
Na razie musimy zapomnieć o zapowiadanym tańszym kredycie. Przez wojnę na Bliskim Wschodzie banki już podnoszą raty. Mogły to odczuć osoby szukające ofert ze stałym oprocentowaniem, ale podwyżki dosięgną też tych ze zmienną ratą.
Na przełomie lutego i marca w naTemat pisaliśmy o obniżkach stóp procentowych, które dawały nadzieję na niższe raty kredytów jeszcze w tym roku. Niestety w międzyczasie USA i Izrael zaatakowały Iran, a sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal jest napięta i daje niepewną przyszłość.
Wpłynęło to nie tylko na cenę ropy, ale i rynki finansowe. Banki, m.in. PKO BP, mBank, Alior Bank, VeloBank, ING Bank Śląski czy BPS w ostatnich dniach zmieniły strategię, by się zabezpieczyć na niepewną przyszłość. Kredytobiorcy nie mają powodów do radości.
Raty kredytu ze zmiennym oprocentowaniem pójdą w górę
Osoby spłacające kredyt hipoteczny oparty na ruchomej stawce muszą być gotowi na wyższe raty. "Na rynku kredytów hipotecznych wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała znaczące zawirowania. Wyraźnie zmieniły się prognozy dotyczące stóp procentowych w Polsce. Jeszcze na początku marca spodziewano się kontynuacji obniżek" – czytamy w raporcie Rentier.io i Rankomat.pl.
Sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Z raportu serwisu Rankomat.pl wynika, że wskaźnik WIBOR 6M (zmienna stawka, która decyduje o tym, jak wysoka będzie rata kredytu w danym półroczu), który niedawno wynosił 3,69 proc., zdążył już podskoczyć do poziomu 3,85 proc. To jednak nie koniec, bo rynkowe kontrakty terminowe sugerują, że za pół roku stawka ta może dobić do 4,07 proc.
Najlepiej to widać na przykładach z konkretnymi kwotami kredytu. Eksperci wyliczyli, że przy długu rzędu 500 000 zł zaciągniętym na 30 lat, taka zmiana przełoży się na ratę wyższą o 121 zł miesięcznie w stosunku do stawek z początku marca.
Zobacz także
W gorszej sytuacji są osoby, które planowały wziąć stałą ratę
Osoby, które miały w planach wzięcie kredytu z oprocentowaniem stałym, mogą doznać szoku w czasie wizyty w banku. Tutaj podwyżki są już widoczne od kilku dni. Wyższe marże wprowadziły już wspomniane na początku banki jak PKO BP, mBank, Alior czy ING Bank Śląski.
Skala zmian jest ogromna. Np. w VeloBanku oferta z początku marca gwarantowała 5,74 proc., podczas gdy obecnie jest to już 6,68 proc. "W przypadku kredytu na 500 000 zł na 30 lat oznacza to, że gdyby taka osoba zaciągnęła kredyt miesiąc wcześniej, płaciłaby ratę niższą o 305 zł. W ciągu 5 lat obowiązywania tej stałej stawki oznacza to wzrost kosztu kredytu o 18 304 zł" – czytamy w raporcie.
Eksperci tłumaczą, że winne temu są rosnące koszty kontraktów IRS (pozwalają bankowi zachować stałą ratę), którymi banki zabezpieczają swoje ryzyko. "Podwyżki wynikają ze wzrostu notowań kontraktów terminowych, którymi banki zamrażają oprocentowanie na 5 lat" – wyjaśniają autorzy.
Ceny mieszkań w 2026 roku są wciąż stabilne
Po pesymistycznych wiadomościach z banku przenosimy się na rynek nieruchomości. Ten wydaje się być bardziej odporny na wojnę na Bliskim Wschodzie. Ceny mieszkań w większości miast stoją w miejscu, a średni roczny wzrost w 17 aglomeracjach to tylko 2,8 proc.
Stabilizacja nie dotyczy wszystkich. Podczas gdy w Sosnowcu ceny spadły o blisko 9 proc., Gdańsk wyłamał się z trendu z rekordowym wzrostem o 11 proc. r/r, gdzie za metr kwadratowy trzeba zapłacić już średnio ponad 15 tys. zł.
Lokali na sprzedaż jest wciąż pod dostatkiem, ale chętnych na ich zakup nie ma aż tylu, a przez rosnące raty kredytów będzie ich jeszcze mniej. Dzięki temu to kupujący mogą przebierać w mieszkaniach i z powodzeniem walczyć o niższe sumy.
Z analizy Rentier.io i Rankomat wynika, że przyłożenie się do negocjacji pozwala zbić cenę z ogłoszenia nawet o 15 proc. Zdecydowanie pomógł w tym w końcu bezpłatny dostęp do Rejestru Cen Nieruchomości (nie można też zapomnieć o zasługach serwisu Deweloperuch.pl), który od połowy lutego pozwala sprawdzić realne kwoty transakcji w danym mieście. Dzięki temu od razu wiemy, kto nam wciska kit i zawyża stawkę za metr.
