Ceny benzyny i diesla 15 kwietnia 2026. Są nowe limity
Poznaliśmy maksymalne ceny paliw na stacjach. Ile nas jutro wyniesie tankowanie? Fot. T.Vyc / Shutterstock

Jakie będą ceny paliw na stacjach w środę 15 kwietnia? Minister energii opublikował właśnie najnowsze zestawienie maksymalnych stawek w ramach rządowego mechanizmu CPN. Posiadacze aut z silnikami diesla mają ogromne powody do radości, ale nie wszyscy kierowcy odczują ulgę.

REKLAMA

W ubiegłym tygodniu cieszyliśmy się ze sporych spadków przy dystrybutorach, co było bezpośrednim efektem tymczasowego zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie. Jak sytuacja wygląda obecnie, gdy emocje nieco opadły? Wracają wahania cen.

Ceny paliw na 15 kwietnia. Diesel mocno w dół

Zgodnie z obwieszczeniem ministra energii opublikowanym w Monitorze Polskim, stawki za tankowanie ulegną zauważalnym korektom. O ile tankowanie popularnej "dziewięćdziesiątki piątki" będzie ciut droższe, o tyle lepsza jakościowo benzyna będzie bez zmian w cenie.

Właściciele diesli odczują jednak prawdziwą ulgę. Obniżka o 17 groszy na litrze to doskonała informacja przed zbliżającym się weekendem i poprawiającą się pogodą, która zachęca do podróżowania.

Jak wypadną ogłoszone na jutro maksymalne stawki na tle dzisiejszego (14 kwietnia) cennika?

  • Benzyna 95 – 6,16 zł za litr (wzrost o 4 grosze względem dzisiejszych 6,12 zł)
  • Benzyna 98 – 6,70 zł za litr (cena pozostaje zamrożona na dzisiejszym poziomie)
  • Olej napędowy – 7,41 zł za litr (spadek aż o 17 groszy w porównaniu do dzisiejszych 7,58 zł)
  • Mechanizm wynikający z CPN opiera się na sztywnych wskaźnikach, do których zalicza się przycięta akcyzę, podatek VAT obniżony do 8 proc. oraz marżę dla właścicieli stacji wynoszącą 30 groszy. Jednak jego podstawą są płynne hurtowe ceny ropy naftowej, które błyskawicznie reagują na globalne zawirowania.

    Ceny ropy naftowej po blokadzie portów. Kiedy odczujemy to w portfelach?

    Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest szalenie dynamiczna, co też wpływa na wahaniach na polskich stacjach. Stany Zjednoczone rozpoczęły blokadę irańskich portów i słynnej cieśniny Ormuz. Jednak, jak czytamy w INNPoland, globalne ceny ropy naftowej zamiast wystrzelić w kosmos, wyraźnie spadły.

    To zasługa doniesień o amerykańskich propozycjach dyplomatycznych dla Iranu oraz ofensywy Donalda Trumpa. Prezydent kusi świat swoimi rezerwami. "Mamy więcej ropy niż dwie kolejne największe gospodarki naftowe razem wzięte – i to lepszej jakości" – ogłosił w mediach społecznościowych, obiecując szybką realizację zamówień.

    W efekcie baryłka potaniała o blisko 2 proc., zjeżdżając poniżej poziomu 98 dolarów. Eksperci zza oceanu brutalnie studzą jednak ten optymizm. Amerykański resort energii ostrzega, że dzisiejsze spadki to tylko cisza przed burzą. Jeśli szlak przez Ormuz pozostanie zamknięty, lada moment możemy zobaczyć na giełdach historyczne rekordy sięgające nawet 150 dolarów za baryłkę.

    Dlaczego polscy kierowcy wpatrzeni w pylony stacji paliw muszą i tak uzbroić się w cierpliwość? Nawet jeśli surowiec na świecie tanieje, u nas obniżki nie działają z dnia na dzień. Właściciele stacji oraz hurtownicy muszą najpierw wyprzedać zgromadzone zapasy, które kupili jeszcze po starych, wyższych stawkach. Pełne odzwierciedlenie rynkowych spadków przy dystrybutorach to kwestia kilku dni.