Trybunał Konstytucyjny
Nowi sędziowie TK stawili się do pracy. Fot. shutterstock

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy złożyli w czwartek ślubowanie w Sejmie, stawili się w piątkowe południe w pracy. Zostali przywiezieni busem pod gmach TK. Początkowo zrobiło się niemałe zamieszaniem, bowiem nie chciano wpuścić pojazdu. Na miejscu było też mnóstwo policji.

REKLAMA

Ślubowanie nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego wywołało w polskiej polityce burzę. Po tym, jak Sejm w połowie marca wybrał w głosowaniu sześciu nowych członków TK, kolejnym krokiem miało być złożenie przez nich ślubowania przed prezydentem RP.

Tak się jednak nie stało, bo Karol Nawrocki do Pałacu Prezydenckiego zaprosił tylko dwóch sędziów (dr Magdalenę Bentkowską i dr hab. Dariusza Szostka). Sprawa poszła o krok dalej, gdy postanowiono zorganizować ślubowanie pozostałych sędziów w Sejmie. Prawica nie kryła oburzenia, a Kancelaria Prezydenta twierdziła, że to niezgodne z prawem, choć branża prawnicza była innego zdania.

Mimo wszystko 9 kwietnia wszyscy nowo wybrani sędziowie złożyli ślubowanie w Sejmie "wobec prezydenta", choć nie było go na miejscu.

Nowi sędziowie TK stawili się do pracy

10 kwietnia koło południa szóstka nowych prawników (zarówno ci, którzy złożyli w ślubowanie w Sejmie, jak i dwójka przyjęta wcześniej przez prezydenta) pojawiła się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie.

Wszyscy zostali przywiezieni busem. Sytuacja była jednak mocno nerwowa, bowiem przez blisko 10 minut prawnicy w otoczeniu policji czekali na otwarcie bramy. Ostatecznie ta została otwarta i wszyscy weszli do środka budynku.

Sędziowie wyszło z TK po dwóch godzinach

Sędziowie po ok. dwóch godzinach wyszli z TK. Z ich relacji wynika, że zostali wpuszczeni do jednego wspólnego pokoju. – Sytuacja wygląda inaczej w przypadku pana Szostka i pani Bentkowskiej, którzy mają własne pokoje. My takich pomieszczeń osobnych nie mamy. Mamy zapewnienie, że jeżeli chodzi o wejście do budynku Trybunału Konstytucyjnego, to jest ono jak najbardziej możliwe – powiedział sędzia Krystian Markiewicz.

Jednocześnie dodał, że nie chodzi tutaj przecież o samo wchodzenie do budynku, tylko o to, aby "wykonywać podstawowe funkcje sędziowskie, które polegają na orzekaniu". – W związku z tym złożyliśmy pismo do pana prezesa, które jest odpowiedzią na wczorajszą naszą rozmowę, o to, żeby umożliwić nam wykonywanie obowiązków służbowych sędziego Trybunału Konstytucyjnego, co wynika z ustawy – ujawnił Markiewicz.

Święczkowski nie uznaje czwórki sędziów...

Przypomnijmy, że wcześniej prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski mówił na konferencji, że dwójce sędziów, która złożyła ślubowanie przed prezydentem, przydzielono już sprawy ("głównie skargi konstytucyjne, tak żeby mogli zająć się rozpoznawaniem tych najważniejszych dla Polaków spraw związanych z ich prawami").

Największe emocje budzą jednak słowa prezesa o pozostałej czwórce nowych sędziów. – Każdemu z nich przekazałem, iż niestety nie mogę uznać, że nawiązali stosunek służbowy sędziego Trybunału Konstytucyjnego, albowiem nie zostałem poinformowany przez prezydenta o tym, że złożyli ślubowanie wobec prezydenta RP, a takie ustalenie muszę mieć – mówił.

Święczkowski zadeklarował jednak, że prawnicy ci mają pełne prawo przebywać w obiekcie TK na takich samych zasadach, jak reszta społeczeństwa.

– Jak każdy z obywateli Rzeczypospolitej Polskiej mają prawo przychodzić do TK, spotykać się w bibliotece, składać różnego rodzaju pisma na biurze podawczym – przekonywał. Słowa te zweryfikował dziennikarz RMF FM Michał Radkowski. Nie został wpuszczony do biblioteki polecanej wczoraj przez prezesa.

Ponadto na oficjalnej stronie Trybunału nagle pojawiła się lakoniczna informacja, że "dla osób z zewnątrz biblioteka jest nieczynna do odwołania".