaniu takiej zdolności bojowej.
Konsekwencjami skutecznego zbombardowania ośrodka imienia Szimona Peresa może być nie tylko ograniczenie izraelskich zdolności atomowych. Każdy atak na placówkę nuklearną wiąże się z potencjalnym ryzykiem skażenia i promieniowania.
Zobacz także
Nie wiadomo też, na ile skuteczny byłby taki atak. Irańskie wojsko zmaga się z gigantyczną ofensywą, a Izrael z pewnością solidnie zabezpieczył swoje nuklearne interesy. Docierają do nas także informacje o likwidacji kolejnych tajnych ośrodków atomowych na terytorium Iranu.
Baza na pustyni Negew jest celem na tyle oczywistym, że z pewnością nie znajduje się tam cały izraelski program atomowy. Szantaż zamiast natychmiastowego ataku może w tym przypadku być strategią nieskuteczną. Ośrodek może zostać zawczasu ewakuowany i dodatkowo zabezpieczony.
