
57-letni Polak w Grudziądza zniknął w Wielkiej Brytanii pod koniec 2021 r. kiedy wyjechał do pracy. Śledczy szybko uznali, że musiało dojść do zabójstwa, chociaż nie znaleziono ciała. Teraz nastąpił przełom. Odnaleziono zwłoki w walizce, a badania DNA potwierdziły tożsamość.
Rodzina wcześniej miała mieć stały kontakt z 57-latkiem, ale w pewnym momencie mężczyzna po prostu przestał odpowiadać, a jego telefon był wyłączony. Z czasem śledczy nabrali przekonania, że mógł nie żyć, a kluczowa dla sprawy stała się współpraca polskich i brytyjskich organów ścigania.
W toku postępowania ustalono, że do zabójstwa miało dojść w listopadzie 2021 r., a osoby mogące mieć związek ze sprawą nie przebywały już na terenie Wielkiej Brytanii. Według ustaleń śledczych część z nich miała wrócić do Polski, co otworzyło drogę do działań prowadzonych równolegle po obu stronach kanału La Manche.
Jak podaje Polsat News, w styczniu 2023 r. w Polsce zatrzymano 25-letnią Kamilę W. i 33-letniego Adriana N. z Bielska-Białej. Oboje usłyszeli zarzuty m.in. nieudzielenia pomocy, niezawiadomienia organów ścigania o przestępstwie oraz pomocy w ukryciu zwłok. Mieli przyznać, że byli świadkami zbrodni i wskazać osoby odpowiedzialne za zabójstwo.
Zobacz także
Walizka w lesie pod Londynem i identyfikacja DNA
W 2023 r. ze względu na międzynarodowy charakter sprawy powołano wspólny zespół śledczy. Po stronie brytyjskiej w działaniach uczestniczyć mieli m.in. prokurator Koronnej Służby Prokuratorskiej oraz funkcjonariusze Thames Valley Police, a po stronie polskiej m.in. gliwiccy prokuratorzy i śląscy kryminalni, przy wsparciu struktur Eurojust. W efekcie w Londynie zatrzymano 28-letniego Adriana P. oraz 36-letniego Tomasza W. z Grudziądza – podejrzewanych o zabójstwo i ukrycie zwłok 57-latka.
Prawdziwy przełom nastąpił na początku 2026 r. Śledczy odnaleźli w lesie pod Londynem walizkę ze zwłokami. Sekcja, w której brał udział polski prokurator oraz badania DNA potwierdziły, że było to ciało zaginionego 57-latka.
Adrian P. został przekazany stronie polskiej i ma odpowiadać m.in. za pobicie oraz utrudnianie postępowania w związku z ukryciem zwłok i zacieraniem śladów. W tym wątku grozić mu może do 8 lat więzienia. Z kolei Tomasz W. został konwojowany do Polski pod koniec lutego i 3 marca usłyszał zarzut zabójstwa. W tym przypadku w grę wchodzi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.
