Czarzasty, Żurek
Czarzasty wyprosił Żurka z sali obrad. Fot. YouTube / Sejm RP

Podczas piątkowych obrad Sejmu doszło do niemałego zamieszania. W pewnym momencie poirytowany marszałek Włodzimierz Czarzasty wyprosił ministra Waldemara Żurka. – Udzielanie wywiadów jest poza salą sejmową – podkreślił lider Lewicy. Kamery zarejestrowały nerwowe chwile w Sejmie.

REKLAMA

Piątkowe obrady były w Sejmie bardzo intensywne. I nie chodzi tu tylko o to, że posłowie i posłanki podejmowali decyzje w sprawie rządowego projektu, który ma na celu obniżkę cen paliw na stacjach.

Pomiędzy głosowaniami zrobiło się spore zamieszanie. A jego "bohaterem" stał się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Okazało się bowiem, że w czasie posiedzenia członek rządu Donalda Tuska udzielał wywiadu na balkonie. Wywołało to zdecydowaną reakcję ze strony marszałka Sejmu.

Czarzasty wyprosił Żurka z sali sejmowej

– Przepraszam państwa, przepraszam na chwilę. Halo, państwo dziennikarze, panie ministrze! – powtarzał wielokrotnie Włodzimierz Czarzasty, kierując swój wzrok na specjalną galerię, gdzie często przebywają dziennikarze.

– Panie ministrze, udzielanie wywiadów jest poza salą sejmową – zaznaczył marszałek. To wywołało wśród posłów jeszcze większy szum. Niektórzy nawet wiwatowali i się śmiali. – Panie ministrze, proszę opuścić salę sejmową – powiedział Czarzasty. Wtedy minister Waldemar Żurek wstał i zaczął wychodzić, a posłowie przeszli do dalszych obrad.

Dodajmy, że to nie pierwsza sytuacja, w której Waldemar Żurek udziela wywiadu w nietypowym miejscu. Ostatnio szerokim echem odbiła się jego rozmowa z Filipem Nowobilskim w programie "Duży w maluchu" na YouTube.

Minister prowadził wówczas fiata 126p i jednocześnie rozmawiał z prowadzącym. Na opublikowanym materiale widać moment przejazdu przez przejście dla pieszych. Gospodarz zwrócił uwagę, że minister nie zatrzymał się, mimo że piesza znajdowała się już na pasach.

Minister Żurek ukarany po wywiadzie w samochodzie

– Proszę uważać – mówił autor kanału. – Co się stało? – zareagował zdezorientowany minister sprawiedliwości. – Przejechałby pan prawie po tej pani – słyszymy na nagraniu. Minister początkowo nie zgodził się z tą oceną. – Nie no, gdzie, pani była jeszcze daleko. Proszę mi wierzyć, że ja naprawdę jeżdżę bezpiecznie – tłumaczył.

Potem jednak przeprosił i zapowiedział, że jeśli będzie trzeba, to podda się karze. Na platformie X pisał: "Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa". "Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności" – dodał.

Żurek dostał srogi mandat

Policja dostała zgłoszenie i zajęła się analizą filmu. No i okazało się, że wykroczenie było. "Policjanci Komendy Miejskiej Policji w Krakowie po przeanalizowaniu zebranych materiałów w postępowaniu o wykroczenie ustalili, że doszło do popełnienia wykroczenia. Minister Waldemar Żurek zgodził się zrzec immunitetu i przyjąć mandat karny" – czytaliśmy w komunikacie KMP w Krakowie zamieszczonym na Facebooku.

Minister ostatecznie dostał 1500 zł mandatu i 15 punktów karnych, czyli maksymalny wymiar, który przewiduje kodeks za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na pasach. Później w rozmowie z Anną Dryjańską w naTemat Żurek na pytanie, czy wywiady podczas prowadzenia samochodu powinny być nielegalne, odpowiedział: tak.