Stanisław Dziwisz wysłał do papieża list po ataku Trumpa.
Stanisław Dziwisz wysłał do papieża list po ataku Trumpa. Fot. Shutterstock; Truth Social. Montaż: naTemat.pl

Donald Trump ostatnio ostro uderzył w papieża. Słowa prezydenta USA wywołały zamieszanie na całym świecie. Sprawa nabrała wielkiej wagi, a sam Leon XIV zareagował na wypowiedzi Trumpa. Tymczasem wsparcie nadeszło także z nieoczekiwanej strony, bo przekazał je papieżowi kard. Stanisław Dziwisz.

REKLAMA

Konflikt na linii Biały Dom – Watykan z pewnością nie był czymś, czego się spodziewaliśmy. Ale Donald Trump pokazał, że potrafi uderzyć niemal w każdego. Ostatnie działania prezydenta USA wywołują rosnące kontrowersje, a jego wypowiedzi dotyczące papieża Leona XIV rozzłościły nawet Georgię Meloni.

"Uważam za niedopuszczalne słowa prezydenta Trumpa o Ojcu Świętym. Papież jest głową Kościoła katolickiego i słuszne oraz normalne jest to, że apeluje o pokój i że potępia każdą formę wojny" – komunikowała, a więcej na ten temat pisała Katarzyna Zuchowicz z naTemat.

Kard. Dziwisz reaguje na słowa Trumpa o papieżu. Wysłał list do Leona XIV

Kardynał Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz Jana Pawła II, skontaktował się z papieżem Leonem XIV w sprawie wypowiedzi Donalda Trumpa na jego temat. Krakowska kuria opublikowała list, który duchowny wysłał do papieża.

"Przekazuję wyrazy bliskości i solidarności, jakie płyną od Kościoła w Polsce, który zawsze pozostaje wierny Ojcu Świętemu" – pisze Dziwisz.

Duchowny nadmienił, że z głębokim żalem przyjął medialne doniesienia "jak w sposób zdumiewający i niedopuszczalny Prezydent Stanów Zjednoczonych pozwolił sobie zaatakować Waszą Osobę oraz Waszą posługę Piotrową, raniąc moralnie nie tylko Waszą Świątobliwość, lecz także wszystkich katolików wiernych Następcy św. Piotra".

Przy okazji kard. Stanisław Dziwisz zadeklarował, że przekazuje "wyrazy bliskości i solidarności, jakie płyną od Kościoła w Polsce, który zawsze pozostaje wierny Ojcu Świętemu". Jednocześnie zapewnił o wsparciu dla działań Leona XIV na rzecz pokoju na świecie i głoszenia orędzia Chrystusa.

Polski duchowny pisał też do głowy instytucji, że Kościół w naszym kraju wspiera go modlitwą w trakcie aktualnej podróży apostolskiej do Afryki. Dziwisz wspomniał też, że Jan Paweł II "wielokrotnie upominał przywódców narodów, by byli budowniczymi pokoju oraz przypominał tym, którzy pokój naruszają, że wkrótce będą musieli zdać z tego sprawę przed Bogiem". Nadmienił, że powierza papieżowi-Polakowi intencje aktualnej głowy Kościoła.

Trump kontra Watykan. Papież Leon XIV zareagował na słowa prezydenta USA

W ostatnich dniach Donald Trump kilkukrotnie zszokował świat, publikując w sieci obrazki, na których przedstawiono go jako Jezusa, a później... w objęciach Chrystusa. Oczywiście mowa o grafikach wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Ale to i tak nic przy jego słowach o papieżu Leonie XIV.

Papież bowiem wzywał do pokoju w Iranie oraz natychmiastowego zakończenia "szaleństwa wojny". A to Trumpowi się nie spodobało, dlatego wymierzył cios w głowę Kościoła. Przeniósł dyskusję na platformę Truth Social i stwierdził: "Papież Leon jest SŁABY w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej". Dalej pisał jeszcze, że duchowny boi się amerykańskiej administracji, choć milczał, gdy w czasie pandemii COVID-19 "aresztowano księży i pastorów za odprawianie mszy".

Trump pisał też o bracie papieża, Louisie, którego nazwał "prawdziwym MAGA" (Make America Great Again). Oznajmił, że lubi go bardziej niż Leona XIV, bo zdaniem prezydenta USA tamten... "rozumie sytuację". Głowie Kościoła oberwało się za brak poparcia dla ataku na Wenezuelę oraz działań wojskowych w Iranie. Co więcej, jak pisaliśmy w naTemat, Trump stwierdził, że Leon XIV został wybrany na głowę Kościoła tylko dlatego, że jest Amerykaninem i Watykan myślał, że to ułatwi im negocjacje z Białym Domem.

"Gdyby mnie nie było w Białym Domu, Leona nie byłoby w Watykanie" – twierdził prezydent Stanów Zjednoczonych.

Leon XIV odniósł się do tych ataków Trumpa, ale zrobił to spokojnie, choć stanowczo. Przekazał bowiem dziennikarzom Reutersa: "Nie chcę wchodzić z nim w debatę".

"Nie sądzę, aby przesłanie Ewangelii miało być wykorzystywane w taki sposób, w jaki robią to niektórzy ludzie" – dodał jeszcze. Zaznaczył też, że zamierza wciąż sprzeciwiać się wojnie w swoich wypowiedziach i promować pokój. Dodał, że świat jest pełen cierpienia, a "zbyt wielu niewinnych ludzi ginie", ktoś więc musi mieć odwagę, by wskazać lepszą drogę od ścieżki wojennej.