
Choć zadaniem patrolu narciarskiego jest przede wszystkim ochrona zdrowia narciarzy, to w rejonie stacji narciarskich funkcjonariusze zapobiegają też kradzieżom sprzętu. To jednak nie zatrzymało złodziejaszka z Zakopanego. Na szczęście szybko przekonał się, jak sprawni są policjanci na nartach.
Patrole na stokach nikogo nie dziwią. Pijani narciarze bywają plagą, bo powodują wypadki i uciekają z miejsca zdarzenia. Takim sytuacjom mają zapobiegać funkcjonariusze na nartach. Ostatnio w Zakopanem mieli jednak nieco inne zgłoszenie.
Kradzież na stoku w Zakopanem. Patrol zareagował natychmiastowo
Do zdarzenia doszło około południa 9 marca na stokach Kasprowego Wierchu. Patrol narciarski został poinformowany przez kobietę o kradzieży kasku ochronnego i gogli narciarskich. Zgłaszająca wskazała dokładne miejsce zdarzenia, które było objęte monitoringiem. Dzięki temu policjanci szybko ustalili, kto może odpowiadać za kradzież.
Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli poszukiwania podejrzanego. I osiągnęli sukces. Po kilku minutach zauważyli w pobliżu wyciągu na Kasprowy Wierch mężczyznę odpowiadającego opisowi. Został on zatrzymany, a podczas sprawdzenia jego rzeczy osobistych policjanci znaleźli skradziony sprzęt.
Zobacz także
Błyskawiczna akcja policji na Kasprowym Wierchu
Okazało się, że sprawcą był 41-letni obywatel Ukrainy mieszkający na terenie Niemiec. Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych, a skradzione przedmioty wróciły do właścicielki.
Policja w Zakopanem przy okazji tej akcji przypomniała, że patrole narciarskie działające na stokach dbają nie tylko o bezpieczeństwo na trasach. Funkcjonariusze kontrolują też, czy narciarze nie znajdują się pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających i sprawdzają przestrzeganie regulaminów.