
Chorwacja zwłaszcza w lipcu i sierpniu zmaga się z problemem masowej turystyki. Liczba odwiedzających błyskawicznie rośnie, a miasta potrafią zmieniać się w sypialnie dla turystów. Jednak władze kraju chcą to zmienić. Porządki najszybciej zauważymy w Dubrowniku.
Dubrownik, zwany też Perłą Adriatyku to przykład miasta, w którym sukces zamienił się w problem. Za sprawą "Gry o Tron" stał się on jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w Europie. Średniowiecznymi uliczkami latem spacerują prawdziwe tłumy turystów, a pod ich stopami znika kulturowe dziedzictwo miasta. Władze Chorwacji chcą to jednak zmienić. Ich nowa strategia przewiduje skupienie na jakości, a nie liczbie turystów, co może nie spodobać się Ryanairowi.
Chorwacja stawia na jakościową turystykę. Masówce mówi do widzenia
Chorwację przed rokiem odwiedziło 21,8 mln turystów. Populacja kraju to natomiast zaledwie 3,8 mln mieszkańców. Ogromna popularność w wielu miejscach dała się mocno we znaki. W Zadarze, Splicie czy Dubrowniku mieszkania i domy zaczęły zmieniać się w kwatery na wynajem dla podróżnych.
Konsekwencje przyszły szybko. Ceny zakupu mieszkań i domów w najpopularniejszych miastach szybko wzrosły. Podobnie było z wynajmem. Wielu mieszkańców nie było stać na mieszkanie w pobliżu miejsca pracy. Do tego w sezonie był tam tłum, a jesienią i zimą zabytkowe place i okolice świeciły pustkami, bo nikt tam nie mieszkał.
Idealnym przykładem walki z masową turystyką jest Dubrownik. Największe zmiany wprowadzone tam w ostatnim czasie dotyczą statków wycieczkowych. Jak podaje Tourism Review w tym sezonie równocześnie będą mogły przebywać tam równocześnie dwa wycieczkowe. Dodatkowo te przewożące ponad 4 tys. osób będą musiały zostać w porcie minimum 12 godzin. Te nieco mniejsze muszą cumować co najmniej 8 godzin.
W ten sposób miasto chce rozproszyć ruch w zabytkowym centrum i zarobić więcej na wycieczkowcach (płacą za każdą godzinę postoju w porcie). Równocześnie jednak ukróci krótkie i męczące wizyty jednodniowych podróżnych, którzy na dodatek nie zostawiali w Dubrowniku zbyt wiele pieniędzy.
Zobacz także
Chorwacja stawia na podróże jakościowe. Ryanair może nie być zachwycony
Przez lata chorwacka turystyka opierała się na dużej liczbie podróżnych. Dzięki temu sektor ten odpowiada już za ok. 20 proc. ich PKB. Równocześnie jednak skoki podróżnych w sezonie letnim i ich gwałtowny odpływ jesienią i zimą stały się dość uciążliwe.
Lokalne władze starają się wydłużać sezon. Równocześnie jednak stawiają na podróże jakościowe. Stąd m.in. zmiany prawa dotyczące wynajmu krótkoterminowego. Dzięki temu przed rokiem zawarto tam ok. 11-14 proc. więcej umów wynajmu długoterminowego.
Elementem rezygnacji z masowej turystyki może być także podnoszenie opłat na lotniskach, które nie podobają się Ryanairowi. Przewoźnik ostrzegał niedawno, że jeżeli polityka Chorwacji się nie zmieni, to przestanie otwierać tam nowe trasy, bo będzie to nieopłacalne. Z drugiej jednak strony, bogatsi turyści nie przestraszą się, kiedy będą musieli zapłacić nieco więcej za bilety lotnicze. Można bowiem się spodziewać, że akurat w tym kraju miejsce Ryanaira zajmą inne linie lotnicze.
