Tanie paliwo jest teraz na Słowacji. Polacy specjalnie tam jeżdżą
Polacy jeżdżą na Słowację po paliwo. Na dieslu można naprawdę zaoszczędzić Fot. Stefan_Sutka / Shutterstock

Ogromne podwyżki na stacjach paliw sprawiły, że Polacy znów zaczęli uprawiać turystykę paliwową. Jazda aż za granicę po tańszą benzynę czy olej napędowy wydaje się bez sensu. Kiedy jednak porównamy ceny na dystrybutorach zrozumiemy, dlaczego ludzie to robią.

REKLAMA

Po ataku na Iran i dalszych napięciach na Bliskim Wschodzie ceny paliw w Polsce przebijają kolejne psychologiczne bariery. Stacje takie jak np. Orlen czy BP nawet robią promocje z rabatem 35 groszy na każdym litrze, ale dla mieszkańców południa kraju to wciąż za mało.

Aktualne ceny paliw na Słowacji. Diesel 1,70 zł taniej

Na stacji w Bukowinie Tatrzańskiej litr oleju napędowego przekroczył barierę 8 zł i w poniedziałek kosztował 8,19 zł. Onet podaje, że zaledwie 19 kilometrów dalej, w słowackim Zdziarze, auta z dieslem tankowano za jedyne 6,52 zł. To różnica na poziomie niemal 1,70 zł na każdym litrze.

– To jest jakaś masakra! W takiej sytuacji szykuje się najazd Polaków na Słowację. To za duża różnica, żebyście z tego nie skorzystali. Na całym baku o pojemności 50 l można zaoszczędzić 85 zł – mówił mężczyzna na stacji w rozmowie z dziennikarzem.

Z benzyną oszczędności nie są już tak duże. "Gazeta Krakowska" podaje, że w Zakopanem na stacji Shell za benzynę płaci się 6,88 zł. U naszych południowych sąsiadów podwyżki są praktycznie niezauważalne i tam litr kosztuje 6,55 zł. To daje ponad 30 groszy zysku, więc mniej więcej tyle, ile w promocji na stacjach w Polsce.

Słowackie stacje przeżywają oblężenie. Do tej pory to w Polsce było tańsze paliwo

Jeśli ktoś mieszka blisko granicy, to wyjazd po paliwo zwraca się po paru kilometrach. Onet donosi, że polskie firmy transportowe wysyłają na Słowacje sznury ciężarówek. Mają większe baki, więc im opłaca się jeszcze bardziej. Z tego powodu na jednej ze stacji na Orawie aż zabrakło we wtorek diesla.

Lokalni pracownicy stacji przecierają oczy ze zdumienia widząc auta z polskimi blachami. Przed zawirowaniami na Bliskim Wschodzie to Słowacy przyjeżdżali do Polski i wracali z beczkami ropy. Teraz sytuacja się odwróciła.

– Od kilku dni coraz więcej Polaków przyjeżdża, żeby zatankować u nas paliwo. Zwłaszcza ci, mieszkający bliżej granicy, jak chociażby z Piwnicznej. Mówią, że w Polsce ceny poszły drastycznie w górę, przez sytuację na Bliskim Wschodzie. U nas ceny jeszcze się trzymają – mówił Gazecie Krakowskiej Jan Vira, pracownik stacji w Starej Lubovni.

Dlaczego paliwo na Słowacji jest dziś tańsze?

Dziennikarze próbują rozwikłać tę zagadkę. Gazeta Krakowska sądzi, że głównym powodem są gigantyczne zapasy paliwa kupionego za mniejsze pieniądze. "Do niedawna Słowacja i Węgry były ostatnimi państwami UE sprowadzającymi rosyjską ropę drogą lądową, która była znacząco tańsza od ropy dostępnej na rynkach zachodnich" – czytamy.

Polska przeszła o wiele szybciej na droższe surowce sprowadzane z Morza Północnego czy USA, stąd jest u nas drożej. Onet jeszcze uzupełnia, że "w styczniu Ukraińcy zablokowali import ropy na Słowację, Czechy i Węgry rurociągiem 'Przyjaźń'". Kijów zapewnił, że jest uszkodzony i naprawa potrwa kilka tygodni.

Odcięci od Rosji Słowacy korzystają więc z rezerw, a ich rafinerie utrzymują bardzo niskie marże. To daje tamtejszemu rynkowi stabilność. Na razie trudno ocenić, do kiedy taka sytuacja się utrzyma, ale już przecież widać tam pierwsze (co prawda niskie, ale jednak) podwyżki.