Prezenty na I komunię świętą. Kiedyś rower, dziś quad
Dużo pozmieniało się w kwestii prezentów na I komunię świętą. Fot. Dział Kreatynwy naTemat.pl

Biały, z małym czarnym pajączkiem, który zamiast zwykłej wskazówki odliczał sekundy. Do dziś pamiętam ten paraliżujący strach, gdy przez chwilę myślałam, że koleżanka zerwała mi go z ręki podczas zabawy. To byłby koniec świata, prawdziwa tragedia. Zegarek, który otrzymałam na Pierwszą Komunię Świętą, był dla mnie absolutnym spełnieniem marzeń. Dziś, by zrozumieć ewolucję tych marzeń i sprawdzić, co komunijne prezenty mówią o naszych pokoleniach, do podzielenia się wspomnieniami zaprosiłam znajomych, nieznajomych oraz prof. Tomasza Grzegorza Grossego, socjologa, politologa i historyka.

REKLAMA

Maj 1993 roku. Nie ma zapachu bzu ani słońca, od którego mruży się oczy. Deszcz zacina od rana i dzwoni w szyby. Upiorny wiatr. Mama Marzeny krząta się po domu i co chwilę załamuje ręce: "W czym ty pójdziesz, dziecko, do komunii? Taka ładna sukienka, a trzeba będzie ją zakryć byle czym".

Ale Marzena się nie martwi. Nie śpi już od kilku dni. W brzuchu coś przyjemnie świdruje. To z emocji. Jeszcze wierzy, że dostanie wymarzony rower BMX. Nie jakiś tam składak z koszyczkiem.

Marzena ma już zdarte kolana od wywrotek na starym Romecie Reksio po kuzynie, ale też chęć, żeby jeździć lepiej i szybciej. Podskakiwać na krawężnikach. Na szerokich oponach, miękko łapać każdy skok.

Być najszybszą na osiedlu.

Rodzice tłumaczą, że chrzestnego nie stać na taki rower. Że trzeba ucieszyć się z wszystkiego i ładnie podziękować.

Ale nic to. Od kilku nocy śni jej się, jak w szprychy wplata kolorowe koraliki. Słyszała u innych, jak przyjemnie dzwonią. A co ona, chłopak jakiś, żeby zwykłym BMX-em jeździć?

Jeszcze tylko przetrwać uroczystość w kościele, obiad i już można będzie jeździć.

Chrzestny całuje Marzenę w policzki, ściska i wręcza złote kolczyki – delfinki – i kartkę z życzeniami. Ona zaciska szczękę, żeby się nie rozpłakać, zamiast zaciskać ręce na kierownicy wymarzonego BMX-a.

To była najgorsza chwila w moim życiu – przyznaje dziś 41-latka. – Największe rozczarowanie świata. Nikt mi tego BMX-a nie obiecywał, sama sobie wmówiłam, że na pewno dostanę. To były zupełnie inne czasy, każdy dawał tyle, ile mógł. Żal mam tylko do siebie.

Marzena nie ma dzieci, ale ma chrześniaka. Rodzice poprosili o kopertę z pieniędzmi. Trzy lata temu dała mu 1000 zł i drewniane pudełko z różańcem i aniołem.

Gdyby Marzena szła do Komunii Świętej w tych czasach, prawdopodobnie nie śniłaby o rowerze.

Najnowsze dane z rynku prezentowego nie pozostawiają złudzeń – era rowerów odeszła do lamusa. Tak jak i era medalików.

Według badania Komputronik, opublikowanego przez Business Insider, w 2026 roku elektronika stała się bezapelacyjnym liderem, wskazywanym przez ponad 68 proc. kupujących. To gigantyczny skok w porównaniu do ubiegłego roku, kiedy na gadżety stawiała niespełna połowa z nas.

– To był taki zestaw: kalkulator, zegarek, który wygrywał melodyjki i miał świecący ekran, i długopis – próbuje sobie przypomnieć Krzysiek, rocznik 1982. – Ale tym szpanowałem w szkole!

