Ryanair skraca czas na nadania bagażu rejestrowanego
Ryanair znów kręci przy bagażach. Tym razem nie chodzi jednak o plecaki Fot. Rob Wilson/Shutterstock

O Ryanairze ostatnio znów jest głośno. Pewnie słyszeliście już o dziesiątkach Brytyjczyków, którzy nie wsiedli na pokłady samolotów? Przewoźnik znalazł sposób na uniknięcie podobnych problemów. Ten jednak może dodatkowo poirytować podróżnych i zmusić ich do jeszcze wcześniejszego przyjazdu na lotnisko.

REKLAMA

Na moment przed startem sezonu wakacyjnego lotniska w wielu miejscach Europy wystawiają cierpliwość pasażerów na bardzo ciężką próbę. Wszystko przez nowy system kontroli wjazdu do strefy Schengen, czyli Entry/Exit System (EES). Zwłaszcza Brytyjczycy zdążyli go już znienawidzić, ponieważ generuje on ogromne kolejki i utrudnienia. Swoją cegiełkę do tego wszystkiego od jesieni dołoży też Ryanair. Niby chce pomóc, ale w praktyce może się to nie udać.

Ryanair znalazł rozwiązanie problemu na lotniskach. Skrócą czas na nadanie bagażu

System EES, który obowiązuje od 10 kwietnia, w niektórych miejscach doprowadza do iście dantejskich scen. Turyści stoją w wielogodzinnych kolejkach m.in. na lotniskach na Malcie i w Krakowie. Korki do kontroli polegającej na skanowaniu twarzy i odcisków palców tworzą się także we Włoszech i wielu innych miejscach w Europie. Program, który ma docelowo ułatwić i przyspieszyć proces kontroli granicznej (koniec ze stemplowaniem paszportów), aktualnie wydłużył go w nieskończoność.

Ogromne zatory sprawiają, że w wielu miejscach pasażerowie nie są wpuszczani na pokład, bo nie docierają do bramek na czas. W ostatnich dniach ok. 30 Brytyjczyków, którzy mieli lecieć z Ryanairem, zostało na lotnisku Mediolan-Bergamo. Wcześniej ok. 70 osób nie wystartowało z Teneryfy. Ryanair znalazł sposób na poradzenie sobie z tą sytuacją.

W środę 22 kwietnia przewoźnik poinformował, że "wydłuży" z 40 do 60 minut przed startem czas zamknięcia odprawy i nadania bagażu. Co to oznacza w praktyce? Stanowiska Ryanaira, przy których nadawane są bagaże rejestrowane, będą zamykane wcześniej (na godzinę a nie 40 minut przed startem). Więc to żadne wydłużenie, a raczej skrócenie czasu dostępności usługi. Ryanair wyjaśnia jednak, że dzięki temu pasażerowie będą mieli więcej czasu na przejście kontroli paszportowej (o ile jest ona konieczna) i kontroli bezpieczeństwa.

Nowy system w wielu krajach Europy nie działa. Wakacje będą horrorem

Ryanair tłumaczy też, że nowe regulacje dotkną tylko ok. 20 proc. ich pasażerów, którzy nadal latają z bagażem rejestrowanym. Wszyscy pozostali nie zauważą zmian. W praktyce jednak te dodatkowe 20 minut niewiele zmieni. Po pierwsze, kolejki do kontroli paszportowej potrafią aktualnie trwać 1,5 godziny i dłużej. Po drugie, zmiany wejdą w życie dopiero od wtorku 10 listopada, czyli już po horrorze, którym najpewniej będzie tegoroczny sezon wakacyjny.

Ostatecznie będzie to zatem kolejna zmiana, która zamiast realnych korzyści jedynie zirytuje pasażerów. Ci będą musieli przyjechać na lotnisko jeszcze wcześniej i odstać swoje we wszystkich kolejkach. Zamiast tego, w celu przyspieszenia odprawy, Ryanair mógłby np. tam, gdzie to możliwe, otworzyć więcej okienek do nadawania bagażu. Przewoźnik zapowiedział jednak postawienie kolejnych kiosków do samodzielnej odprawy w miejsce większej liczby działających stanowisk. Dodajmy, że ostatecznie jednak kioski dość często są omijane przez pasażerów, którzy nie wiedzą, jak z nich korzystać.

Podkreślmy też, że Ryanair nie ma wpływu na przedłużające się kontrole na lotniskach. Te najgorsze, związane z systemem EES, leżą w gestii służb pracujących w poszczególnych portach. Zatem tak długo, jak system nie zostanie usprawniony, na lotniskach w całej Europie będzie dochodziło do chaosu. Na szczęście Polacy nie będą nim bezpośrednio objęci, bo nas EES nie dotyczy. Naszym podróżnym może się jednak udzielić nerwowa atmosfera albo przepychanie w kolejkach osób, które będą próbowały zdążyć na swój lot z powodu opóźnień w trakcie kontroli granicznej.