
Właścicieli mieszkań czeka nowy obowiązek w związku z Centralną Ewidencją Lokali i najmem krótkoterminowym, a za brak wpisu grozi nawet 50 tys. zł kary. Zamieszanie z przepisami będą chcieli wykorzystać oszuści, pukając do naszych drzwi pod pretekstem kontroli. Na co trzeba uważać, by nie paść ofiarą złodziei?
Nadchodzące miesiące będą prawdziwym testem czujności dla każdego, kto posiada własne mieszkanie. Państwo postanowiło uporządkować chaos na rynku nieruchomości i dokładnie policzyć, kto, gdzie i na jakich zasadach mieszka. Ten biurokratyczny zryw to niestety świetny pretekst dla przestępców krążących po klatkach schodowych.
Centralna Ewidencja Lokali. Rząd będzie chciał wiedzieć wszystko
Czas anonimowego zarabiania na nieruchomościach i unikania podatków dobiega końca. Zgodnie z unijnymi dyrektywami regulującymi najem krótkoterminowy (rozporządzenie 2024/1028) już 20 maja czeka nas potężne trzęsienie ziemi. Państwo zamierza dokładnie prześwietlić, kto i na jakich zasadach korzysta z lokali.
Serwisy takie jak Booking czy Airbnb zostaną zmuszone do weryfikacji numerów rejestracyjnych gospodarzy. Jeśli spróbujesz ominąć system i zaoferujesz nocleg na czarno, zapłacisz karę.
Rząd pracuje także nad Centralną Ewidencją Lokali (nie ma jeszcze oficjalnej nazwy), która będzie gromadzić informacje nie tylko o mieszkaniach na doby. Co to oznacza w praktyce?
Baza będzie służyć także wyłapywaniu pustostanów. Nieoficjalnie mówi się, że w przyszłości posłuży też do nałożenia na nie nowego podatku, by zmusić właścicieli do udostępnienia ich na rynku.
Docelowo baza ma namierzyć rynkowe pustostany. Mówi się nieoficjalnie, że to wstęp do wprowadzenia podatku od niezamieszkanych lokali, co ma zmusić inwestorów do wypuszczenia ich na rynek wynajmu.
Fałszywe inspekcje pukają do drzwi. W blokach i na osiedlach to plaga
Złodzieje ciągle adaptują się do nowych realiów, modyfikując swoje legendarne "metody na wnuczka". Przestępcy bezczelnie krążą po osiedlach, żerując na niewiedzy lokatorów. Pod jakimi pretekstami obecnie najczęściej próbują sforsować nasze drzwi?
Naciągacze z łatwością wykorzystują inicjatywy rządowe. Ostatnio masowo podszywali się pod kontrolerów sprawdzających rzekome dostosowanie domów do rządowego Poradnika Bezpieczeństwa. "Poradnik Bezpieczeństwa nie nakłada na ciebie żadnych obowiązków. Urzędnicy nie prowadzą kontroli w związku z Poradnikiem" – alarmowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Podobny schemat dotyczył programu Czyste Powietrze. Przestępcy pukali do domów jednorodzinnych jako fałszywi wysłannicy NFOŚiGW, oferując "szybkie dotacje". Tak naprawdę chodzi im o wyłudzenie zaliczek na prace remontowe, które nigdy nie ruszą.
Stare sztuczki też mają się dobrze. Właścicieli straszy się zatkanymi kominami czy czujnikami czadu i dymu, które wkrótce staną się obowiązkowe. Oszuści w mundurach oferują na miejscu "tanie" przeglądy lub montaże i inkasują gotówkę. "Straż Pożarna NIE pobiera żadnych opłat za sprawdzanie pieców, czujek ani za instruktaże" – czytaliśmy w ostrzeżeniu PSP.
Zobacz także
Trzy twarde zasady obrony przed domokrążcami
Nowe przepisy to wymarzony scenariusz dla oszustów. Widmo 50 tys. zł kary za brak wpisu do nowej ewidencji może paraliżować. Jednak strach to najgorszy doradca. Spodziewajmy się, że wkrótce po osiedlach zaczną krążyć oszuści podający się za "inspektorów z Centralnej Ewidencji Lokali", pracowników administracji lub coś w tym rodzaju.
Zawsze zachowuj zimną krew, gdy ktoś obcy żąda wejścia do mieszkania. To po pierwsze. Co jeszcze?
Na tym nie koniec. Rząd szykuje jeszcze jedną ważną zmianę, która wymusi na nas obowiązek wpuszczenia zarządcy budynku do mieszkania pod groźbą 5 tys. zł grzywny. Oficjalnie będzie to dbanie o bezpieczeństwo w budynku, w tym właśnie m.in. to pożarowe.
Na celowniku znajdą się najbardziej oporni lokatorzy, którzy nie płacą rachunków, nie reagują na zawiadomienia, nie otwierają mieszkań do kontroli i przez to stwarzają zagrożenie. To będzie jednak kolejna dobra ściema dla oszustów.
