
Iran jest o krok od ogłoszenia następcy najwyższego przywódcy kraju. Zgromadzenie Ekspertów poinformowało, że decyzja już zapadła, ale nazwisko nowego lidera nie zostało jeszcze ujawnione. Tymczasem Izrael zapowiedział, że będzie traktował jako cel każdego, kto obejmie funkcję po Alim Chameneim, zabitym pod koniec lutego w amerykańsko-izraelskich nalotach na Teheran.
Informację o wyborze nowego przywódcy Iranu przekazali w niedzielę członkowie Zgromadzenia Ekspertów – 88-osobowego organu złożonego z duchownych islamskich, który według konstytucji jest odpowiedzialny za wskazanie najwyższego lidera Islamskiej Republiki Iranu. Jak poinformowała irańska agencja ISNA, "najbardziej odpowiedni kandydat, zatwierdzony przez większość zgromadzenia, został wybrany".
Jednak jego nazwisko nie zostało jeszcze ogłoszone publicznie. Według irańskich mediów decyzję ma oficjalnie ogłosić szef sekretariatu Zgromadzenia Ekspertów, ajatollah Ahmad Hosseini Buszehri. O osiągnięciu porozumienia w sprawie nowego przywódcy Iranu mówił także inny członek zgromadzenia, Mohammad Mehdi Mirbagheri. W nagraniu opublikowanym przez agencję Fars stwierdził, że "została wypracowana jednoznaczna opinia odzwierciedlająca stanowisko większości".
Przypomnijmy, że Ali Chamenei, który rządził Iranem przez 37 lat, zginął 28 lutego w amerykańsko-izraelskim uderzeniu na Teheran w pierwszym dniu wojny między Iranem a Izraelem i USA. Jego śmierć wywołała największy kryzys przywództwa w Iranie od czasu rewolucji islamskiej.
Następca Chameneiego wybrany, ale wciąż nieznany
Ajatollah Mohsen Heidari Alekasir zasugerował już, że wybrany przywódca Iranu może być osobą, której sprzeciwiają się Stany Zjednoczone. Jak stwierdził, krytyka niektórych kandydatur przez Waszyngton w pewnym sensie "przysłużyła się" Iranowi.
– Ktoś, kto jest przeciwnikiem wroga, może bardziej przysłużyć się Iranowi i islamowi – powiedział duchowny, odnosząc się do USA, które w retoryce władz w Teheranie często określane są mianem "Wielkiego Szatana".
Wśród potencjalnych następców wymieniany jest przede wszystkim Mojtaba Chamenei – 56-letni syn zmarłego przywódcy. Jego kandydatura od początku budzi jednak duże kontrowersje. Krytycy wskazują, że przekazanie władzy z ojca na syna przypominałoby dziedziczenie monarchiczne, co jest szczególnie problematyczne w państwie powstałym w wyniku rewolucji islamskiej z 1979 roku, która obaliła monarchię szacha. Wątpliwości pojawiają się także wśród części duchowieństwa szyickiego.
Zobacz także
Jeszcze zanim ogłoszono nazwisko następcy, Izrael zapowiedział, że będzie traktował jako cel każdego, kto obejmie funkcję najwyższego przywódcy Iranu. W komunikacie opublikowanym w języku perskim w serwisie X izraelska armia ostrzegła, że będzie ścigać zarówno przyszłego lidera, jak i osoby odpowiedzialne za jego wybór.
Warto przypomnieć, że organizacje praw człowieka od lat oskarżają władze Iranu o brutalne tłumienie protestów. Według niektórych szacunków w ostatnich miesiącach w wyniku działań reżimu zginęło co najmniej 7 tysięcy osób.
Wojna na Bliskim Wschodzie się rozszerza
Decyzja o wyborze nowego lidera Iranu zapadła w czasie gwałtownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. W weekend Iran przeprowadził kolejną falę ataków w regionie Zatoki Perskiej, informuje BBC. Arabia Saudyjska poinformowała o przechwyceniu 15 dronów, a w Bahrajnie uszkodzona została instalacja odsalania wody morskiej. Ataki zgłosiły również Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt i Bahrajn.
Jednocześnie siły USA i Izraela kontynuują uderzenia na irańską infrastrukturę energetyczną. W nocy zaatakowano pięć instalacji naftowych w okolicach Teheranu, a po eksplozjach w pobliskim Karadżu nad regionem unosił się dym.
Z kolei Iran w ciągu dnia wystrzeliwał kolejne serie pocisków balistycznych w kierunku Izraela. Większość z nich została przechwycona przez izraelską obronę powietrzną, jednak jeden z pocisków uderzył w budynek mieszkalny w rejonie Tel Awiwu, poważnie raniąc jedną osobę, podaje "The Guardian".
Izraelska armia prowadzi również intensywne naloty w Libanie, gdzie działa wspierany przez Iran Hezbollah. W wyniku jednego z ataków na hotel w Bejrucie zginęły cztery osoby, a w południowej części kraju kolejne dwanaście. Według libańskiego ministerstwa zdrowia w trwającym konflikcie zginęło już co najmniej 339 osób, a około 300 tysięcy mieszkańców zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.
Konsekwencje wojny na Bliskim Wschodzie są już odczuwalne globalnie. Część państw regionu zamknęła przestrzeń powietrzną, a wiele linii lotniczych – w tym LOT – odwołało połączenia (choć niektóre rejsy zostały już przywrócone). Napięcia w rejonie Cieśniny Ormuz przełożyły się z kolei na gwałtowny wzrost cen ropy i gazu na światowych rynkach. Organizacja Narodów Zjednoczonych ostrzega także przed narastającym kryzysem humanitarnym i możliwą falą uchodźców.
