
"Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci, jeśli nie dojdzie do porozumienia z Iranem" – zagroził prezydent Donald Trump. "Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie" – straszył dalej. Czas, jaki dał Iranowi na odblokowanie Cieśniny Ormuz, upływa o godz. 2 w nocy czasu polskiego. Co jego groźba może oznaczać w praktyce? – Wydaje się, że jest to szantaż poważny – komentuje w rozmowie z naTemat Jerzy Marek Nowakowski, dyplomata i analityk spraw międzynarodowych.
Od kilku dni widać, że Donald Trump traci cierpliwość do Iranu. W Niedzielę Wielkanocną na swoje konto na platformie Truth Social wrzucił wulgarny wpis, który wywołał potężne oburzenie na świecie.
"Wtorek będzie dniem elektrowni i mostów, wszystko w jednym, w Iranie. Nigdy nie będzie czegoś takiego. Otwórzcie tę j**ną cieśninę [Ormuz – red.], wy cholerni szaleńcy, albo będziecie żyć w piekle. Chwała Allahowi" – zapowiedział.
Z kolei 7 kwietnia dolał oliwy do ognia kolejnym, groźnym komunikatem, w którym oficjalnie zapowiedział atak na Iran. "Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale najprawdopodobniej tak będzie" – napisał w mediach społecznościowych prezydent USA.
"Niewykluczone, że nastąpi masowy atak na infrastrukturę irańską"
W jakiej rzeczywistości możemy się obudzić 8 kwietnia? Jak odbierać groźbę prezydenta USA?
– Tak samo, jak wszystkie wcześniejsze wypowiedzi Trumpa. Czyli nie wiadomo jak. Czy to jest na serio? Czy nie? Wydaje mi się jednak, że może to być bardzo na serio – komentuje w rozmowie z naTemat Jerzy Marek Nowakowski, dyplomata, analityk spraw międzynarodowych.
Wskazuje, że pomysł zniszczenia infrastruktury Iranu nie jest nowy. – Wydaje się, że sukces w postaci wyciągnięcia tego pilota znowu pobudził Donalda Trumpa do tego, żeby być bardziej aktywnym w tej wojnie. Dlatego, niestety, nie jest wykluczone, że nastąpi masowy atak na infrastrukturę irańską – uważa.
To zaś, jak dodaje, tak naprawdę najbardziej ucieszy Izraelczyków.
– Plany wojenne Izraela i Stanów Zjednoczonych trochę się różnią. Cofnięcie Iranu może nie do epoki kamienia łupanego, jak mówi Trump, ale o kilkadziesiąt lat w rozwoju daje dłuższy czas na oddech i odsuwa zagrożenie irańskie wobec państwa izraelskiego. Natomiast z punktu widzenia USA doradcy Trumpa uświadomili mu, że podstawowym zadaniem Stanów Zjednoczonych jest doprowadzenie do tego, żeby odblokować Cieśninę Ormuz. I Trump usiłuje zrobić wszystko, żeby do tego doprowadzić. Groźbami i szantażem. Wydaje się, że jest to szantaż poważny – uważa dyplomata.
Jerzy Marek Nowakowski widzi w tym powtórzenie rosyjskiej taktyki wojennej z ostatnich miesięcy wobec Ukrainy. – Nie jest to więc najbardziej pozytywna recenzja tego, co wymyślili Amerykanie – ocenia.
"Trump zapędził się tak daleko, że nie może po prostu uznać, że wygrał wojnę i się wycofać"
Jak wiadomo, Trump jest nieprzewidywalny. Jego komunikaty są sprzeczne. W swoim wpisie, w którym grozi końcem cywilizacji, napisał jeszcze o Iranie: "Chociaż skoro teraz mamy całkowitą i totalną zmianę władzy, gdzie inne, mądrzejsze i mniej zradykalizowane umysły rządzą, może coś rewolucyjnie pięknego może się stać, kto wie".
Padły też słowa: "Dowiemy się dziś w nocy, to jedna z najważniejszych chwil w długiej i skomplikowanej historii świata. 47 lat rozbójnictwa, korupcji i śmierci w końcu dobiegnie końca. Niech Bóg błogosławi wielki naród Iranu".
