Wulgarny wpis Trumpa wywołał lawinę. Ludzie nie mają dla niego litości
Wulgarny wpis Trumpa wywołał lawinę. Ludzie nie mają dla niego litości Fot. Shutterstock

W niedzielę wielkanocną Donaldowi Trumpowi puściły nerwy. Prezydent USA, najpotężniejszego kraju świata, użył słów, które zbulwersowały polityków, publicystów, zwykłych internautów. Jego wulgarny wpis jest komentowany na całym świecie, a Trump zbiera za niego potężne baty. Lawina tych komentarzy pokazuje, jak bardzo ludzie mają go już dość.

REKLAMA

Przypomnijmy, chodzi o groźby pod adresem Iranu i wpis na platformie Truth Social, który Donald Trump opublikował 5 kwietnia:

"Wtorek będzie dniem elektrowni i mostów, wszystko w jednym, w Iranie. Nigdy nie będzie czegoś takiego. Otwórzcie tę j**ną cieśninę [Ormuz – red.], wy cholerni szaleńcy, albo będziecie żyć w piekle. Chwała Allahowi".

Do tego, że Trump szokuje i jest nieprzewidywalny zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ale tym razem chyba przelała się jakaś czara. Chodzi i o język, i o sposób prowadzenia dyplomacji przez Trumpa. I o to, jak chce rozwiązywać konflikty. I co dalej z wojną na Bliskim Wschodzie, którą rozpętał i której wszyscy mają już dość.

Media społecznościowe zalała potężna fala komentarzy. Również w Polsce.

Internet komentuje wulgarny wpis Trumpa

"Wszystkie cywilizowane kraje powinny zerwać z nim stosunki dyplomatyczne", "To już nie jest śmieszne", "Taki człowiek nie powinien rządzić", "Czy świat zdąży unieszkodliwić tego szaleńca, bo on naprawdę rozwali kule ziemską", "Chyba zwariował", "Trumpowi puszczają już nie tylko nerwy. Trumpowi puszczają hamulce" – na polskim Facebooku jest zalew podobnych reakcji.

"Powiem tak: no nie brzmi to jak komunikat ze strony najpotężniejszego człowieka na świecie" – komentuje Jakub Wiech, dziennikarz i analityk energetyczny.

"Tak, takie mamy czasy, że przyszło nam relacjonować takie wypowiedzi lidera wolnego świata" – reaguje Paweł Żuchowski, korespondent RMF FM w Waszyngtonie.

"Donald Trump przeżywa najwyraźniej frustrację z powodu nieustępliwości Iranu. W głowie się nie mieści. Konsekwencje szaleństwa poniesiemy wszyscy" – to z kolei komentarz Jarosława Kociszewskiego, dziennikarza zajmującego się Bliskim Wschodem.

"Czy on naprawdę to opublikował, czy też jego konto zostało zhakowane?"

Podobne reakcje widać wszędzie. Mnóstwo ludzi nie dowierza, pytają, czy to są prawdziwe słowe Trumpa. "Czy on naprawdę to opublikował, czy też jego konto zostało zhakowane? Trudno w to uwierzyć?", "Gdzie jest rodzina Trumpa? Kto doradza mu zamieszczenie takiego wpisu w tak ważnym dla chrześcijan dniu świętym?" – padają pytania pod jego wpisem na X.

"Brzmisz jak prezydent republiki bananowej!" – wytykają.

"To jest żenujące. Usuń to, prezydencie Trump, chyba że chcesz, żeby wszyscy myśleli, że postradałeś zmysły" – pisze na X brytyjski dziennikarz i prezenter telewizyjny Piers Morgan.

Berni Sanders, 84-letni, najdłużej urzędujący, niezrzeszony kongresmen w historii USA, o którym w 2025 roku pisaliśmy, że postanowił wziąć się za uświadamianie Amerykanów, czym grozi Donald Trump, komentuje: "Oto oświadczenie prezydenta Stanów Zjednoczonych wydane w Niedzielę Wielkanocną, miesiąc po rozpoczęciu wojny w Iranie. To brednie niebezpiecznego i psychicznie niezrównoważonego człowieka. Kongres musi działać TERAZ. Zakończyć tę wojnę".

Ilu Amerykanów wstydzi się za takiego prezydenta?

Meloni traci cierpliwość do Trumpa

Trump traci cierpliwość, ale coraz więcej ludzi traci też cierpliwość do niego. Zaczynają się też od niego odwracać kluczowi sojusznicy. Prawicowa premier Włoch, Giorgia Meloni, której przekaz polityczny wcale nie odbiega od tego, który prezentują środowiska wokół prezydenta USA, ma dosyć amerykańskich działań na Bliskim Wschodzie – pisał w naTemat Michał Panek.

Na niechęć Giorgii Meloni do Donalda Trumpa wskazuje jej wypowiedź dla włoskiej telewizji RAI, która nawiązywała do amerykańskiej kampanii wojskowej na Bliskim Wschodzie:

– Nadal uważamy, że na poziomie geopolitycznym Europa niewiele może zyskać na rozbieżnościach ze Stanami Zjednoczonymi, ale naszym zadaniem jest przede wszystkim obrona naszych interesów narodowych, a kiedy się nie zgadzamy, musimy to otwarcie powiedzieć. I tym razem się nie zgadzamy.