Pamiętam, że ten zegarek wszyscy chcieli oglądać z bliska. Jak naciskałem przycisk, to grał, świecił, coś tam pikało. To było coś.

Krzysztof

wpomina swoją Pierwszą Komunię Świętą

Mama nie pozwalała mu zabierać tego długopisu do szkoły. "Jeszcze zgubisz" – powtarzała. Co ciekawe, kalkulator z tego samego zestawu, mógł zabierać do szkoły.

Marek, dziś 75-latek, pamięta bardzo dobrze: dostał różaniec i medalik z Matką Boską. – Czy byłem zawiedziony? W życiu. Nie wiedziałem, że można nawet coś innego dostać. Dorastałem w biednych i szarych latach 50. i 60. Wszyscy jednakowo nie mieliśmy po prostu nic.

Urszula, do Pierwszej Komunii Świętej szła w latach 70. ubiegłego wieku.

– Ten rower nie miał przerzutek, był ciężki jak nieszczęście, ale to nie miało znaczenia – opisuje Wigry 3. – W tamtych czasach dostać "składaka" to było coś niewyobrażalnego. Pani nie wie, o czym mówię, bo pani na świecie nawet nie było. Zieloniutki taki rower, którym jak już w technikum byłam, jeździły potem dzieci sąsiadów. Takie to było trwałe.

– Wrotki! – koleżanka Beata niemal wykrzykuje mi w słuchawkę na samo wspomnienie. – Takie wiesz, klasyczne, białe, z grubymi sznurówkami i kauczukowymi kółkami. W tamtym czasie w moim bloku tylko jedna dziewczyna miała podobne. To były lata 80. Później już wszyscy mieli rolki.

Dalsza część tekstu poniżej

Kasia, 43-letnia znajoma: – Jak będziesz pisać, że dostałam jamnika, to wyjaśnij, że nie chodziło o psa – zaśmiewa się z własnego żartu. – To był taki radiomagnetofon na kasety. Co ciekawe, jest jeszcze gdzieś u rodziców w piwnicy, bo mój ojciec niczego nie wyrzuca.

To właśnie pierwsze, wtedy supermodne radio zrobiło na Kasi największe wrażenie. Ale dostała jeszcze Biblię dla dzieci z obrazkami, kolczyki, 500 zł w kopercie i łańcuszek.

– Mało? Ani trochę. Ale pamiętam, że w tamtych latach były straszne podziały. Jak sobie opowiadaliśmy w szkole, co dostaliśmy, to było widać, kto biedny, a kto bogaty. Kolega dostał na przykład tylko różaniec i słodycze.

logo

Photo by Anuja Tilj on Unsplash

Zanim ekrany smartfonów zdominowały komunijne stoły, podwórkową hierarchię budowały zupełnie inne symbole luksusu. Pachnące nowością składaki Wigry, lalki Barbie prosto z Pewexu czy wygrywające melodyjkę zegarki Montana – każdy z tych gadżetów był obietnicą luksusu.

Jak widać po opowieściach moich bohaterów, dziś te przedmioty są ikonami nostalgii i przywołują emocje.

"Miałem poczucie, że uczestniczę w wielkim wydarzeniu"

Czy iPhone jest dziś dla dziecka tym, czym kiedyś był rower Wigry 3 – nie tylko przedmiotem, ale przepustką do świata rówieśników? Jak zauważa prof. Tomasz Grzegorz Grosse, socjolog, politolog i historyk, mechanizm społeczny towarzyszący tym uroczystościom pozostaje zaskakująco podobny, choć zmieniają się jego formy. – Zwiększa się komercjalizacja świąt rodzinno-religijnych, czego najlepszym przykładem jest z jednej strony Boże Narodzenie, a z drugiej właśnie Pierwsza Komunia Święta – mówi profesor. – Zmieniają się też mody dotyczące prezentów. Pamiętajmy jednak, że mniej lub bardziej ekskluzywne upominki funkcjonowały także w poprzednim ustroju, mimo że był to system deficytu i znacznie niższych oczekiwań konsumpcyjnych.