Już w marcu groził wysadzeniem South Pars, irańskiej części największego na świecie złoża gazu, które Iran dzieli z Katarem. "Z taką siłą i mocą, jakiej Iran nigdy wcześniej nie widział" – ostrzegał. Nic się jednak potem nie wydarzyło.
8 kwietnia możemy się więc rano obudzić i może okazać się, że Trump spełnił swoje groźby. Ale może się też okazać, że nic się nie stało.
– Wtedy pokaże to, że papierowym tygrysem są Stany Zjednoczone, a niekoniecznie europejskie NATO. Ja jednak mam wrażenie, że Trump zapędził się tak daleko, że nie może po prostu uznać, że wygrał wojnę i się wycofać. Będzie musiał coś zrobić. Pytanie, czy to będzie atak na elektrownie, na mosty, czy jakaś inna niespodzianka – zastanawia się Jerzy Marek Nowakowski. A może będzie to zasłona dymna dla jeszcze innych działań. Dziś nic nie wiemy.
– Wiemy natomiast, że nastąpiły poważne ataki lotnictwa izraelskiego na rafinerie i na Wyspę Chark. Wygląda więc na to, że koalicja amerykańsko-izraelska naprawdę szykuje się do jakiegoś poważniejszego ataku. Ale jak mówię, tego nie wiemy. Bo mgła tej wojny jest wyjątkowo gęsta – dodaje.
Pytanie, czy Iran może ulec pod takimi groźbami?
– Może, bo Irańczycy traktują to ultimatum poważnie – uważa Jerzy Marek Nowakowski. Ale to też nie jest takie proste. W Iranie, jak wskazuje, też toczy się wewnętrzna walka pomiędzy Strażnikami Rewolucji a tymi, którzy chcieliby dialogu z USA.
– Ale w momencie, kiedy padają nieustanne obelgi publiczne – a pamiętajmy, że w świecie islamu ciężar wypowiedzianej obelgi jest dużo większy niż w świecie Zachodu – to bardzo trudno jest się nagle wycofać. Zwłaszcza jak się ma gromadę uzbrojonych, zdeterminowanych radykałów, którzy mają główne narzędzia władzy – przypomina dyplomata.
A ci radykałowie już ostro odpowiedzieli Trumpowi. Z ich reakcji wynika, że Strażnicy Rewolucji i kluczowe osoby w państwie przygotowują się na pełnoskalową wojnę. Jeśli USA zdecydują się na desant, Iran ma zamiar zaatakować infrastrukturę służącą do przesyłu ropy i gazu w całej Zatoce Perskiej – pisał już o tym w naTemat Michał Panek.
Zobacz także
Jerzy Marek Nowakowski: Chciał uczynić Amerykę znowu wielką, a na razie uczynił Amerykę samotną
W jakiej sytuacji znalazł się dziś sam Donald Trump?
– W takiej, do której chyba dążył tylko niekoniecznie świadomie. Że doprowadza do przyspieszonej erozji amerykańskiej pozycji supermocarstwa globalnego – komentuje Jerzy Marek Nowakowski.
– Zrezygnował z jednego z dwóch podstawowych lewarów polityki Stanów Zjednoczonych, czyli z przywództwa w demokratycznej wspólnocie wartości. Z przestrzeganiem tych wartości było różnie, ale były one pewnym wzorcem i pokazywały, że USA koleguje się z krajami demokratycznymi oraz stawia opór dyktaturom. A Trump zanegował to, m.in. działaniami w Wenezueli – wskazuje.
Jerzy Marek Nowakowski
dyplomata
– Jeżeli Amerykanie nie potrafią dziś odblokować Cieśniny Ormuz i doprowadzają do globalnego kryzysu handlu morskiego, to zmienia się obraz handlu i podważa drugi z filarów amerykańskiej potęgi. Bo w tej chwili dostawa jednego kontenera ubrań, czy komputerów z Szanghaju do Gdańska, kosztuje już trzykrotnie więcej, niż kosztowała w styczniu tego roku.
– I to naprawdę jest podstawowy skutek działania Trumpa – że chciał uczynić Amerykę znowu wielką, a na razie uczynił Amerykę samotną. Zamiast MAGA, mógłby ogłosić hasło "Make America Alone Again". Czyli "Maaa" – ocenia dyplomata.
