Dzięki nowoczesnym wyszukiwarkom jesteśmy w stanie znaleźć najtańsze hotele
W czasach internetu podróżowanie staje się coraz tańsze Fot.Mulevich/Shutterstock

Wyszukiwanie tanich noclegów bywa jak gra w kotka i myszkę, bo ceny potrafią zmieniać się z dnia na dzień. Teraz jednak użytkownicy Google dostali narzędzie, które może im to znacznie ułatwić.

REKLAMA

Planowanie podróży coraz częściej przenosi się do jednej aplikacji. Google rozwija swoje narzędzia tak, by użytkownik mógł u niego nie tylko znaleźć lot czy nocleg, ale też zapłacić za nie możliwie najmniej. Najnowszy update giganta technologicznego to krok w stronę większej kontroli nad budżetem wyjazdu, bo nowa funkcja w Google Travel pozwala śledzić ceny konkretnych hoteli i reagować na nie w idealnym momencie.

Google wprowadza nową funkcję dla turystów

W 2026 roku Google rozszerza możliwości swojego podróżniczego narzędzia, które powstało w 2011 roku jako Google Flights. Na początku była to po prostu wyszukiwarka połączeń lotniczych. Podsumowywała ona oferty różnych linii, oferując użytkownikom zestawienie najkorzystniejszych dla nich ofert.  

Z czasem Google Flights przestało być jedynie wyszukiwarką, a stało się częścią szerszego systemu Google Travel, przekształcając się we wszechstronne narzędzie. Obecnie można tam znaleźć loty, hotele, a także kwatery wakacyjne. Wyszukiwarka nadal się rozrasta. W najnowszej odsłonie użytkownicy mogą śledzić nie tylko ogólne ceny kategorii hoteli, ale także konkretnych obiektów w wybranych terminach. Dzięki temu możemy szybko zareagować na spadki cen. 

Aby skorzystać z tej nowości, wystarczy w wyszukiwarce Google Travel wybrać zakładkę "Hotele", wpisać nazwę obiektu, który nas interesuje, zaznaczyć odpowiednie dla nas daty i włączyć alert cenowy. System wysyła powiadomienia o zmianach cen interesujących nas hoteli bezpośrednio na nasz adres e-mail.

AI coraz mocniej wchodzi do turystyki. Pomaga, ale nie jest bezbłędna

Zmiany w Google Travel to jednak część większej zmiany w branży turystycznej. Cały czas rozbudowywana jest także sekcja Google Flights, która coraz intensywniej wykorzystuje sztuczną inteligencję do wyszukiwania najlepszych ofert. Ponadto cała technologia Google wykorzystuje algorytmy AI do analizy miliardów historycznych danych o cenach biletów. Wszystko wskazuje na to, że sztuczna inteligencja coraz śmielej rozpycha się w branży podróżniczej. 

Narzędzia takie jak ChatGPT czy współpracujący z nim Skyscanner potrafią już w kilka sekund wyszukiwać tanie loty na podstawie bezpośrednich poleceń użytkownika. W wielu przypadkach działa to sprawnie i pozwala szybko znaleźć atrakcyjne oferty. Nie zawsze jest jednak idealnie, bo AI wciąż ma problem z bardziej złożonymi pytaniami czy precyzyjnym dopasowaniem terminów. Jak na razie tradycyjne, niekorzystające z AI wyszukiwarki lotów mogą z tego powodu okazać się bardziej dokładne.

Jednak ominięcie korzystnej oferty przez niedopatrzenie ze strony AI to nie koniec świata. Zdarzają się też znacznie poważniejsze wpadki. Była nią na przykład niefortunna sytuacja, która wydarzyła się na początku tego roku w australijskim biurze podróży. Broszury dla turystów wskazywały podróżnym atrakcję, która tak naprawdę… nie istnieje.

Sprawa obeszłaby się bez echa, gdyby nie to, że do miejsca, w którym miała znajdować się atrakcja, zaczęli zjeżdżać podróżni. Wpadka szybko wyszła na jaw, a przedstawiciele biura musieli się tłumaczyć. Okazało się, że zlecili oni wykonanie materiałów marketingowych zewnętrznej firmie, a ta chciała uprościć sobie pracę, korzystając z AI. Na skutek tego nieumyślnie zawarła w oficjalnych broszurach tzw. halucynację, czyli informację wymyśloną przez sztuczną inteligencję (choć brzmiała ona bardzo wiarygodnie!).