
Sezon turystyczny w polskich górach właśnie się rozpoczyna. Wraz ze wzrostem liczby wędrowców rośnie także liczba wypadków. Równocześnie zaczynają się także zaawansowane prace nad zmianami w ustawie o ochronie przyrody, które bezpośrednio dotyczyłyby GOPR i TOPR.
Aktualnie finansowanie górskich jednostek ratunkowych ma dwa główne źródła. Jednym jest 1,5 proc. podatku przekazywane na ich fundacje, a drugim 15 proc. z każdego biletu sprzedanego przez park narodowy. Właśnie druga z tych zasad może jednak ulec zmianie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska ma na to swój pomysł, który budzi sprzeczne emocje wśród dyrektorów parków narodowych i samych ratowników. W Pieninach zaproponowali system znany ze Słowacji i Austrii, który w Polsce doprowadził już do niejednej awantury.
Jak finansować GOPR i TOPR? Wstęp do parków narodowych może być droższy
Zainteresowanie wędrówkami po polskich parkach narodowych rośnie w bardzo szybkim tempie. Zmiana trybu życia na bardziej aktywny sprawiła, że Polaków dosłownie opanowała moda na góry. Najbardziej zyskują na tym oczywiście Tatry i Karkonosze, ale i w pozostałych pasmach regularnie widoczne są wzrosty liczby odwiedzających.
Na szlakach dochodzi też do licznych wypadków. W majówkę GOPR Karkonosze pomogło 25 osobom. W tym samym czasie TOPR ruszyło z pomocą 22 osobom. Podhalańska grupa GOPR w kwietniu (jeszcze przed rozpoczęciem sezonu turystycznego) pomogła 36 osobom, co wymagało zaangażowania aż 165 ratowników. Każda akcja to realne koszty dla grup ratowników. Polskie władze chcą zadbać, aby finansowanie ich i parków narodowych było stabilniejsze.
Aktualny plan zakłada, że ratownicy mieliby nadal dostawać 15 proc. od każdego biletu, ale byłaby to dodatkowa opłata, a nie integralna część biletu. Oznacza to, że turyści za wejście na teren parku narodowego płaciliby więcej. Po drugie, wspomniane 15 proc. miałoby być naliczane także przy innych usługach, takich jak np. parkingi i działalność edukacyjna. Ponadto osoby, które zostaną przyłapane na szlaku bez obowiązkowego biletu, miałyby obowiązek jego zakupu, a także poniesienia dodatkowej opłaty będącej wielokrotnością ceny wejściówki do parku.
Nowe rozwiązania forsowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska miałyby objąć: Tatrzański Park Narodowy, Karkonoski Park Narodowy, Park Narodowy Gór Stołowych, Babiogórski Park Narodowy, Gorczański Park Narodowy, Bieszczadzki Park Narodowy i Magurski Park Narodowy. Aktualne propozycje jednak nie wszystkim się podobają.
Zobacz także
Pieniny za płatnymi akcjami ratunkowymi w górach. W TOPR chcą wyższego procentu
Onet, powołując się na PAP, zacytował wypowiedzi osób związanych z polskimi górami. Najbardziej zaskakujące może wydawać się stanowisko dyrektora Pienińskiego Parku Narodowego, który uznał, że należy rozważyć przyjęcie zasad, które już teraz obowiązują w krajach europejskich. Przywołał tu przykład Słowacji i Austrii, gdzie akcje ratunkowe są płatne, a posiadanie ubezpieczenia na szlaku jest wśród turystów normą.
Na inny pomysł wpadli w Tatrach. Naczelnik TOPR Jan Krzysztof zaproponował, aby zwiększyć do co najmniej 20 proc. dopłatę na rzecz ratowników górskich. Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymon Ziobrowski jest natomiast przekonany, że turyści nie będą zadowoleni ze wzrostu cen wstępu do parku. Zwrócił też uwagę, że jeżeli zakres dopłaty na rzecz ratowników zostanie rozszerzony np. o parkingi, może się okazać, że turyści poniosą kilka razy tę samą opłatę.
Prace nad nowym rozwiązaniem mającym finansować działalność parków narodowych i ratowników są na razie w fazie przygotowań, a żadne konkretne decyzje jeszcze nie zapadły. Pozostaje mieć nadzieję, że ministerstwo będzie rozmawiało bezpośrednio z parkami i ratownikami, bo to one wiedzą, jakie są ich realne potrzeby. Przygotowanie ustawy bez konsultacji może doprowadzić do powstania prawa, które w żaden sposób nie będzie współgrało z rzeczywistością.
