
Wspólne pieniądze w małżeństwie to podstawa, jednak w starciu z fiskusem i polskim systemem podatkowym nawet zwykły przelew może budzić niepokój. Czy przelanie oszczędności żonie lub mężowi to już darowizna, która wymaga odhaczenia się w urzędzie? Najnowsze wyjaśnienia skarbówki rozwiewają wszelkie wątpliwości.
Dla wielu z nas przelanie pieniędzy partnerowi to po prostu... przelanie pieniędzy partnerowi. Skomplikowane przepisy i skuteczne działania urzędów skarbowych sprawiają jednak, że dmuchamy na zimne, bo obawiamy się kontroli i kar. Polski system podatkowy oplata mackami wiele aspektów życia, ale małżeństwa mogą się czuć bardziej swobodnie.
Jak przelać pieniądze małżonkowi bez podatku?
Nowa interpretacja (z listopada 2025) Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej może uspokoić mnóstwo par w Polsce. Sprawa dotyczyła kobiety planującej przekazanie sporej sumy pieniędzy (nie podano kwoty) z subkonta ZUS na wspólny rachunek bankowy. Małżeństwo chciało kupić auto w leasingu na firmę męża, ale miała nim jeździć też cała rodzina. Fiskus musiał rozstrzygnąć, czy od takiego przelewu trzeba płacić podatek.
Odpowiedź Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej
sygn. 0111-KDIB2-3.4015.343.2025.1.BD
Urzędnicy uznali, że w takim przypadku nie mamy do czynienia z klasycznym wzbogaceniem się jednej strony kosztem drugiej. Środki trafiają bowiem do wspólnej puli majątkowej, a nie stają się wyłączną własnością jednego partnera. Mamy więc oficjalne potwierdzenie, że jeśli dowolne pieniądze lądują na koncie, do którego oboje małżonków ma równe prawa, to nie trzeba płacić podatku.
Wspólność majątkowa chroni przed fiskusem
Jest to możliwe dzięki ustawowej wspólności majątkowej, która powstaje automatycznie po ślubie. Obejmuje ona niemal wszystko, co małżonkowie zarobią lub nabędą w trakcie trwania związku (chyba, że podpiszą intercyzę, ale to temat na inny artykuł). Dyrektor KIS stwierdził, że przy takim układzie trudno mówić o darowiźnie.
"Nie będzie to przysporzenie majątkowe, a zatem nie będzie nabycia" – czytamy w uzasadnieniu. A skoro nie ma nabycia nowego majątku przez jedną osobę, to nie ma też mowy o podatku.
Dla urzędu najważniejszy jest brak realnego wzbogacenia podatnika, ponieważ środki i tak znajdowały się w obrębie wspólnych pieniędzy. Dlatego małżonkowie nie muszą po każdym wzajemnym przelewie wypełniać formularza o darowiźnie (SD-Z2).
Zobacz także
Limity darowizn w rodzinie i grupy podatkowe
Sytuacja wygląda nieco inaczej, gdy decydujemy się na typową darowiznę dla innych członków rodziny lub znajomych. Oczywiście nie ma wtedy wspólnoty majątkowej jak przy małżeństwie, ale polskie prawo przewiduje kwoty wolne od podatku, których wysokość zależy od stopnia pokrewieństwa.
Przelewy sumuje się je do 5 lat wstecz, więc nie da się tego łatwo ominąć dzieląc kwoty na mniejsze części. Jeśli przekroczymy te kwoty, musimy złożyć wspomniany formularz i zapłacić podatek. Warto pamiętać jednak o istnieniu grupy 0, do której należy tylko najbliższa rodzina, jak dzieci, rodzeństwo czy rodzice (bez teściów, synowej czy zięcia z grupy I).
Tutaj też można przekazywać nawet miliony bez podatku, ale pod warunkiem, że przelew trafi na konto, a my zgłosimy ten fakt do urzędu w ciągu 6 miesięcy. Jeśli jednak przeoczymy ten termin, skarbówka na pewno upomni się o swoje i naliczy podatek, najpewniej wraz z odsetkami.