Dziś symbolem tych zmian są cyfrowe gadżety. I choć często budzą krytykę starszych pokoleń, pełnią bardzo konkretną funkcję społeczną.

– Obecnie iPhone jest naturalnym oczekiwaniem wielu dzieci. Panuje przekonanie, że jeśli ma to być telefon, to koniecznie z najwyższej półki. To oznaka prestiżu i zasobności – podkreśla naukowiec. – Tego typu atrybuty, jak zawsze, otwierają drogę do wyższego statusu w grupach rówieśniczych.

Wokół komunijnych prezentów pojawia się też pytanie o intencje dorosłych. Czy chodzi wyłącznie o radość dziecka, czy również o własny wizerunek?

– Być może jest to pewien komunikat od darczyńcy, który chce wzmocnić swój prestiż lub wizerunek wewnątrz rodziny – mówi profesor. – Myślę jednak, że przede wszystkim jest to odpowiedź na oczekiwania obdarowywanego i chęć sprawienia mu satysfakcji.

Jednocześnie zmienia się charakter samej uroczystości.

– Coraz rzadziej spotykane są prezenty o charakterze religijnym, takie jak medaliki czy Pismo Święte. To pokazuje, że Komunia staje się coraz bardziej uroczystością rodzinną – zauważa.

Sam profesor wspomina swoją komunię zupełnie inaczej niż dzisiejsze dzieci.

– Dostałem książki historyczno-przygodowe. Przyznam szczerze, że nie sprawiły mi one wielkiej satysfakcji, bo nie byłem wtedy miłośnikiem czytania – przyznaje. – W ogóle nie podchodziłem wówczas do tej uroczystości przez pryzmat oczekiwań dotyczących prezentów.

Wiedziałem, że to duże święto religijne i rodzinne, do którego przygotowuje się cała moja rodzina. Była to okazja do odnowienia relacji rodzinnych, czasem takich, które od dłuższego czasu były zaniedbane. Miałem poczucie, że uczestniczę w wielkim wydarzeniu.

prof. Tomasz Grzegorz Grosse

socjolog, politolog i historyk

Jak dodaje, choć otrzymał także dolary – wówczas bardzo wartościowe – nie to było najważniejsze.

– Nie traktowałem tego wydarzenia w kategoriach prezentowych. Inaczej niż w przypadku Bożego Narodzenia, na które czekałem z wypiekami na twarzy. Próbowałem nawet wcześniej znaleźć paczki ukrywane przez rodziców.

Dzisiejsze prezenty różnią się jednak od tych sprzed dekad jeszcze w jednym aspekcie – trwałości.

– Przede wszystkim są mniej trwałe. Nie sądzę, aby ktoś traktował iPhone’a jako rzecz, którą można przekazać młodszemu rodzeństwu – zauważa Grosse. – Mamy tu do czynienia z różnicą technologiczną. Oczywiście jedne prezenty są bardziej praktyczne, inne okazują się po prostu wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

Chcesz być na czasie? Zobacz, co kupić

Choć mogłoby się wydawać, że gotówka wciąż jest "królową", w zestawieniu Komputronik, zajmuje ona odległe miejsce (9,1 proc.).

Na szczycie podium stanęła konkretna kategoria sprzętu. Są to:

  • Laptopy (43,9 proc.)
  • Smartfony (14,6proc. )
  • Tablety i komputery stacjonarne (po 12,2 proc.) .
  • Tradycyjne upominki, takie jak złoto inwestycyjne czy biżuteria, stały się wyborem niszowym.

    Może po prostu powinniśmy zrozumieć, że tamtych czasów już nie ma?

    A jak chcesz kupić inspirujący prezent dla bliskiego ci dziecka, zerknij na ściągę, którą przygotowała dla ciebie nasza dziennikarka Agnieszka Miastowska. Kliknij TUTAJ.