
Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni w konflikcie z Iranem niespełna dobę temu. Tymczasem pojawiają się kolejne informacje o atakach Teheranu przeprowadzonych już po ogłoszeniu rozejmu. Co więcej, według agencji Tasnim Iran wycofa się z ustaleń, jeśli Izrael będzie nadal ostrzeliwać Liban. Trump już grzmi w sieci o "oszustach i szarlatanach".
Rozejm między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem trzęsie się w posadach. Jeśli ktoś myślał, że ogłoszenie zawieszenia broni oznacza co najmniej dwa tygodnie względnego spokoju, to najwidoczniej się mylił. Rację miał za to Donald Tusk, który podczas konferencji prasowej stwierdził, że "wszystko można powiedzieć, tylko nie to, że sytuacja jest na pewno ustabilizowana na trwałe, mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia, działania i słowa polityków zaangażowanych w ten konflikt".
Ultimatum Trumpa i zawieszenie ataków na Iran
Donald Trump dał Iranowi ultimatum. Termin mijał o godz. 2:00 w nocy z wtorku na środę (z 7 na 8 kwietnia) czasu polskiego. Prezydent USA domagał się odblokowania cieśniny Ormuz. "Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci" – groził prezydent USA. "Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie" – dodawał.
Dyplomata i analityk spraw międzynarodowych Jerzy Marek Nowakowski mówił w naTemat: "Wydaje mi się, że jest to szantaż poważny". Ale nie dowiedzieliśmy się, czy Trump spełnił swoje groźby, bo na kilkadziesiąt minut przed upływem wyznaczonego terminu Trump obwieścił, że "wstrzymuje bombardowania i ataki na Iran na dwa tygodnie".
Jak opisywał Mateusz Przyborowski z naTemat, doniesienia o zawieszeniu broni przekazał Donald Trump, a potwierdziła je Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu. Prezydent USA informował, że podjął decyzję po rozmowach z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem oraz marszałkiem polowym Asimem Munirem. Jak twierdził, ci zwrócili się do niego "z prośbą o wstrzymanie wysłania niszczycielskich sił do Iranu dziś wieczorem". Trump zapowiedział, że zawiesi bombardowanie i ataki na Teheran na dwa tygodnie "pod warunkiem, że Iran zgodzi się na całkowite, natychmiastowe i bezpieczne otwarcie cieśniny Ormuz".
Rozejm, jak pisał Trump, ma być "obustronny". Z relacji prezydenta USA wynikało, że Iran przekazał 10-punktową propozycję, która według niego stanowi "praktyczną podstawę do negocjacji". Strony miały uzgodnić "prawie wszystkie kwestie sporne z przeszłości", a Donald Trump ocenił, że dwa tygodnie to wystarczający czas, by "sfinalizować i zawrzeć porozumienie".
Doniesienia o współpracy USA z Iranem
Kilkanaście godzin później, w środę po południu czasu polskiego, Donald Trump za pośrednictwem Truth Social informował: "Stany Zjednoczone będą ściśle współpracować z Iranem, który, jak ustaliliśmy, przeszedł przez bardzo owocną zmianę reżimu".
W dalszej części dłuższego wpisu prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdzał, że "nie będzie już wzbogacania uranu", a USA we współpracy z Iranem "wykopią i usuną cały głęboko zakopany (bombowce B-2) 'pył' nuklearny". Dodatkowo Trump informował, że trwają rozmowy USA z Iranem dotyczące złagodzenia ceł i sankcji wobec Teheranu, a "wiele z 15 punktów zostało już uzgodnionych".
Jednocześnie ostrzegał, że każdy kraj, który dostarcza broń do Iranu, musi liczyć się z natychmiastowym nałożeniem 50-procentowego cła na wszystkie towary sprzedawane do USA "ze skutkiem natychmiastowym". I natychmiast zapowiedział, że "nie będzie żadnych wyjątków ani zwolnień".
