Papież Leon XIV
Papież Leon XIV nie boi się Donalda Trumpa Fot. Shutterstock.com

Prezydent USA udowadnia nam na każdym kroku, że potrafi uderzyć w każdego, nawet w głowę Kościoła katolickiego. Donald Trump w ostrych słowach skrytykował pacyfistyczną postawę papieża, jednak Leon XIV nie pozostał mu dłużny i odpowiedział prosto z pokładu samolotu.

REKLAMA

Relacje na linii Biały Dom – Watykan osiągnęły właśnie punkt wrzenia. Powodem spięcia jest postawa amerykańskiego papieża Leona XIV, który w ostatnich tygodniach stał się sumieniem świata. Papież wielokrotnie wzywał do pokoju w Iranie i natychmiastowego zakończenia "szaleństwa wojny", co uderza bezpośrednio w plany i działania administracji Trumpa. Prezydent USA, będący autorem twardego kursu w polityce zagranicznej, uznał te apele za osobisty atak i postanowił odpowiedzieć w swoim brutalnym stylu.

"Papież jest słaby". Trump nie gryzie się w język w sieci

Donald Trump, jak ma to w zwyczaju, przeniósł dyplomatyczny spór na grunt mediów społecznościowych. Na platformie Truth Social opublikował w niedzielę wieczorem obszerny wpis, w którym otwarcie uderzył w Leona XIV. "Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej" – grzmiał prezydent. Trump zarzucił głowie Kościoła, że ten boi się jego administracji, a milczał, gdy podczas pandemii COVID-19 "aresztowano księży i pastorów za odprawianie mszy".

W swoim wpisie Trump posunął się do osobistych wycieczek, wspominając brata papieża, Louisa, którego określił jako "prawdziwego MAGA" (Make America Great Again) i stwierdził, że lubi go znacznie bardziej niż Leona, bo on "rozumie sytuację".

Prezydent USA skrytykował papieża za brak poparcia dla ataku na Wenezuelę oraz za sprzeciw wobec twardej postawy względem Iranu. Według Trumpa, Leon XIV został wybrany na głowę Kościoła tylko dlatego, że jest Amerykaninem i Watykan myślał, że to ułatwi im negocjacje z Białym Domem. "Gdyby mnie nie było w Białym Domu, Leona nie byłoby w Watykanie" – podsumował Trump, wzywając papieża, by przestał przymilać się do "radykalnej lewicy" i skupił się na byciu papieżem, a nie politykiem.

Leon XIV odpowiada z nieba. "Ewangelia jest nadużywana"

Na reakcję Watykanu nie trzeba było długo czekać, choć jej ton był zgoła inny – spokojny, ale stanowczy. Papież Leon XIV odniósł się do ataków prezydenta w poniedziałek, na pokładzie samolotu lecącego do Algierii, podczas rozmowy z dziennikarzami Reuters. Papież właśnie rozpoczyna 10-dniową podróż po czterech krajach Afryki i to właśnie w chmurach zdecydował się skomentować zarzuty swojego rodaka.

"Nie chcę wchodzić z nim w debatę" – uciął krótko Leon XIV, witając się z korespondentami. Papież zaznaczył jednak, że czuje, iż przesłanie chrześcijańskie jest obecnie nadużywane. "Nie sądzę, aby przesłanie Ewangelii miało być wykorzystywane w taki sposób, w jaki robią to niektórzy ludzie" – dodał. Leon XIV zadeklarował, że mimo nacisków z Waszyngtonu, nie zamierza on milczeć w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa ludzkości.

Watykan nie zmienia kursu

Mówiąc po angielsku, papież podkreślił, że jego rola nie ma charakteru politycznego, lecz moralny. "Będę nadal głośno wypowiadać się przeciwko wojnie, dążąc do promowania pokoju, dialogu i wielostronnych relacji między państwami" – zapowiedział Leon XIV. Wskazał, że dzisiejszy świat jest pełen cierpienia, a "zbyt wielu niewinnych ludzi ginie", dlatego ktoś musi mieć odwagę powiedzieć, że istnieje lepsza droga niż przemoc i zbrojenia.

Papież przypomniał fundamentalne przesłanie Kościoła: "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój". Odpierając zarzuty o bycie politykiem, Leon XIV zaznaczył, że upominanie się o życie bezbronnych w Iranie czy innych zapalnych punktach globu jest jego obowiązkiem wynikającym z wiary, a nie z kalkulacji partyjnej. To starcie pokazuje, jak wielka przepaść dzieli dzisiejszy Waszyngton od Watykanu – z jednej strony mamy narrację siły i narodowego interesu, z drugiej uniwersalne wezwanie do dialogu, które dla Donalda Trumpa okazuje się jedynie oznaką słabości.