Przedsiębiorca na kontrakcie B2B planujący budżet i przyszłą emeryturę
Zbliżenie na dłonie przedsiębiorcy pracującego przy laptopie z telefonem w ręku Fot. MikalaiLipski / Shutterstock

Przejście na własną działalność kusi wyższymi zarobkami i niezależnością. Niestety obecne umowy B2B za kilkadziesiąt lat mogą nam dać głodową emeryturę. Jak świadomie zacząć zarządzać swoimi pieniędzmi, by mieć spokojną jesień życia? Jest kilka opcji, ale trzeba o nie zadbać na własną rękę.

REKLAMA

Samozatrudnienie jest dzisiaj bardzo popularne i czasem firmy oferują jedynie taką formę współpracy. Wyższe stawki niż na etacie nie mogą nam jednak przesłonić długofalowych konsekwencji. Polski system ubezpieczeń jest bezwzględny. Warto zrozumieć mechanizmy rynkowe i zacząć działać, zanim obudzimy się z minimalną emeryturą.

Zalety umowy B2B i jej ukryte pułapki

Model B2B (business-to-business) króluje dziś w branży IT, kreatywnej i nowoczesnych usługach. Pozwala być elastycznym na rynku i płacić niższe podatki poprzez wybór dogodnej formy opodatkowania oraz odliczanie kosztów uzyskania przychodu.

Korporacje wolą takie kontrakty, bo z ich perspektywy to czysty zysk. Podatki i składki na etacie pochłaniają nawet 40 proc. budżetu na pracownika, dlatego firmy wolą przelać te środki prosto na nasza fakturę. To z kolei oznacza, że bardziej się to opłaca niż umowa o pracę.

Teoretycznie to sytuacja win-win. Firma tnie koszty, bo nie musi płacić składek, a my mamy wyższe zarobki netto. Wolność ma jednak bardzo konkretną cenę. W 2026 roku opłaty do ZUS (tzw. duży ZUS) pochłaniają ponad 1926 zł miesięcznie, a do tego musimy doliczyć jeszcze obowiązkową składkę zdrowotną.

Z drugiej strony nie mamy ochrony wynikającej z Kodeksu pracy. Nie ma też płatnego urlopu ani okresu wypowiedzenia. Portal Biznes.gov.pl przypomina, że przedsiębiorcy muszą samodzielnie prowadzić dokumentację rachunkową i pamiętać o przelewach do urzędu skarbowego. Bycie szefem dla samego siebie to wielkie wyzwanie w utrzymaniu stałej płynności finansowej.

Wysokość emerytury przedsiębiorcy bywa szokiem

Przedsiębiorcy starają się opłacać tylko podstawowe stawki, celowo obniżając podstawę swojego wymiaru, by jeszcze mniej wpłacać do ZUS-u i zmaksymalizować obecny zysk (rząd jednak planuje to ukrócić). To niestety może się zemścić po latach.

"Kiedy prowadzisz działalność gospodarczą, Twoje składki różnią się od składek osoby zatrudnionej na etacie, ponieważ Zakład Ubezpieczeń Społecznych oblicza je od innej podstawy wymiaru – i nie zawsze jest to wartość Twoich zarobków" – zauważa serwis Useme.

To właśnie sprawia, że ZUS widzi specjalistę jako osobę zarabiającą niewiele ponad minimum. Dlatego taka też będzie niestety wypłacana przez zakład emerytura. Obecnie gwarantowana minimalne świadczenie wynosi 1978,49 zł brutto, co daje zaledwie ok. 1800 zł na rękę, by przeżyć cały miesiąc. Ledwo starczy to przecież na czynsz, rachunki i jedzenie, a co dopiero jeszcze leki czy jakiekolwiek rozrywki.

"Wyobraź sobie, że jesteś programistą lub managerem IT. Zarabiasz 20, 30 tysięcy złotych miesięcznie. Jednak jako przedsiębiorca, korzystasz z prawa do opłacania składek od zadeklarowanej podstawy – czyli zazwyczaj od 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. Co to oznacza w praktyce? System widzi cię nie jako krezusa zarabiającego krocie, ale jako osobę zarabiającą nieco ponad płacę minimalną" – podkreśla radca prawny Iwo Klisz z portalu zakaz-konkurencji.pl.

Oszczędzanie na emeryturę na własną rękę

Rozwiązaniem tego problemu jest szybka i radykalna zmiana podejścia do własnych pieniędzy. Na początek warto wykorzystać wszelkie dostępne ulgi:

  • Ulga na start – przez pierwsze 6 miesięcy jesteśmy zwolnieni ze składek społecznych.
  • ZUS preferencyjny – przez kolejne 24 miesiące płacimy niższe składki od podstawy 30 proc. minimalnej płacy.
  • Mały ZUS Plus – przy przychodach poniżej 120 tys. zł rocznie płacimy składki uzależnione od dochodu.
  • Pieniądze zaoszczędzone na niskich składkach muszą jednak pracować na przyszłość. Warto zainteresować się kontami IKE oraz IKZE. Pozwalają wygodnie gromadzić pieniądze, a ta druga opcja daje coroczne ulgi podatkowe.

    To w zasadzie jedyne systemowe narzędzia pozwalające chronić nasze oszczędności przed podatkiem Belki i dać w dłużej perspektywie większy zysk niż zwykła lokata w banku. Eksperci radzą też, by część nadwyżek można też inwestować na giełdzie lub w nieruchomości.

    Zakładajmy po prostu z góry, że minimum kilkanaście proc. każdej wystawionej faktury musi być gdzieś ulokowane na godną starość. Tylko traktowanie tego jako obowiązkowego kosztu prowadzenia firmy zagwarantuje nam spokój po zakończeniu kariery.