Zobacz także
Ormuz zamknięty (?), Trump grzmi o "oszustach", Izrael "ma palec na spuście"
Ale sprawy przybrały bardziej skomplikowany obrót. W środę (8 kwietnia) agencja Reuters poinformowała, powołując się na swoje źródła, że cieśnina Ormuz jest zamknięta. Źródła medium donosiły, że kilka statków znajdujących się w Zatoce Perskiej miało otrzymać taką informację od marynarki wojennej Iranu, która ma grozić zniszczeniem jednostek próbujących tamtędy przepłynąć.
Po chwilowej uldze przyszedł moment na przyjrzenie się sytuacji na Bliskim Wschodzie. Powiedzieć, że mamy do czynienia z kruchym porozumieniem, to jak nic nie powiedzieć. Irańska agencja Tasnim zakomunikowała, że Teheran wycofa się z rozejmu, jeśli Izrael nie zakończy ostrzeliwania Libanu, bo w ocenie Iranu jest to złamanie postanowień zawieszenia broni. Z kolei Trump wskazywał, że Liban nie był uwzględniony w rozejmie "przez Hezbollah".
Według doniesień agencji Fars ruch w cieśninie Ormuz został wstrzymany w środę przez "naruszenie zawieszenia broni". Z jednej i drugiej strony docierają alarmujące sygnały. Rozmowy pokojowe z Iranem miały odbyć się w Pakistanie "bardzo szybko", to znaczy w piątek. Ale niewiele później "Wall Street Journal" donosił, że Iran nie zamierza kontynuować rozmów o zawieszeniu broni, jeśli walki w Libanie nie zostaną przerwane.
Do mediów docierają kolejne doniesienia o izraelskich atakach na Liban. Tymczasem Donald Trump ponownie grzmi na Truth Social, pisząc: "Ludzie, którzy nie mają absolutnie nic wspólnego z negocjacjami między USA a Iranem, rozsyłają liczne porozumienia, listy i pisma; w wielu przypadkach są to zwykli oszuści, szarlatani, a nawet GORSZE osoby".
Z kolei media w Iranie po godz. 18 czasu polskiego przekazywały informacje o uruchomieniu systemów obrony przeciwlotniczej w Teheranie, a tamtejsza armia komunikowała: "Stanowczo ostrzegamy zdradziecką Amerykę i jej syjonistycznego partnera-kata, że jeśli agresja na nasz ukochany Liban nie zostanie natychmiast powstrzymana, wypełnimy swój obowiązek i udzielimy agresorom w regionie odpowiedzi, której będą żałować". Po 19:00 syreny alarmowe mieli zaś słyszeć mieszkańcy Isfahanu, o czym donosiła agencja Mehr z Iranu.
W izraelskich atakach na Liban w środę, 8 kwietnia, zginęło 112 osób, a obrażenia odniosło 837 obywateli. Taki komunikat przekazało miejscowe ministerstwo zdrowia przed godz. 19 czasu polskiego. A Izrael już zapowiada gotowość do wznowienia wojny z Iranem.
– Jesteśmy gotowi do wznowienia wojny z Iranem w każdym momencie. Mamy palec na spuście. Zawieszenie broni nie było z nami koordynowane – mówił premier Izraela i dodawał: – Mamy jeszcze kilka celów do osiągnięcia i osiągniemy je albo poprzez porozumienie, albo poprzez wznowienie wojny. Jesteśmy gotowi to zrobić, kiedykolwiek będzie to konieczne.
Co zaś do cieśniny Ormuz, rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zaprzecza, jakoby ta została ponownie zamknięta.
– To było żądanie prezydenta Trumpa. To, co było powiedziane publicznie, różni się od tego, co było mówione na prywatnych spotkaniach. Zauważyliśmy dziś wzmożony ruch w cieśninie, czego oczekiwał prezydent Trump – stwierdziła.
Jednocześnie Leavitt poinformowała, że do pierwszej rundy rozmów pokojowych między USA a Iranem ma dojść w sobotę, 11 kwietnia. W skład amerykańskiej delegacji mają wejść: wiceprezydent J.D. Vance (jako przewodniczący) oraz doradcy Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner.
