
Głupota polskich turystów sięga himalajskich szczytów. Przed rokiem głośno było o naszym rodaku, który rozpalił grilla na plaży w Chorwacji. Ten wybryk został jednak przebity. Turystę z Polski zatrzymała policja w Chile, a na jego wyskok zareagowała nawet ambasada.
Turyści bywają nieznośni. Wielu z nich uważa, że skoro już zapłacili za bilety lotnicze, hotel czy wycieczkę, to wszystko im się należy. Widać to m.in. w naszych Tatrach, gdzie palenie papierosów na szlaku, śmiecenie czy słuchanie głośnej muzyki jest na porządku dziennym, mimo iż regulamin parku tego wyraźnie zabrania. Ta bezkarność na polskim gruncie owocuje podobnymi zachowaniami za granicą. Tylko że tam kończy się to o wiele gorzej. Boleśnie przekona się o tym Polak, który złamał zasady parku narodowego w Chile.
Najdroższy papieros w życiu polskiego turysty. Został aresztowany
Chilijskie media informują o zatrzymaniu polskiego turysty. Jak podaje radiomagallanes.cl, mężczyzna miał zapalić papierosa w Parku Narodowym Torres del Paine. To złamanie jednego z najważniejszych miejscowych zakazów. Jednak oburzenie budzi nie tylko fakt "puszczenia dymka", ale i reakcja turysty.
Polak został bowiem przyłapany na paleniu przez pracownika miejscowego hotelu. Kiedy Chilijczyk zwrócił uwagę naszemu podróżnemu, ten rzucił się na niego, wyrywając mu telefon, którym było nagrywane całe zajście.
Do oburzającej sytuacji doszło w weekend, a mężczyzna został natychmiast wyrzucony z parku narodowego. Na tym jednak jego problemy się nie skończyły. Jak podano w czwartek 19 marca, Polaka zatrzymała chilijska policja. Usłyszał już zarzut niewłaściwego użycia ognia na chronionym obszarze dzikiej przyrody. Mało tego, został ukarany grzywną w wysokości 15 mln pesos, czyli ok. 61 tys. zł, a także 3-letnim zakazem wjazdu do Chile i na teren tamtejszych parków narodowych.
Zobacz także
Nagły wpis polskiej ambasady w Chile. Przestrzegają turystów
Na sprawę zatrzymania polskiego turysty zareagowała także nasza ambasada w Chile. W poście przypominają oni o rygorystycznych zasadach obowiązujących na terenie tamtejszych parków narodowych.
"Wszystkim turystom przypominamy, że na terenie parków narodowych w Chile oraz w pobliżu pomników przyrody obowiązuje surowy i bezwzględnie egzekwowany zakaz: rozpalania ognia, palenia papierosów, używania e-papierosów, waporyzatorów i podobnych urządzeń" – czytamy we wpisie. Ambasada dodała także, że karą za złapanie przepisów jest grzywna do 60 tys. zł, a nawet pozbawienie wolności.
Skąd tak drastyczne przepisy w chilijskich parkach narodowych? Są one pięknymi miejscami z unikatową florą i fauną. Równocześnie jednak z powodu panującej suszy jest tam niezwykle łatwo o zaprószenie ognia, a ewentualne pożary są ekstremalnie trudne do ugaszenia. Stąd bezlitosne podejście do osób, które igrają z zagrożeniem i łamią obowiązujące tam zasady. Być może podobne podejście w Polsce nauczyłoby naszych turystów większego szacunku dla przyrody.
